Od początku sezonu MKS Zagłębie Lubin przegrywało mecz za meczem w Orlen Superlidze. Po dziewięciu spotkaniach zespół ten nie miał na koncie choćby punktu. Trudno było oczekiwać, że sytuacja zmieni się w 11. kolejce.
W końcu do Lublina przyjechał Netland MKS Kalisz, zajmujący wysokie, 4. miejsce w tabeli z bilansem 6-3. Jednak to gospodarze zaskoczyli faworyzowanego przeciwnika, kiedy to szybko odskoczyli na 5:2.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: setki tysięcy wyświetleń! Nagranie z Sochanem robi furorę
Po tym, jak MKS dwukrotnie złapał kontakt, w końcu doprowadził do remisu, a nawet wyszedł na prowadzenie (9:8). Od tego momentu oba zespoły trafiały na zmianę, przez co do przerwy miał miejsce remis 14:14.
Po zmianie stron gospodarze potrzebowali czasu, by ponownie przejąć inicjatywę (23:20). Jednak od tego momentu przyjezdni mieli problem, by złapać kontakt z rywalem, choć ich strata nie była duża.
Jednak po tym, jak goście doprowadzili do wyniku 24:26, obraz gry uległ zmianie. Miejscowi zaczęli zdobywać bramkę za bramką, co poskutkowało serią, dzięki której odskoczyli na 30:24 i byli pewni pierwszego zwycięstwa w tym sezonie.
Zespół z Kalisza minimalnie zmniejszył stratę, ostatecznie niespodziewanie przegrywając 26:30.
Orlen Superliga mężczyzn, 10. kolejka:
MKS Zagłębie Lubin - Netland MKS Kalisz 30:26 (14:14)
Zagłębie: Schodowski, Byczek, Krukiewicz – Krysiak 5, Michalak 4, Wojtala 2, Drozdalski 5, Dudkowski , Kałużny , Gębala 3, Pedryc 2, Świtała 1, Pietruszko , Czuwara 2, Krupa 4.
MKS: Wyszomirski, Szczecina – Starcevic 4, Moryń 2, Kucharzyk 1, Nodzak , Wróbel 5, Klimków 2, Kołodziejczyk 1, Molski 2, Polishchuk 1, Bekisz, Ribeiro 4, Fedeńczak 2.