WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Korona Kielce - lepiej nie chodzić w klapkach

Rewelacja. Tak należy określić, to co na obecnym etapie sezonu pokazuje Korona Kielce. Budowniczy świetnych wyników? Gino Lettieri. Ten sam, który wszedł do klubu niczym słoń do składu porcelany.
Sebastian Najman
Sebastian Najman
WP SportoweFakty / Tomasz Fąfara / Na zdjęciu: Gino Lettieri

Gdy Włoch pojawił się w stolicy woj. świętokrzyskiego, nie było dnia bez sensacyjnych doniesień z Kielc. Znacznie bliżej było mu wtedy do napisania poradnika "Jak rozwalić piłkarską szatnię w 7 dni" niż do 6. miejsca w tabeli Lotto Ekstraklasy. No bo przecież wszyscy pamiętamy, jak bardzo nie po drodze było jego metodom szkoleniowym z oczekiwaniami piłkarzy. Do tego wszystkiego klapki. Wtedy nieszczęsne, bo to właśnie w związku z "aferą obuwniczą" z Koroną pożegnał się jeden z jej najlepszych graczy, Miguel Palanca. Dziś już jednak wiemy, że klapki stały się symbolem zmian. I to zmian na lepsze.

Mylili się wszyscy. Eksperci, niektórzy kibice, dziennikarze. W tym również ja. Rewolucja w szatni, zmiany własnościowe, sprowadzenie grupy nieznanych zawodników i fatalna atmosfera, z rozbitym w drobny mak zaufaniem do Gino Lettieriego - to wszystko przypominało idealny przepis na katastrofę.

Zamiast bicia na alarm, jest ogromny szok. Kielczanie mają w swoim dorobku 22 punkty, plasują się w górnej połówce i z każdym kolejnym występem udowadniają, że o przypadku nie może być mowy. Gdy podczas przedsezonowych przygotowań zawodnicy nabijali kolejne kilometry, biegając po lasach, wielu zastanawiało się do czego to doprowadzi. Odpowiedź przyszła szybko. Do zbudowania najbardziej wybieganej drużyny w lidze. Nikt nie przemierza tylu kilometrów podczas meczów, co koroniarze. Gdy inni oddychają rękawami, "gang Gino" doskakuje i robi swoje; wymienia masę podań, oddaje niespotykaną wcześniej liczbę strzałów. I zaskakuje. Podobnie jak trener Lettieri.

Gdy pytano o niego niemieckich dziennikarzy, ich opinie można było określić krótko: nie była to laurka. 50-latek zdawał sobie sprawę, że wejście do Korony miał bardzo złe. Ale z czasem zaczął pokazywać prawdziwą twarz. Zyskał szacunek podopiecznych i nie tylko. Teraz już wiemy, że to człowiek skupiony na obowiązkach, nastawiony, jak sam często podkreśla, na wygrywanie każdego spotkania, lecz przede wszystkim facet z dystansem do siebie - dowód na poniższym "tweecie".

Korona za swoje wyniki chwalona jest praktycznie co roku. Tak samo jak co roku jest skazywana na spadek. Obecnie bardziej zasadne pytanie brzmi, czy i kiedy scyzoryki wskoczą na podium? Bo przecież jest to jak najbardziej możliwe. I to już w najbliższy piątek (domowy mecz ze Śląskiem Wrocław). Seria czterech zwycięstw z rzędu na własnym stadionie, odwrócenie rezultatu w Zabrzu (z 1:3 na 3:3), pokonanie Zagłębia Lubin w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski (w mocno okrojonym składzie) i w końcu poniedziałkowa demolka w Gdańsku. 5:0! To po prostu musi budzić szacunek.

Jedni powiedzą, że to wpływ szczęścia, dramatycznej postawy Lechii. Zgoda. Ale nie byłoby tego, gdyby nie determinacja Korony. Ten zespół nie obawia się wyjazdu poza własny obiekt, jak bywało przez lata. Teraz jest pomysł, dokładna realizacja i sensacyjny efekt. I przede wszystkim odpowiedni wykonawcy: Bartosz Rymaniak - kiedyś obśmiewany, a teraz przez wielu coraz mocniej wpychany do reprezentacji - Jakub Żubrowski - bodaj największy talent klubu - Goran Cvijanović - potrafiący poderwać kolegów i zaskoczyć groźnym uderzeniem z dystansu - Mateusz Możdżeń - straszący rzutami wolnymi - czy Maciej Gostomski - cierpliwie czekał na swoją szansę i udowadnia, że można na mim polegać.

Korona Kielce to w tym sezonie już nie tylko niepowtarzalna atmosfera, to też jakość i gwarant emocji, bardzo nieprzewidywalnych w kontekście tego zespołu, ale to już przecież norma.

I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od klapków...

Sebastian Najman

ZOBACZ WIDEO: Ogromny błąd rywala dał bramkę Napoli, Zieliński blisko trafienia. Zobacz skrót [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]



Redakcja WP SportoweFakty na Instagramie, śledź nasze STORIES!

Czy spodziewałeś się tak dobrej postawy Korony Kielce?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Szmondak 0
    Meksyk to też Ameryka, co prawda łacińska, ale zawsze. Ich Tequila jest lepsza od naszej oszukanej wódki. Do niejakiego "mgr łęcina".
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • hw 1
    Oglądałem mecz LECHIA - KORONA.
    Wynik 0 : 5 , jest FANTASTYCZNIE , daje ogromną radość kiedy kibicuje się drużynie z Kielc.
    Wynik meczu Korona : Śląsk ; 3 : 0
    Będę oglądał w EUROSPORCIE .
    ZNAWCA z okolic Gór Świętokrzyskich..
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • mgr. łęcina 1
    Corona Extra to piwo meksykańskie a nie amerykańskie
    Szmondak Gino Lettierii. Ten sam, który wszedł do klubu niczym słoń do składu porcelany. _________________________________________________________________________________________ A TAKIE BYŁO SZCZEKANIE WSZEM I WOBEC NA TEGO MAKARONIARZA (NIE UMNIEJSZAJĄC TRENEROWI MACIEJOWI BARTOSZKOWI, KTÓRY ZOSTAŁ WYGRYZIONY Z KK), ŻE PO CO BURDENSKY GO SPROWADZA DO KIELECKIEJ KORONY.A TO NAPRAWDĘ JEST BARDZO DOBRY TRENER. POSKŁADAŁ TE KLOCKI I SĄ WYNIKI.Korona Kielce ma także wielu dobrych piłkarzy, jak Kiełb, Rymaniak, Gostomski czy Marokańczyk Ancour.Oby tak dalej Gino...ps. Na fotce jest bardzo dobre piwo amerykańskie "Corona extra"
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×