WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Ojrzyński odczarował Kolporter Arenę. "Mecz mógł się podobać"

Korona po wielu tygodniach znalazła swojego pogromcę. Okazała się nim Arka Gdynia, dowodzona przez byłego szkoleniowca kielczan. - Cieszymy się, że zagraliśmy na zero z tyłu - powiedział Leszek Ojrzyński.
Sebastian Najman
Sebastian Najman
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Leszek Ojrzyński

- Arce należą się duże słowa uznania, wygrała zasłużenie - przyznał po zakończeniu spotkania trener KoronyGino Lettieri. Jego drużyna była stawiana w roli faworyta i chociaż oddała ponad 20 strzałów na bramkę Pavelsa Steinborsa, to gola zdobyć nie umiała. - Na boisku było widać to, o czym mówiliśmy przez ostatnie kilka tygodni. Musimy się jeszcze wiele nauczyć. Przeciwnik pokazał nam naszą granicę. 

- Pierwsze dwie bramki w zasadzie strzeliliśmy sobie sami. Przy 0:1 był błąd, a przy drugim golu mur nie powinien się rozchodzić. Z drugiej strony w pierwszej połowie oddaliśmy 17 strzałów na bramkę, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać i przez to przegraliśmy. Myślę, że jakby to spotkanie trwało nawet godzinę dłużej, to też nic byśmy nie strzelili - komentował.

Dla kielczan to pierwsza porażka od połowy września. Złocisto-krwiści byli niepokonani w 12 spotkaniach wszystkich rozgrywek. Koniec znakomitej serii nie oznacza jednak wielkiej smuty w szatni. - Nie będziemy się długo smucili, bo do tej pory graliśmy dobrą rundę. Zdarzają się takie mecze. Teraz będziemy pracować, żeby to poprawić - ocenił Lttieri.

Bardzo zadowolony był natomiast Leszek Ojrzyński, który w końcu przełamał się na Kolporter Arenie. - Przede wszystkim chciałem podziękować drużynie, która zagrała dobry mecz. Po ostatnim wyjazdowym starciu nie było u nas wesoło. Do tego chłopcy wiedzieli, że odkąd odszedłem z Korony przegrałem tu trzy spotkania. W końcu jednak ten stadion zastał odczarowany - przyznał.

Sobotni pojedynek był dość otwarty. - Mieliśmy dużo sytuacji, nie tylko tych bramkowych. Gospodarze też mieli swoje okazje, dlatego mecz mógł się podobać publiczności. Cieszymy się też, że zagraliśmy na zero z tyłu. Teraz przyjeżdża do nas lider. Niestety straciliśmy jednego zawodnika, bo problemy z kręgosłupem miał Adam Danch, który zakończył mecz w przerwie - poinformował.

Dzięki zwycięstwu 3:0 w stolicy woj. świętokrzyskiego Arka Gdynia ma na swoim koncie 28 punktów. Korona zgromadziła do tej pory 30 "oczek".

ZOBACZ WIDEO: Jerzy Górski: Byłem w wielkim głodzie narkotycznym. Lekarze bali się, czy nie zejdę



Redakcja WP SportoweFakty na Instagramie, śledź nasze STORIES!

Czy Korona zrehabilituje się w następnej kolejce, gdy zawita do Białegostoku?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×