WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Nie żyje Zdzisław Bieniek - reprezentant Polski i uczestnik igrzysk olimpijskich w Helsinkach

W czwartek, w wieku 87 lat zmarł Zdzisław Bieniek - poinformowała Garbarnia Kraków, z którą reprezentant Polski był związany przez większość część kariery piłkarskiej.
Maciej Kmita
Maciej Kmita
Newspix / Archiwum PS / Na zdjęciu: Zdzisław Bieniek (z lewej)

Zdzisław Bieniek był wychowankiem Garbarni i w barwach tego klubu zadebiutował w ekstraklasie. Występował też w Zawiszy Bydgoszcz (1951) i Legii Warszawa (52-53), by następnie wrócić na Rydlówka 23 i grać dla Garbarni do końca kariery (1953-1964). W najwyższej lidze rozegrał łącznie 141 spotkań.

W drużynie narodowej Bieniek zadebiutował w maju 1952 roku, a dwa miesiące później reprezentował Polskę na IO 1952 w Finlandii. Ogółem wystąpił w siedmiu meczach Biało-Czerwonych, a jego reprezentacyjna kariera dobiegła końca w 1954 roku.

W grudniu minionego roku Bieniek udzielił obszernego wywiadu oficjalnemu portalowi Polskiego Związku Piłki Nożnej, w którym opowiadał m.in. o wyjeździe do Helsinek.

- Rywale zdecydowanie wyróżniali się sprzętem, mieli zupełnie inny, nowoczesny sprzęt. My mieliśmy chałupniczy, takie stare dziadostwo. I to było widoczne na arenie. Najgorzej u nas było z butami. Gdy ktoś jechał za granicę, przede wszystkim starał się wygospodarować jakieś środki pieniężne, żeby kupić właśnie buty. Potem oddawało się je do Związku, Związek za nie płacił, a buty przydzielał tym najbardziej potrzebującym - wspominał Bieniek, dodając: - Kiedyś pojechałem do Albanii i przywiozłem stamtąd prawdziwe buty piłkarskie. My wtedy graliśmy w butach za kostki, a ja przywiozłem typowo piłkarskie, krótkie. Jak im je pokazałem to się tylko popatrzyli na mnie i zaczęli śmiać! Nikt w Polsce nie znał takich nowoczesnych butów! Te, w których my graliśmy były ciężkie, czuło się w nich każdy ruch. A tamte leciutkie - gdyby nie sznurowanie, to po kopnięciu by odlatywały razem z piłką!

Bieniek zdradził wówczas, że uczestnikom IO 1952 zabroniono... próbować coca-coli: - Nasze władze wprowadziły taki dziki przepis, żeby uważać na to, co nam podają do jedzenia i picia. Że mogą tam być rzeczy, które są zagrożeniem dla zdrowia. I wśród tych środków była wymieniona coca-cola. Mówili nam, że to niebezpieczny środek, że to nałóg z Zachodu. Było tak, że nie wolno było grupami wychodzić z ośrodka, ale zawsze znajdowała się wolna godzina, by wyjść i porozglądać się. Któregoś dnia wyszliśmy z hotelu na ulicę, trochę ukradkiem, bo my mieliśmy swoich obstawiaczy, którzy niby chodzili z nami, żeby nam bezpiecznie było, ale też patrzyli na to, co my robimy. No i poszliśmy do budki pod parasolami - bo to w lecie było - i tam wzięliśmy sobie cichaczem, na boku, taką jedną coca-colę. Ale piliśmy ją tak, że zasłanialiśmy ręką tę firmową wywieszkę, tę etykietę. Musieliśmy zakrywać, żeby nie było widać, bo to było nieprzystojne dla Polaków, żeby pić tę coca-colę, gdy rząd z nią tak walczy. Ale my musieliśmy z ciekawości skosztować co to jest! A to rzeczywiście dobre było takie.

Pogrzeb siedmiokrotnego reprezentanta Polski odbędzie się w czwartek 28 grudnia na Cmentarzu Podgórskim w Krakowie.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
garbarnia.krakow.pl

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×