KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Cud w Bytowie. Bytovia była na skraju upadku, jest liderem Fortuna I ligi

To nie miało prawa się udać. Bytovię Bytów po latach opuściła firma Drutex, bez której wkładu, klub był znany tylko w województwie. Mimo wszelkich przeciwności losu, klub prowadzi w rozgrywkach Fortuna I ligi!

Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski
piłkarze Bytovii Bytów Newspix / Karol Słomka / Na zdjęciu: piłkarze Bytovii Bytów

Nieoczekiwany lider

Gdyby ktoś jeszcze kilka tygodni temu postawił pieniądze na to, że Bytovia Bytów będzie w stanie prowadzić w tabeli Fortuna I ligi, obecnie mógłby z olbrzymią radością liczyć swoje pieniądze. Klubowi odmówiono licencji na rozgrywki Fortuna I ligi i dopiero niezwykła mobilizacja wszystkich sponsorów pozwoliła drużynie przystąpić do ligi. Ze składu odeszło 14 zawodników, a przyszli praktycznie tylko i wyłącznie gracze występujący dotychczas w niższych ligach oraz juniorzy.

Po wyjazdowym zwycięstwie 3:0 z Garbarnią Kraków, to jednak Bytovia może patrzeć na resztę drużyn z pozycji lidera. Gdy klub był podłączony do kroplówki z milionami złotych, zajmował zazwyczaj miejsce w dolnej części tabeli. - Przyznam, że sam się tego nie spodziewałem. To jednak dopiero początek. Rok temu też byliśmy liderami, a później było już różnie - powiedział Janusz Wiczkowski, prezes klubu.

Przyszli ci, którym się chce

Przyjście piłkarzy z trzeciej ligi, czy takich którzy nie mieli szans na grę na wysokim poziomie w swoich klubach ma jeden duży plus. Często Bytovię traktowano jak bankomat. Pieniądze z Druteksu przyciągały zawodników, którzy odcinali kupony do swoich swoich często nieudanych karier i straconych perspektyw. Trochę większe wypłaty za grę dla liczącego 16 tysięcy osób miasta to często za mało, gdy miało się wcześniej inne ambicje i życie w mieście oferującym więcej rozrywek.

- Zmieniliśmy filozofię budowy drużyny. Przyszli inni zawodnicy, troszkę z przymusu, bo nie stać nas finansowo na takie działania, jak wcześniej. Ograniczyliśmy też sztab. Są u nas ludzie z ambicją, często mocno związani z Bytovią. Widać to na treningach i na boisku. Ci co grają, mogą się wypromować - przyznał szczerze Wiczkowski, który przyznał też, że wypożyczeń z Lotto Ekstraklasy, czy uznanych ligowców nie ma co się spodziewać w Bytowie.

Na poziomie pierwszoligowym często same ambicje są największym plusem. W Bytowie wiedzą, że obecne wyniki są trochę na wyrost. - Cieszmy się chwilą. Traktujemy to jako element dalszej pracy. Ja sam obawiałem się startu, ale teraz drużyna może spokojnie powalczyć o to, co sobie zamierzyliśmy na początku. Mamy szczuplejszy skład, trzeba liczyć na szczęście i brak kontuzji, bo nie stać nas na to, by zwiększać liczebność składu o 1/4. Po prostu nie mamy na to środków. Ja nie należę do osób lubiących zaciągać zobowiązania, których nie umiałbym spłacić - podkreślił prezes Bytovii.

Sieroty po Druteksie

Wcześniej znaczną część budżetu Bytovii stanowiły pieniądze z Druteksu, który Drutex był z Bytovią przez 15 lat. Wszystko rozpoczęło się od momentu, w którym klub grał w klasie okręgowej, co jest szóstym poziomem rozgrywkowym w lidze. Klub się rozwijał w modelowy sposób. Na awans do każdej wyższej klasy rozgrywkowej, do I ligi, potrzeba było trzech sezonów. Łącznie Drutex przekazał na klub około 50 milionów złotych. W ostatnim sezonie budżet klubu wynosił niespełna 7 milionów złotych, z czego prawie 5,5 miliona pochodziło od Druteksu!

ZOBACZ WIDEO Show Sergio Aguero. Tarcza Wspólnoty dla Manchesteru City [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]


To dziura, której nie sposób szybko zapełnić, szczególnie w tak małym mieście. - Na dzisiaj za sprawą Zarządu Polskiej Ligi Piłkarskiej, która działa bardzo skutecznie dzięki pani Martynie Pajączek, ta liga stała się łakomym kąskiem. Trwają u nas poszukiwania sponsora tytularnego. Mamy dobry pakiet, którym chcemy zachęcić potencjalnego inwestora. Mówimy tu o całkiem innych kwotach, niż przekazywał Drutex. Pozyskaliśmy kilku sponsorów, udało nam się wystartować i są to przede wszystkim realne pieniądze - wyjaśnił prezes Bytovii Bytów.

Wiadomo już, że temat dalszej współpracy z Druteksem jest nierealny. Klub po pokazaniu działań naprawczych zgłosił się do dotychczasowego mecenasa. Odbił się jednak od drzwi potentata w branży stolarskiej. - Taka propozycja padła na samym początku. Byliśmy gotowi przedłużyć umowę za 1/4 wcześniejszych środków, przy zachowaniu nazwy Drutex-Bytovia. Nie było jednak zainteresowania. Teraz nie wyobrażam sobie powrotu do współpracy - żałuje prezes klubu.

Co dalej?

Trudno przypuszczać, że Bytovia do końca sezonu utrzyma się na prowadzeniu w Fortuna I lidze. Bytowianie są jednak gotowi na każdą ewentualność. - Ja zawsze dopuszczam różne scenariusze i skupiam się na skrajnych. Pierwsza skrajność to totalna niestabilność i spadek, druga to utrzymanie dobrego miejsca i awans. Trzeba mieć dalekosiężne wizje. Głównym celem jest zdobycie stabilności - stwierdził Janusz Wiczkowski.

O takich budżetach jakie były w Bytowie w poprzednich latach, na razie nie ma mowy. - Nie myślimy o 7-8 milionach złotych, a nawet o 6 milionach. Chcemy budżet, pozwalający na spokojny byt w Fortuna I Lidze. Na razie pokazujemy, że przy rozsądnym zagospodarowaniu środkami i zaangażowaniu wielu osób mających serce do tego klubu, można zbudować zespół - dodał prezes.

Klub celuje w 3,5-4 miliony złotych. - To pozwoli nam przetrwać. Oczywiście nie zadowolimy się żadnym budżetem, ciągle będziemy walczyć o poprawę naszego bytu. Cały czas szukamy i pozyskujemy sponsorów. Nie spoczywamy na laurach, co tydzień podpisujemy nowe umowy, w różnych formach, czy pieniężnych, czy w ramach barteru. Niepokoi mnie tylko jeden temat, ale nie jest to jeszcze czas na to, by go ujawniać - podsumował tajemniczo Wiczkowski.

Czy działaczom uda się uratować Bytovię po odejściu Druteksu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×