Do meczu w ramach 9. kolejki Orlen Superligi kobiet KPR Gminy Kobierzyce przystąpił po trzech porażkach z rzędu, w tym jednej niespodziewanej z Enea MKS Gniezno (20:28). Okazja na przełamanie była idealna z uwagi na starcie z tegorocznym beniaminkiem, czyli Galiczanką Lwów.
W tym sezonie Galiczanka notuje lepsze i gorsze występy, a przed tym spotkaniem przełamała się po pięciu porażkach z rzędu. Jednak to KPR był zdecydowanym faworytem tej rywalizacji.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: cudowna figura 40-latki! Polka zebrała masę komplementów
Tymczasem ukraiński zespół od początku spisywał się lepiej i szybko zbudował przewagę (5:1). Choć zespół gości był w stanie złapać kontakt (7:8), to od tego momentu stracił trzy bramki z rzędu (7:11).
Drużyna z Kobierzyc była w stanie doprowadzić do remisu 11:11, ale i tak zeszła na przerwę przegrywając. Otóż Galiczanka po 30. minutach gry sensacyjnie prowadziła 13:11.
Po zmianie stron KPR ponownie doprowadził do remisu (14:14), a następnie gospodynie odskoczyły na 17:14. Był to moment zwrotny w tym spotkaniu, bo przyjezdne już się nie podniosły.
Miejscowe natomiast grały jak z nut, o czym świadczy wysokie prowadzenie - 26:19. Zanosiło się na to, że Galiczanka zakończy mecz z dwucyfrową przewagą, bo było nawet 29:20, ale ostatecznie zespół z Kobierzyc sensacyjnie przegrał 21:29.
Orlen Superliga kobiet, 9. kolejka:
Galiczanka Lwów - KPR Gminy Kobierzyce 29:21 (13:11)
Galiczanka: Havrysh 10, Dmytryszyn 6, Tkacz 4, Kozak 3, Kolodiuk 3, Lakatosz 2, Markevych 1.
Kary: 10 min.
KPR: Mączka 5, Buklarewicz 3, Kostuch 3, Ważna 3, Drążyk 2, Wiśniewska 2, Gakidova 2, Stapurewicz 1.
Kary: 14 min.