Kokpit Kibice

Puchar Ligi Angielskiej: Liverpool FC zdemolowany. Starszyzna z Aston Villi udzieliła lekcji skuteczności młodzieży

Najlepszy klub Europy przegrał 0:5 w ćwierćfinale Pucharu Ligi Angielskiej. Liverpool FC wystawił w tym meczu najmłodszą jedenastkę w historii i dostała ona lanie od Aston Villi.
Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski
piłkarze Aston Villa PAP/EPA / NEIL HALL / Na zdjęciu: piłkarze Aston Villa

W przeddzień meczu w Klubowych Mistrzostwach Świata drużyna z Liverpoolu zagrała w Pucharze Ligi Angielskiej. Piłkarze najlepszego klubu w Europie nie rozdwoili się. Do Birmingham pojechali ci, którzy nie zmieścili się w samolocie do Kataru. Potencjał rezerwowego zespołu nie był oceniany wysoko. Bukmacherzy upatrywali faworyta w mającej mniej napięty terminarz Aston Villi i te przewidywania sprawdziły się w stu procentach.

Nie było na boisku Alissona, Virgila Van Dijka, Mohameda Salaha, Sadio Mane i można tak jeszcze trochę powymieniać. Trener Neil Critchley zabrał ze sobą piłkarzy z numerami od 51 do 99. w kadrze Liverpool FC. Kilku z nich zdążyło się pokazać w okresie przygotowań, ale pozostawali postaciami anonimowymi poza światem Premier League, a może nawet poza swoim miastem. The Reds nigdy wcześniej nie wystawili tak młodej jedenastki jak we wtorek.

Czytaj także: Sensacyjny kandydat do pracy w Arsenalu. Steven Gerrard może wrócić do Premier League

Piłkarze z Liverpoolu nie mieli szczęścia debiutanta. Rozpoczęli mecz z wigorem i chęciami, ale już po 17 minutach przegrywali 0:2. Byli punktowani, choć przeciwnik nie zagościł w ich polu karnym i oddał jeden celny strzał. Najpierw The Reds stracili gola po wstrzeleniu z rzutu wolnego Conora Hourihane'a, a następnie po dośrodkowaniu Ahmeda Elmohamady'ego, które Morgan Boyes niefortunnie skierował za kołnierz własnego bramkarza Caoimhina Kellehera.

ZOBACZ WIDEO: Trener snu jak u Cristiano Ronaldo. Robert Lewandowski dba o każdy detal swojej formy

Im dłużej trwało spotkanie, tym większa zarysowała się przewaga umiejętności i doświadczenia zawodników Aston Villi. Kwadrans przed przerwą należał do Jonathana Kodiji, który strzelił dwa gole i doprowadził do wyniku 4:0. Skorzystał z podań Joty oraz Elmohamady'ego.

Statystyki jak na wynik 0:4 wyglądały nietypowo. Liverpool FC był demolowany, choć posiadał piłkę przez 55 procent czasu i w strzałach po godzinie wygrywał 9:3. Aston Villa potrafiła przyspieszyć w odpowiednich momentach, a na dodatek miała w bramce dobrze dysponowanego Orjana Nylanda. Norweg popisywał się interwencjami raz po raz.

Po przerwie gospodarze byli mniej skuteczni, a goście równie skuteczni jak w pierwszej połowie, dlatego padł już tylko gol na 5:0 Wesleya w doliczonym czasie. Aston Villa jest pierwszym półfinalistą Pucharu Ligi Angielskiej.

Czytaj także: David Beckham zakłada piłkarską agencję menedżerską

Aston Villa - Liverpool FC 5:0 (4:0)
1:0 - Conor Hourihane 14'
2:0 - Morgan Boyes (sam.) 17'
3:0 - Jonathan Kodjia 37'
4:0 - Jonathan Kodija 45'
5:0 - Wesley 90'

Składy:

AV: Orjan Nyland - Ahmed Elmohamady, James Chester (77' Kortney Hause), Ezri Konsa, Neil Taylor, - Henri Lansbury, Douglas Luiz, Conor Hourihane - Jota, Jonathan Kodjia (73' Wesley), Trezeguet.

LFC: Caoimhin Kelleher - Ki-Jana Hoever (82' James Norris), Sepp van den Berg, Morgan Boyes, Tony Gallacher - Herbie Kane, Pedro Chirivella, Isaac Christie-Davies (77' Leighton Clarkson) - Harvey Elliott, Thomas Hill, Luis Longstaff (65' Jack Bearne).

Żółta kartka: Christie-Davies (LFC).

Sędzia: Lee Mason.

Czy Liverpool FC wygra Klubowe Mistrzostwa Świata?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (5):

  • Artur F Kurpinski Zgłoś komentarz
    Tak to jest jak pismaki szukają sensacji i kliknięć pod swoimi wypocinami.W tytule artykułu warto było by zaznaczyć że Pierwszy Garnitur Aston Villa ogrywa dzieciaki z Liverpoolu panie
    Czytaj całość
    redaktorze:-) Puchar absolutnie bez znaczenia ani prestiżu, władze ligi nie zgodziły się aby przełożyć to spotkanie na inny termin chociaż wiedziały o tym że Liverpool gra w o wiele bardziej prestiżowych rozgrywkach co jest skandalem ale i dobitnie pokazuje znaczenie tego trofeum. Liverpool FC ma inne priorytety na ten sezon niż obciążać dodatkowymi meczami swoich graczy z podstawowego skladu pucharem napoju energetycznego
    • jaune-bleu Zgłoś komentarz
      Denny tytuł szukający sensacji. A skandalem jest nie przełozenie tego pucharu.
      • marek.fox Zgłoś komentarz
        A już myślałem że pan redaktor napisze ze pogrom :) A tu ci niespodzianka napisał że Liverpool został tylko zdemolowany.Żadna niespodzianka jak grali 2 składem i rezerwami.
        • alebeka Zgłoś komentarz
          Zdemolowali ich jak ten gość kłódkę dwoma kluczami.
          • Wojciech Kłos Zgłoś komentarz
            Zobaczymy czy w kwietniu będą tacy bezlitośni w meczu ligowym z podstawowym składem a nie głębokimi rezerwami.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×