Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dziennikarz sportowy w oparach absurdu. Krzysztof Oliwa opowiada o testach na koronawirusa

Krzysztof Oliwa, nasz kolega po fachu, znany dziennikarz sportowy, miał mocne objawy koronawirusa. Musiał naprawdę wykazać się wielką determinacją, by zdobyć skierowanie na test. W międzyczasie mógł zarazić setki osób.
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Krzysztof Oliwa Newspix / Piotr Kucza / Krzysztof Oliwa

Masz objawy korona wirusa? Chcesz się przebadać? Nic... trudniejszego. Znany dziennikarz sportowy Krzysztof Oliwa na własnej skórze przekonał się, że musisz być naprawdę zdesperowany, żeby dostać wynik pozytywny.

Wszystko zaczęło się w czwartek. Nasz kolega, były dziennikarz m.in. "Faktu" i "GPC", odwiózł dzieci do przedszkola i do szkoły. Oto co było dalej.

- Poczułem się gorzej, pojawiły się objawy typowe dla koronawirusa, a więc rosnąca temperatura, kłopoty z oddychaniem, brak smaku i węchu. Można powiedzieć, że to było dość nagłe, z minuty na minutę sytuacja się pogarszała. Zadzwoniłem do tzw. teleporady covidowej. Pani powiedziała mi, że mam pić dużo wody i obserwować organizm - opowiada nam dziennikarz. Tak zrobił, ale objawy nie ustąpiły.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: fatalny błąd bramkarza i... widowiskowy gol! Jak on to zrobił?

- Zapisałem się na wizytę do internisty w Centrum Damiana. Zapłaciłem 170 złotych, wypełniłem ankietę, po czym trafiłem do izolatki. Potem powiedziano mi, żebym sobie poszedł. Dostałem numer do Sanepidu - mówi. Pomocy nie dostał, 170 złotych przepadło. Dostał numer do Sanepidu, ale tam pani - jak zaznacza - powiedziała mu z wyrzutem, że nie powinien dzwonić: "jak chce pan test, musi pan mieć skierowanie".

- Czułem się coraz gorzej, zadzwoniłem raz jeszcze na infolinię covidową. Pani do dużej ilości wody dorzuciła witaminę C. A skierowanie na test? To mógł wydać tylko lekarz pierwszego kontaktu. Obdzwoniłem trzy okoliczne przychodnie, bo podobno każda może wydać mi skierowanie, ale okazało się, że nie ma terminów wizyt. Mam zadzwonić do swojego lekarza rodzinnego i koniec dyskusji. Tak się składa, że mój jest w Krakowie. Zadzwoniłem więc do przychodni, ale tam powiedziano mi, że muszę wypełnić jakiś dokument. Na szczęście da się online. Wypełniliśmy dokument, ale okazało się, że system jednak nie zadziałał, bo jest awaria, więc nie ma możliwości skorzystania z teleporady, a co za tym idzie, nie jest możliwe otrzymanie skierowania na test - mówi Krzysztof, który w tym momencie mógł już poczuć się jak bohater "Procesu" Franza Kafki, tyle że w wersji medycznej. A to dopiero był początek.

Poradzono mu, żeby nie ruszał się z domu, a dzieci najlepiej niech odbierze ktoś inny. Tyle tylko, że nie ma kto. A więc pacjent podejrzewający, że może mieć koronawirusa, musi wyjść na miasto. Dobrze, że ma samochód, bo inaczej mógł zarazić setki osób. - Umówiłem się z paniami ze szkoły i przedszkola, że przyprowadzą dzieci o określonej porze w określone miejsce, żebym nie musiał iść do ludzi.

- Jednak musi być jakaś odpowiedzialność. Oczywiście mógłbym iść do szkoły czy przedszkola, bo przecież nie miałem wyników testów, ale trzeba być odpowiedzialnym. Mogłem wysłać na kwarantannę setki osób, a przy okazji zrobić komuś krzywdę - mówi. W kolejnej przychodni poradzono mu, żeby zadzwonił po godzinie 18, wtedy będzie tzw. Nocna Pomoc Lekarska, która go obsłuży. Lekarz z NPL zaproponował dużo wody i witaminy C, ale o skierowaniu mowy nie było.

- Rano dodzwoniłem się do jednej z przychodni. Powiedziano mi, żebym przyszedł osobiście. Wyjaśniłem pani, że przy moich objawach nie jest to najlepszy pomysł. Dzieci do szkoły na wszelki wypadek nie puściłem. Około 11.30 dostałem teleporadę i udało się mi się wyprosić upragniony test. Pojechałem do Szpitala Bródnowskiego. O godzinie 12.30 byłem na miejscu, powiedziano mi, że testy były robione tylko do 12. Ok, skoro już prawie jesteśmy "na mecie" tego szalonego wyścigu, to przeczekam jeden dzień. Gorączki nie mam, "gripeksy" działają, brakuje tylko węchu i smaku, trochę bolą mnie mięśnie, jestem osłabiony. Ale jak pomyślę, że wczoraj miałem 38,1 to nie jest źle - wspomina Krzysztof Oliwa.

Oby do rana. Na pewno w szpitalu już na niego czekają, teraz tylko szybki test i… A jednak nie. - Odesłano nas, czyli mnie z dziećmi, na SOR (szpitalny oddział ratunkowy - przyp. red.). A na SOR powiedziano, że takie testy to w szpitalu zakaźnym. W Warszawie to na Woli lub na Wołoskiej.

- Oczywiście w szpitalu ochroniarz był zdumiony, że przyjechałem z dziećmi. Rozumiem go. Pielęgniarka przyszła do mnie i powiedziała, że nie ma możliwości, by zrobiono mi testy. Że z takim skierowaniem się nie da. Po negocjacjach poszła do lekarza. Lekarz stwierdził, że skoro jestem z dziećmi, to już ok, zrobi mi testy - mówi Oliwa.

Krzysiek napisał w życiu wiele dobrych tekstów, ale najlepszej historii doświadczył osobiście. W niedzielę o godzinie 14 przyszedł wynik. Pozytywny.

ZOBACZ Fatalna sytuacja Milika
ZOBACZ Brzęczek poprowadzi kadrę. Selekcjoner już zdrowy

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Czy mecze piłkarskie w czasie koronawirusa powinny się odbywać?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (15):
  • Y3322 Zgłoś komentarz
    Wiem jak jest z tym zasmarkanym Sanepidem bo sam trafilem w Gorzowie na taka bande wyludzaczy kasy. Starszne to i bezlitosne ale chyba normalne juz w tym nenormalnym swiecie.
    • Monty Pajton Zgłoś komentarz
      dawniej odpowiedzialny człowiek, jak go dopadła grypa to kładł się do łóżka, łykał aspirynę, popijał herbatą z sokiem malinowym i leżał 3-4 dni. Teraz łajza włóczy się po
      Czytaj całość
      mieście z dziećmi i zaraża. Czy wywalczony dodatni wynik testu poprawił mu humor?
      • Mirosława Wisniewska Zgłoś komentarz
        Taka jest nasza służba zdrowia. Tylko Politycy mają możliwość badania, a reszta to dodatek. Można tylko współczuć.
        • ggdd Zgłoś komentarz
          "Trzeba być odpowiedzialnym" - powiedział facet mieszkający z bachorami w Warszawie, który lekarza rodzinnego ma w Krakowie... Ty też, Wawrzynowski, jesteś taki odpowiedzialny?
          • Andrzej Król Zgłoś komentarz
            Wam na tej Czerskiej to nie test na COVID-19 tylko na wściekliznę .
            • Grzegorz Nazaruk Zgłoś komentarz
              To i tak miał dużo szczęścia. U mnie wykryto covida trawiłem do szpitala. Żona z dziećmi na kwarantanne. Po kilku dniach żona zachorowała. Gorączka, brak węchu, suchy kaszel. Ogólnie
              Czytaj całość
              stan ciężki. Po kontakcie telefonicznym z sanepidem dowiedziała się że nie ma takiej możliwości żeby ją zbadali na covid. Tylko w przypadku pogorszenia stanu zdrowia czyli problem z oddychaniem może trafić na leczenie szpitalne gdzie może dopiero wykonają test.
              • ZPF Zgłoś komentarz
                A tym czasem jednego z PiSowskich kacyków zaczęła pobolewać głowa i zostały mu zrobione testy od ręki. Zapisz się do PiS-u to bedziesz miał wszystkie badania w trybie express.
                • Obserrver Zgłoś komentarz
                  To jest zwykly nazizm i segregacja spoleczenstwa: dla czarnekow testy przy kaszelku, dla plebsu - na lozu smierci z powodu korony. Ale bog na to patrzy, czarneku...
                  • angie2727 Zgłoś komentarz
                    to nie stać go do jasnej litery żeby zapłacić i mieć wynik tego samego dnia?? kazdy tylko z tych pseudo bogatych na fundusz i na fundusz....
                    • oldboy69 Zgłoś komentarz
                      Cała prawda o naszej służbie zdrowia. Nieudolnośč, brak organizacji, BIUROKRACJA, brak EMPATII i ZDROWEGO ROZSĄDKU, to jest słżba zdrowia ale działa jak jakaś biurowa organizacja a
                      Czytaj całość
                      pacjenci to dla nich numerki, nikt siė nie orzejął, że ten facet jest chory i może zarazić setki innych. Po cholerė te wszystkie zakazy i obostrzenia, nakazy izolacji jak kurwa mać nie można zorganizować ludzią dostėpu do testu? Rząd robi ściemę, nie panują nad sttuacjă, doprowadzili kraj na skraj bankructwa ale Mateuszek ze sqoim szelmowskim uśmieszkiem będzie kłamał prosto w oczy tak samo jak był dyrektorem banku. Caly ten PiS to jedno qielkie KŁAMSTWO.
                      • Radiusz Ostafiński Zgłoś komentarz
                        on wie,ze nazwaliscie go kolegą ? ja bym wytoczyl proces...
                        • DEX Zgłoś komentarz
                          Dziennikarz GPC, no to wreszcie przekonał się komu służy!
                          • Użytkownik bez oporu Zgłoś komentarz
                            Napiszę jeszcze raz: Zaczyna się lans na chorobie....Najpierw celebryci, teraz dziennikarze...Czy będzie relacja live??? Ps. Myślałem, że jest to portal sportowy a nie poradnik
                            Czytaj całość
                            zdrowia...Chyba że się mylę?
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×