Po tym, jak Alex Dujshebaev trafił na 32:30, praktycznie każdy był pewny, że Industria Kielce odniesie zwycięstwo w 7. kolejce Ligi Mistrzów. Tymczasem Aalborg Handbold pokazał, iż 30 sekund to dużo czasu.
Goście natychmiast złapali kontakt po bramce Thomasa Arnoldsena. Wówczas szczypiorniści Industrii byli przy piłce, a dodatkowo grę przerwał jeszcze Tałant Dujszebajew. Szkoleniowiec kielczan przekazał podopiecznym, by nie oddawali już rzutu na bramkę.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu
Jednak na parkiecie Artsiom Karalek zapomniał o tym, co usłyszał od trenera. Po tym, gdy otrzymał piłkę, był w dogodnej sytuacji i postanowił skończyć akcję. Tyle tylko, że próbował przelobować Niklasa Landina i... praktycznie do niego podał.
Wówczas do końca spotkania były jeszcze cztery sekundy. Goście momentalnie wyprowadzili kontrę i wykorzystali korzystne ustawienie, dzięki któremu Bustera Juula zdobył bramkę i tym samym rzutem na taśmę doprowadził do remisu 32:32.
Warto jednak dodać, iż tak naprawdę trafienie to nie powinno zostać uznane. W końcu powtórki pokazały, że piłka nie była jeszcze w siatce, gdy na zegarze w Hali Legionów pokazała się 60. minuta meczu.
Sędziowie z Hiszpanii w tej sytuacji nie mogli jednak skorzystać z VAR-u z uwagi na brak odpowiednich kamer. Tym samym Industria mogłaby złożyć oficjalny protest, ale wiadomo już, że do tego nie dojdzie.