Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Liga Mistrzów. Liverpool - Napoli. "Trenowałem dla takiej chwili". Alisson o wygranym pojedynku z Arkadiuszem Milikiem

Przed środowym meczem z Napoli w LM 2019/2020 bramkarz Liverpoolu, Alisson, wraca do sytuacji sprzed roku, kiedy podczas rywalizacji obu drużyn w niesamowity sposób obronił strzał Arkadiusza Milka. - Byłem gotowy - mówi.
Piotr Bobakowski
Piotr Bobakowski
Alisson Getty Images / Maddie Meyer / Na zdjęciu: Alisson

W środę Liverpool FC zmierzy się z SSC Napoli w spotkaniu 5. kolejki Ligi Mistrzów (początek spotkania o godz. 21, transmisja w TVP 1 i Polsacie Sport Premium). Brazylijski bramkarz angielskiej drużyny, Alisson, w wywiadzie dla "The Independent", przypomniał słynny już "pojedynek" z Arkadiuszem Milikiem podczas meczu grupowego LM 2018/19.

Była 92. minuta. Callejon posłał piłkę w pole karne gospodarzy i Milik znalazł się w sytuacji sam na sam z Alissonem. Polak posłał jednak futbolówkę prosto w bramkarza. Potem próbował jeszcze dobijać przewrotką, ale nic z tego nie wyszło. Liverpool wygrał 1:0 i to Anglicy, kosztem Napoli, awansowali z drugiego miejsca w grupie. Kilka miesięcy później zespół Juergena Kloppa sięgnął po Puchar Europy.

- To był moment z gatunku "wszystko albo nic". Nasz dalszy udział w Lidze Mistrzów wisiał na włosku. Była 92. minuta i zobaczyłem jak piłka spada pod nogi Milika. Poczułem ogromną presję. Pomyślałem wtedy: "To jest to. Trenowałem dla takiej chwili. Wszystko zależy od tej interwencji" - opisał Brazylijczyk.

ZOBACZ WIDEO: "Druga Połowa". Dziwne zmiany Brzęczka w meczu z Izraelem. "Nie rozumiem o co mu chodziło"

ZOBACZ: Serie A. "Rozumiecie ten morał?". Brazylijski portal krytykuje Wojciecha Szczęsnego >>

Alisson podkreślił, że krzywdzące dla niego były opinie kibiców o tym, iż to Milik ułatwił mu obronę, trafiając piłką prosto w niego. Według golkipera The Reds, to on skomplikował zadanie napastnikowi Napoli.

- Skróciłem kąt, żeby stać się dla niego "dużym". Ruchem zmusiłem go do zatrzymania się i oddania szybkiego strzału. Piłka trafiła we mnie, ale tylko dlatego, że ja ją pierwszy "zaatakowałem". Kupiłem sobie czas, czym utrudniłem Milikowi sytuację. Gdybym pozostał na miejscu, on miałby czas na to, by spojrzeć i wybrać sobie miejsce do strzału - ocenił reprezentant Canarinhos, dodając na koniec, że fani, którzy pisali w sieci o "łatwej obronie" po prostu mu zazdrościli.

W środę na Anfield Milik niestety nie będzie miał okazji do rewanżu. Nasz napastnik z powodu kontuzji nie znalazł się bowiem w kadrze Napoli na ten pojedynek (WIĘCEJ TUTAJ).

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×