Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marek Wawrzynowski: 48:0 w meczu siedmiolatków, czyli dorośli robią sobie dobrze kosztem dzieci

Wynik 48:0 w meczu 7-letnich dzieci nie jest zwykłą nieprzyzwoitością. To hańba. Najłatwiej byłoby zabrać trenerowi drużyny (tak, zwycięskiej!) licencję. Ale to nie rozwiąże problemu.
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
dzieci grające w piłkę nożną Newspix / PIOTR KUCZA/FOTOPYK / Na zdjęciu: dzieci grające w piłkę nożną

Gdzie jest granica szaleństwa w szkoleniu młodzieży? W miniony weekend warszawski klub ZWAR Międzylesie chwalił się na swojej stronie internetowej, że właśnie odniósł rekordowe zwycięstwo, ograł rywala zza miedzy TS Falenica 48:0.

A teraz garść podstawowych informacji. Chodzi o 6 i 7-letnie dzieci. Zespół z Falenicy ma w łączonym roczniku 2012-13 ledwie 12 chłopców. ZWAR ma kilkudziesięciu, więc wybiera sobie na szybko najsilniejszych, najszybszych i może zrobić wynik. Z czasem to się wyrówna, ale musi minąć kilka lat. Podczas tego spotkania fizyczna różnica między zespołami - jak mówił mi trener z Falenicy - była ogromna. Tym bardziej że dodatkowo dwóch chłopców z Falenicy było młodszych. Co więcej, młodzi piłkarze ZWAR-u grają od dawna w rozgrywkach ligowych, dzieci z Falenicy dopiero zaczynają trenować. Większość z nich pierwszy trening odbyła w okolicach wakacji.


Mówiąc wprost, ktoś się zabawił kosztem dzieci, żeby podreperować swoje ego i to jest po prostu hańba. W Hiszpanii nie tak dawno temu trener dzieci został zwolniony po wygranej 25:1. Władze klubu uznały, że to nieprzyzwoite. Tu zwolnienia nie będzie, bo prezes jest jednocześnie trenerem, a klub znany jest w okolicy z tego, że wynik zdecydowanie przesłania rozwój. Gdy za kilka lat rodzice zorientują się, że ich dzieci nie mają już takiej przewagi fizycznej, a za to są ułomne technicznie, będzie już za późno. Marzenia o wielkim futbolu trzeba będzie porzucić. Dziecko ma w życiu jedną szansę. Jeśli trafi na złego trenera, jest to szansa stracona. Wysyłając dziecko do trenera "wynikowca" rodzice nie mają świadomości, że wydali na nie "wyrok". Nie ich wina. Po prostu nie mają wiedzy. Rok temu pokazywałem w mediach społecznościowych film, gdzie ten sam prezes-trener wchodzi w pole karne i ręczne ustawia dzieci podczas rzutu wolnego.

Czy to wina dzieci, że tak wysoko wygrały? Nie, przecież one sobie tylko grały w piłkę. Tyle tylko że taki wynik nikomu nic nie daje. Pokonanych może zniechęcić na długo, dla wygranych to tylko kolejny trening. Taki mecz trwa godzinę, a to znaczy, że bramka padała średnio co minutę i 15 sekund. To chore. Przecież świadomy trener zastosowałby np. "Power Play". To oznacza, że przeciwnik może wpuścić dodatkowego zawodnika. A jeśli nie ma (tak było w tym przypadku), świadomy trener zdejmuje swojego, żeby podnieść stopień trudności. Co jeszcze? Można wymyślać różne rzeczy, strzelać tylko po wymienieniu kilku podań, albo cokolwiek co będzie efektywnym treningiem. Po prostu dawać dzieciom zadania. Albo dać pograć słabszym. Tu mieliśmy prymitywną egzekucję przy aplauzie nieświadomych rodziców. Jak mówił trener z Falenicy, po meczu dzieci z Międzylesia szydziły z jego zawodników. Co gorsze, ZWAR Międzylesie chwali się tym wynikiem na swojej stronie - to rekord klubu. Od siebie dodam, że rekord głupoty.

Co robić w takich sytuacjach? Zabrać licencję? Pewnie byłoby to słuszne i skuteczne. Ale chyba nie do końca o to chodzi. Takich patologicznych przypadków jest więcej, nie można powiedzieć, że Międzylesie jest jakąś odosobniona wyspą ignorancji na mapie Warszawy. W sezonie 2015-16 zespół Delta IV Warszawa miał w kategorii E2, a więc 10-letnich dzieci, miał bilans 1:338 po 12 meczach. Najwyższy wynik 0:55. A więc po wznowieniu następowało przejęcie i strzał. Nie sądzę, żeby wpłynęło to pozytywnie na samoocenę dzieci. Czasem zastanawiam się, czy tacy trenerzy nie powinni być karani, ale chyba jednak problemem jest brak świadomości.

ZOBACZ WIDEO: Eliminacje Euro 2020. Łotwa - Polska: przegląd prasy. "Jeden z kibiców nie wiedział, kim jest Lewandowski"

To pokazuje, że komuś zabrakło wyobraźni. Związek piłki nożnej łatwo może ograniczyć tego typu absurdalne sytuacje. Zacząłbym od akcji edukacyjnej.

Fajnie to ujął Rafał Matusiak, trener dzieci w Jagiellonii Białystok.
Jak poznać złych trenerów?

- Nie planują długoterminowo.
- Uważają, że dobry mecz, to wygrany mecz.
- Myślą, że wiedzą wszystko.
- Nie pozwalają wychodzić poza schemat. Taktyka zamiast pomagać, ogranicza zawodników
- Zapominają, że piłka to zabawa.

Chciałbym, żeby PZPN rozpoczął taką akcję, pokazał że najważniejszy jest indywidualny rozwój zawodnika. Akcja byłaby skierowana do prezesów, trenerów i rodziców. Niestety na razie to nierealne, bo w PZPN nie ma ludzi zainteresowanych zmianami w piłce młodzieżowej, wszelkie sugestie są traktowane przez PZPN-owski beton jako ataki personalne i podważanie kompetencji.

Co więcej można zrobić? Przede wszystkim likwidować system awansów i spadków w najmłodszych kategoriach wiekowych. Nie wszędzie jest, ale np. na Mazowszu, gdzie patologicznych sytuacji jest pełno i chyba nikt nie jest święty, choć oczywiście są recydywiści jak prezes ZWAR-u i kilku innych. Co robić? Przydzielać kluby do lig/turniejów odgórnie, na podstawie poziomu, obserwacji.

Dlaczego likwidować? Jako ojciec chłopca z rocznika 2011 jeżdżę sporo po meczach swojej drużyny i do tej pory spotkałem jeden zespół taki, że powiedziałem: "Wow, to będą piłkarze". Był to Drukarz Warszawa. Poza tym kilka drużyn było technicznych, ale większość dużych warszawskich klubów stawia na zespoły fizyczne, czasem masz wrażenie, że to chłopcy z naboru do sekcji rugby albo koszykówki. To nie szkolenie, a czysta selekcja, nie ma wiele wspólnego z identyfikacją talentów. Jest to nagminne. Z czasem okazuje się, że klub przez 20 lat wychował jednego zawodnika na poziomie Ekstraklasy. Albo i żadnego.

ZOBACZ: Problem polskich dzieci to technika i rozumienie gry

Słyszę głosy, że to kwestia świadomości. A moim zdaniem... tak, ale nie do końca. Dla rodziców to normalna sprawa, że patrzą na tabelę. Sam lubię, wiem, jak to wciągające. Szefowie klubów wykorzystują tabele, żeby przyciągać klientów. Zazwyczaj nie mających zielonego pojęcia o procesie szkolenia.

Bardzo fajny pilotażowy program rozpoczęto właśnie w Zachodniopomorskim Związku Piłki Nożnej, który w sprawach szkoleniowych jest zdecydowanym liderem idei. Polikwidowano tam tabele, wyniki. Grupy przydzielane są odgórnie przez związek na podstawie poziomu. Oczywiście trenerzy deklarują, gdzie chcieliby grać, ale potem jest to weryfikowane.

Na nasze pytania odpowiada trener koordynator Zachodniopomorskiego ZPN, Marek Safanow.

- Na czym generalnie polega zmiana?

Zlikwidowana została ewidencja tabel oraz wyników - co w żaden sposób nie zabiera dzieciom radowania się ze zdobytych goli. Turnieje wzorem naszych zachodnich sąsiadów przyjęły formułę pikników rodzinnych, gdzie rodzic poza dopingowaniem stał się współorganizatorem wydarzenia i swoim zaangażowaniem (grill, poczęstunek, napoje) sprawia, że każde kolejne wydarzenie jest świętem piłkarskim.

ZOBACZ: Dlaczego niektóre dzieci mają mniejszą szansę na karierę w piłce

- Czy podejście trenerów się zmieniło?

Podejście trenerów uległo zmianie diametralnej. Przeprowadziliśmy anonimową ankietę, która jedynie utwierdziła nas w przekonaniu, że zmierzamy w dobrym kierunku. Dzisiaj szkoleniowcy nie są poddani presji wyniku czy też miejsca w tabeli, mogą spokojnie skupić się na celach szkoleniowych i konsekwentnym rozwoju zawodników. Wcześniej słabsze jednostki nie dawały sobie rady i pod wpływem rodziców, często kompletnie niezorientowanych w celowości szkolenia prezesom ulegali i choćby poprzez brak rotacji składu, stosowanie prostych środków dążyli do osiągnięcia satysfakcjonującego rezultatu.

Czy były opory przy wprowadzaniu programu? Co mówią ludzie obecnie?

Odwróciliśmy do góry nogami porządek organizacyjny. Brak ewidencji tabel, wyników oraz rezygnacja z turniejów finałowych wywołał w pewnych kręgach duży sprzeciw. To nie był łatwy czas, jednak dzięki grupie fantastycznych i zaangażowanych trenerów mieliśmy wystarczająco siły, aby kontynuować naszą misję. Dzisiaj osobiście największą radość sprawia głos kolegów, którzy po roku uczestnictwa w festynach Pierwsza Piłka zmieniają swoją optykę i chwalą zmiany.

Jaka jest reakcja rodziców?

Rodzice coraz bardziej angażują się w projekt. Z każdym kolejnym weekendem coraz bardziej zaskakują nas swoim podejściem. Nie brakuje uśmiechu i zdrowego dopingu. Oczywiście przechodząc przez trybuny można zasłyszeć skrupulatne liczenie bramek, jednak dzisiaj to już zdecydowana mniejszość. Duży wpływ na zaistniałą sytuację mają kluby oraz szkoleniowcy, którzy choćby poprzez zmianę sposobu publikacji na stronach internetowych lub w social mediach naprowadzają opiekunów na właściwe tory postrzegania współzawodnictwa dzieci. Kosztem suchych wyników, euforycznych fanfar po kolejnym "wygranym" turnieju pojawiają się informacje o superorganizacji, emocjonujących rozgrywkach oraz wyśmienitej zabawie dzieci.

ZOBACZ: Dlaczego Polacy nie potrafią grać w piłkę

I może od tego powinniśmy zacząć… Co ma na celu ten program, co on może zmienić w wieloletniej perspektywie?

Konsekwentne prowadzenie projektu ma zoptymalizować warunki do rozwoju sportowego dzieci. Weekendowy festyn piłkarski ma być czasem wspólnej integracji oraz nauki zdrowego współzawodnictwa. Od strony szkoleniowej turnieje mają stać się naturalnym podsumowaniem i zakończeniem tygodniowego mikrocyklu. Podczas, którego świadomi celów trenerzy analizują rozwój podopiecznych, stwarzają możliwość współzawodnictwa dla wszystkich zawodników, zachęcają do podejmowania kolejnych pojedynków 1/1 oraz co najważniejsze odstawiają joystick rozwijając decyzyjność i inteligencje dzieciaczków. To wszystko odbywa się przy brawach zgromadzonych rodzin oraz przy zapachu grilla.

Proste, prawda? Bardzo się cieszę, że w Zachodniopomorskim wprowadzono ten program. To może być przełom w szkoleniu. "Produkcja" technicznych zawodników w kategoriach do lat 12 to absolutna podstawa całego procesu szkolenia. Chore wyniki typu 48:0 nie wnoszą nic poza płaczem dzieci.

Co myślisz o likwidacji tabel w kategoriach do lat 12?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (24):

  • becksa Zgłoś komentarz
    W piłce nożnej każdy Polak powinien być za zniesieniem punktów w kategorii do 45lat
    • yes Zgłoś komentarz
      Rzecz się dzieje koło Warszawy, a na górze artykułu znak Jagiellonii. Dobrze, że nie Barcelony ;)
      • harding Zgłoś komentarz
        Bezsensowna rzeź niewiniątek
        • Marcin Stępień Paulina Misztal Zgłoś komentarz
          Jesli dzieciaki przegrywaja 48:0 z rowiesnikami to znaczy ze nie nadaja sie do pilki i pora zmienic dyscypline.
          • Marek Kanarek Zgłoś komentarz
            Najgorsze, że te pseudo trenerskie debile ( przepraszam, jak nazwac kogoś kto ma pełną świadomość problemu, a dalej brną w bagno) począwszy ja tym kimś że ZWARu skończywszy na Bońku
            Czytaj całość
            są sto lat za taką Holandią. Tam 40 lat temu ktoś się zorientował, że coś jest nie tak skoro najwięcej młodych piłkarzy którzy robią kariery to ludzie z pierwszej połowy roku. Co? Ci Z października to matoly piłkarskie? Nie! Są tylko słabsi fizycznie. Ale pośród tych "nieudaczników" piłkarskich są też talenty. O sile polskiej myśli trenerskiej świadczy Robert Lewandowski. Cała pilkarsko trenerska Polska nie widziała w nim choćby solidnego kopacza. A miał....18 lat. Nie widziała Legia, nie widziało to zero trenerskie Smuda. Widział tylko trener że Znicza. Nie widzieli w prawie dorosłym piłkarzu najlepszego piłkarza w historii. Do cholery! Mogli by widzieć choćby zawodnika na pierwszą ligę! Na codzien widzę te snobistyczne zidiocenie w Legii. Setki dzieci i pierdolniętych rodziców i. Szkoda pisać.
            • Mora Zgłoś komentarz
              Brawo trener! Jako wychowawca, ewentualnie rodzic - dno.
              • lneo Zgłoś komentarz
                Prawdopodobnie kolejny rozgoryczony rodzic, który winą za brak sukcesów swojego dziecka obarcza wszystkich, tylko nie siebie. Zgłoszenie drużyny, która dopiero rozpoczęła treningi, do
                Czytaj całość
                rozgrywek ligowych jest proszeniem się o katastrofę, zwłaszcza w roczniku F2 (rocznik 2012). Jesienne rozgrywki tej grupy wiekowej służą między innymi do weryfikacji poziomu sportowego drużyn. Najlepsze drużyny tej fazy rozgrywek zagrają na wiosnę w pierwszej lidze, najsłabsze w czwartej. Może zatem lepiej było najpierw potrenować, zagrać w kilku sparingach z drużynami na podobnym poziomie , pograć w jednej z wielu organizowanych tzw. lig zimowych, a dopiero wiosną 2020 roku zgłosić drużynę do IV ligi rozgrywek MZPN. Nawisem mówiąc, na cztery rozegrane mecze ligowe drużyna TS Falenica przegrała wszystkie (rozgrywki MZPN Warszawa: F2 Grupa 5). Na zakończenie, życzę młodym piłkarzom TS Falenica wielu sukcesów, a ich rodzicom cierpliwości, zwycięstwa przyjdą z czasem.
                • jarecki5 Zgłoś komentarz
                  W większości krajow te kategorie wiekowe ucza się pilki w sposób zabawowy. Oczywiście graja mecze, ale nie sa to żadne ligi, tabele itp. Uprofesjonalizowanie tej kategorii wiekowej jest
                  Czytaj całość
                  pomylka. Kiedys dominowala pilka tzw. podworkowa. Kopalo się wszędzie. Była radość, zlosc, zbieralo się po lekcjach i gralo. Przewaznie jeden, dwóch miało PRAWDZIWA pilke. Wszystko było proste, czasem brutalne Gruby stal na bramce, w okularach był rezerwowym. Ale każdy dostal swoja szanse. Jedyne, co przeszkadzalo to obiad, albo odrabianie lekcji. Gralo się w przerwach międzylekcyjnych. Jednym z czasem przechodzilo, inni trafiali ze swoja pasja do najbliższych klubow, klubików itd.Dzisiaj możliwości sa ogromne, ambicje (najczęściej rodzicow) tez, często pieniądze, jak się mieszka w większym miescie, trenerzy, a wynikow jak nie było, tak nie ma. Chyba czas najwyższy zejść trochę z narodowego myslenia o wielkości polskiej pilki. Trzeba ja odkryc na nowo.
                  • sato Zgłoś komentarz
                    zachowanie rodziców i trenerów jest karygodne,zero psychologii w wychowaniu dziecka tylko po trupach....
                    • Jeżyce Zgłoś komentarz
                      ..warsiawa da się lubić...
                      • Krzysztof Sobocinski Zgłoś komentarz
                        Piatkowi tez zabronili robic cieszynki w meczu z Zydami.sport juz dawno jest chory.
                        • Marek Marek Zgłoś komentarz
                          Patologia w tym temacie niestety jest i jest akceptowana przez nas wszystkich. Oglądałem kiedyś mecz Zwaru jako rodzic dziecka grającego w Radości. Pod koniec spotkania było 8-0.
                          Czytaj całość
                          Ciekawostką jest to że siedem bramek strzelił jeden zawodnik. Za chwilę dowiedziałem się że zawodnik jest synem bardzo znanej postaci i bardzo rozpoznawalnej w TV. A trener zagrał tak żeby tylko ten dzieciak wykańczał akcję. Inni zawodnicy będąc na czystej pozycji, nawet sam na sam, musieli oddać piłkę do "snajpera" do tyłu, bo snajper nie zabrał się z akcją i musiał dogonić "napad" i strzelić. Mogło być wtedy spokojnie 15-0 , ale strzela tylko jeden. Tak ustalił trener. W samej Radości też słodko nie było, bo zawodnik którego rodziców nie było stać na obóz kondycyjny w wakacje (około 1000 do 1500 zł) nie wychodził w podstawowym składzie, tylko grzał ławę nawet jak był dobry technicznie, szybki i ambitny. Musiał poczuć że trener ustala kto jest dobry a kto słaby. Od lat chodzę na mecze drużyn z tej czyli "naszej" okolicy i trochę przywykłem do wyzwisk rodziców na rodziców, rodziców na dzieci, do ustalania składów drużyn przez rodziców a nie trenera, do układów wszelkiego gatunku. Moim zdaniem problem w najniższych rocznikach jest taki, że trener pośrednio obiecuje rodzicom że wychowa im Lewandowskiego. Bo rodzice chcą mieć Lewandowskiego w domu. "rodzicu, masz mercedesa i willę ? , ja zrobię tak że będziesz mieć dwadzieścia mercedesów i pięć hoteli" , "nie masz nic i jeździsz autobusem ? trener zrobi tak że kupisz sobie cały ZTM w Warszawie" Rodzice często są ślepi, często w to środowisko wprowadzają swój element, czyli idziemy po trupach, bo czasu mało. Budowanie różnic między dzieciakami zaczyna się w domu. Pyta mnie rodzic, dlaczego nie kupisz korków dziecku z 100 euro ? , one są świetne ! mój ma trzy pary na wszelki wypadek. Pytam się czy te korki potrafią dobrze grać i strzelać bramki ? No nie, ale wiesz... Messi miał takie na ostatnim meczu. mnie nie stać, bo dzieciakowi noga rośnie i co 6 miesięcy ma inny numer. Albo. "dlaczego nie pójdziesz do trenera żeby zmienił twojemu chłopakowi pozycję z obrony na atak ??? , no chyba wiesz lepiej gdzie twoje dziecko ma grać ?" Tak że nasza rodzima piłka jest jaka jest i w najniższych rozgrywkach i w tych wysokich. Ta piłka nie zaczyna się od pikniku i zabawy. To jest "produkcja" Lewandowskiego. Moim zdaniem lepiej zagrać w totka.
                          • Jan Pluta Zgłoś komentarz
                            Trener powinien przejść dodatkowe szkolenie psychologiczne by zrozumiał co znaczy na długo zniechęcić inna młodzież do gry. Ponadto bym taki mecz po prostu nie uwzględniał w tabelach a
                            Czytaj całość
                            dalej idąc o te zdobyte pkt bym mu tych pkt ują z ogólnego punktowanego. Gościowi brak pokory, jest chory i musi po prostu pójść do lekarza odpowiedniego dla jego schorzenia
                            Zobacz więcej komentarzy (11)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×