Zagłębie zaskoczone. Taka sytuacja zdarzyła się dopiero drugi raz w tym sezonie

Materiały prasowe / Orlen Superliga Kobiet / Piłka Ręczna Koszalin / Karolina Kochaniak w akcji
Materiały prasowe / Orlen Superliga Kobiet / Piłka Ręczna Koszalin / Karolina Kochaniak w akcji

Nie tego spodziewało się KGHM MKS Zagłębie Lubin udając się do Koszalina. Piłka Ręczna postawiła rywalkom twarde warunki. Miedziowe do końca musiały zachować uwagę, by nie doszło do sensacji. Po raz drugi w tym sezonie straciło aż 31 bramek (36:31).

Jeśli w rozgrywkach Orlen Superligi kobiet mówilibyśmy o prawdziwym wyzwaniu, to za takie należałoby uznać grę przeciwko aktualnym mistrzyniom Polski, KGHM MKS-owi Zagłębiu. Podopieczne Bożeny Karkut zjawiły się w Koszalinie w okrojonym składzie, ale przy sile rażenia Miedziowych, to dla drużyny przeciwnej żaden atut.

Koszalinianki przystępowały do tej rywalizacji w bardzo dobrych nastrojach. W ostatnich 5 meczach zwyciężyły aż 4 razy. Niemniej, w notowaniach ekspertów nie dawano im większych szans. I rzeczywiście. Trener Dmytro Hrebeniuk musiał reagować, bo przyjezdne zaczęły błyskawicznie "odjeżdżać" (3:6). Okazał się jednak bardzo skuteczny. Skrzydłowa Elif Sila Aydin doprowadziła do wyrównania.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu

Jeśli patrzeć przez pryzmat drugiego kwadransa, to tutaj także wiele się działo. W pierwszej chwili wyglądało to tak, jakby lubinianki przejęły pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Ukrainki: Oleksandra Furmanets oraz Karina Bayrak miały jednak inne zdanie (13:14) pokazując, że Zagłębie nie może być pewne siebie.

Ciekawe wyglądała jeszcze jedna kwestia. Chodzi o stałe fragmenty, czyli rzuty karne. Wśród miejscowych za każdym razem do ich wykonania podchodziła inna szczypiornistka. A co więcej, zawsze kończyło się to bramką. Ostatecznie przewaga gości po pierwszej połowie była niewielka.

Kluczowe było zachowanie skuteczności. Z tym koszalinianki po zmianie stron miały większy problem. Liczne straty w dość prostych sytuacjach natychmiast odbiły się na tablicy wyników. Trzeba jednak oddać Zagłębiu, że znacznie poprawiło grę w defensywie nie okupując tego zbyt wielką liczbą kar indywidualnych.

O dziwo, pogubiło się po czasie na żądanie Karkut. Najpierw prosta strata, potem jeszcze kara 2 minut mimo gry w ataku i podwójne osłabienie, mogły wpłynąć na przebieg spotkania. Na niespełna 7 minut przed końcem Zagłębie prowadziło, ale już tylko 31:28. Koszaliniankom za taką postawę należały się brawa, zwłaszcza Aydin (9 trafień). Przyjezdne dopiero drugi raz w tym sezonie straciły aż 31 bramek.

ORLEN Superliga Kobiet, 10. kolejka:

Piłka Ręczna Koszalin - KGHM MKS Zagłębie Lubin 36:31 (14:17)

Piłka Ręczna: Gomaa, Klarkowska - Bayrak 3, Jura, Arsenievska 1, Naumczyk 1 (1/2), Rycharska 4 (1/1), Kovarova 5 (1/1), Nowicka 3, Furmanets 5, Aydin 9 (1/1).
Karne: 4/5.
Kary: 6 min. (Arsenievska, Kovarova, Nowicka - 2 min.).

KGHM MKS Zagłębie: Zima, Piotrowska, Maliczkiewicz - Jakubowska 6 (4/4), Oliveira Fernandes 10, Cavo 5, Grzyb 4 (1/1), Janas, Cesareo Romero 3, Drabik 1, Weber 1, Fernandez Fraga 1, Kochaniak 5.
Karne: 5/5.
Kary: 10 min. (Drabik - 4 min., Cavo, Cesareo Romero, Kochaniak - 2 min.).

Sędziowie: Kaszuba, Staszkiewicz.
Widzów: 640.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści