WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Eugen Polanski wspomina Podgoricę: Rzucali nawet telefonami

Jakie piekło przeżyli reprezentanci Polski ponad cztery lata temu w Podgoricy i co muszą zrobić, żeby odpowiednio nastawić się na twardy bój z Czarnogórą - opowiada w rozmowie z WP SportoweFakty były kadrowicz, Eugen Polanski.
Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
TVN Agency / Na zdjęciu: Eugen Polanski

To nie było normalne spotkanie. Jakub Błaszczykowski nie mógł wykonać przez kilka minut rzutu karnego, ponieważ w jego kierunku z trybun leciały oderwane części krzesełek stadionowych. W taki sposób kibice gospodarzy starali się zdeprymować naszego ówczesnego kapitana. Chwilę po tym, jak Błaszczykowski zamienił jedenastkę na gola, Przemysław Tytoń został ogłuszony petardą hukową. Bramkarz domagał się od sędziego przerwania meczu, opuścił boisko i nie chciał na nie wrócić. Sędzia Kristinn Jakobsson kilka minut dyskutował z przedstawicielami UEFA i postanowił wznowić spotkanie. Tytoń początkowo nie chciał się na to zgodzić, jednak po namowach arbitra wrócił do bramki.

Działo się to we wrześniu 2012 roku podczas meczu eliminacji mistrzostw świata 2014. Kadra Waldemara Fornalika rozpoczynała wówczas kwalifikacje od wyjazdowego starcia z Czarnogórą. Eugen Polanski grał w tamtym meczu 90 minut. Twierdzi, że do dziś nie brał udział w tak dziwnym spotkaniu. - Przede wszystkim byłem zdziwiony postawą sędziego. Jakobsson był niezwykle spokojny, jakby to był mecz towarzyski, rozgrywany na pustym stadionie, a nie o punkty i to w takim kotle. Byłem przekonany, że przerwie mecz. To, co wyczyniali ludzie na trybunach, zaczęło wymykać się spod kontroli - opowiada były reprezentant Polski.

Pomocnik dobrze zapamiętał "dzikie" trybuny. - To nie był mecz, a wojna. Z trybun leciało wszystko, co się tam znajdowało. Butelki, plastik, monety, zapalniczki, skrawki ubrań czy innego materiału. Przy linii bocznej znaleźliśmy po spotkaniu kilka telefonów - wspomina zawodnik TSG Hoffenheim. Dodaje, że ludzie na trybunach robili wszystko, by piłkarze z Polski stracili koncentrację. - Chcieli nas sprowokować. Zaczepiali przy naszych rzutach rożnych lub gdy znajdowaliśmy się w okolicach ich trybuny. To nawet nie był krzyk, oni się po prostu darli, wydawali jakieś dziwne dźwięki, żebyśmy zwracali uwagę na nich, a nie na boisko. Grałem przez wiele lat w różnych meczach, czasem dziwnych, ale przyznaję, że do dziś nie przeżyłem podobnych sytuacji - opowiada Polanski.

W szatni trzeba było zachować spokój. - Trener Fornalik unikał tematu rac, trybun. Nie rozmawialiśmy o tym. Powiedział jedynie, żebyśmy skupili się na grze, bo nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Łatwo nie było. Żaden z nas w takich warunkach nie grał wcześniej. Na miejscowych to nawet nie robiło wrażenia. To był ich klimat - kontynuuje piłkarz.

ZOBACZ WIDEO Robert Lewandowski o meczu z Czarnogórą: To nie MMA

I zwraca uwagę na odpowiednie nastawienie przed tego typu pojedynkiem. Inaczej można przegrać go już w szatni. - Trzeba ułożyć sobie w głowie, że to nie będzie zwykłe spotkanie, a walka z wszystkimi dookoła. Po prostu wojna. W innym przypadku rywal cię zdominuje. Sprowokuje, a trybuny wykończą. Trzeba wytrzymać wszystkie te piski, słowne przepychanki, latające telefony i krzesła. W takich sytuacjach należy po prostu włożyć na siebie klosz i grać, jakby nie było tła - radzi Polanski.

Biało-Czerwoni zremisowali tamto starcie z Czarnogórą 2:2. Mecz kończyli w dziesiątkę, czerwoną kartkę otrzymał Ludovic Obraniak. Francuz z polskim paszportem został sprowokowany przez rywala i zaatakował go bez piłki. - Tak gra Czarnogóra. Ostro, ofensywnie, też zaczepnie. Trzeba być czujnym i zachować zimną krew. Obraniakowi puściły emocje, a tamten zawodnik, który go sprowokował, tylko na to czekał - mówi Polanski. Eliminacje MŚ 2014 były wielkim rozczarowaniem. Polska zakończyła je dopiero na czwartym miejscu w tabeli, wyprzedzając San Marino i Mołdawię. - Wynik 2:2 zapamiętałem jako korzystny, to był udany mecz. Nasza obecna reprezentacja jest tam w stanie wygrać. Ciągle pokazuje, że to bardzo dobra i drużyna - kończy zawodnik TSG Hoffenheim.

Jak oceniasz zachowanie kibiców reprezentacji Czarnogóry?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • PiSB 0
    Niestety, tamta historia dobitnie pokazuje, co znaczy mieć pozycję uznaną na świecie - ale i co znaczy potulny ciamajdan pokazujący niby "szpony" ale tylko na własnym podwórku a potulnie tulący uszy na zewnątrz. Tamten mecz był absolutnie do przerwania nawet na ówczesny świat! Ogłuszony bramkarz - to go przekonuje UEFA!!! żeby wrócił, no, ja*a jak berety. Obraniak "zaatakował": po tym, co robiono, on był prowokowany a jedynie zamachnął się, nie uderzył tamtego zawodnika. Ciekaw jestem, co by UEFA zrobiła, gdyby Polska wtedy zeszła z placu - choćby po kilku minutach czekania na możliwość wykonania karnego! Może 3-0 walkower dla nich? W każdym razie - a potem potulnie sobie łykamy, jest ok!, gramy dalej... Zaprotestowali "w centrali" Niemcy, o ile pamiętam, albo inna jakaś znacząca drużyna kilka tygodni? miesięcy? (już w innych eliminacjach?) później - i proszę, protest był uznany! Powinno to jako wyrzut sumienia dla nazych "działaczy" być - i ta sytaucja powinna być przez dziennikarzy rozdrapana co najmniej jak ostatnia "afera alkoholowa" w kadrze. Z całym wywiadem E. Polańskiego się zgadzam, łącznie z radami, jak podejść, że trzeba np. "założć klosz na głowę, czyli oddzielić się od tego, co na zewnątrz" — prócz jednego. Mianowicie, prócz tego, że wynik korzystny był. To znaczy, rozumiem piłkarza jako piłkarza, pewnie w tych warunkach na boisku będąc też bym powiedział "osiągnęliśmy maximum" - tylko to nie był wynik korzystny, czy nie tych 2 punktów brakło i potem na dobrym trenerze, choć może nie aż tak jak Nawałka zadziornym wieszano psy. Tymczasem - ten niesprawiedliwy mecz, niesprawiedliwy wynik zaważył. Trzeba było temu się przeciwstawić - tymczasem polska ekipa tego nie zrobiła.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×