"Trzeba w końcu huknąć". Prezes mistrzyń Polski mocno o aktualnych realiach w piłce ręcznej

Materiały prasowe / MKS Zagłębie Lubin / Paweł Andrachiewicz / Na zdjęciu: Witold Kulesza
Materiały prasowe / MKS Zagłębie Lubin / Paweł Andrachiewicz / Na zdjęciu: Witold Kulesza

- Zawodnicy żyją z tego. Nie do pomyślenia, bym powiedział: "teraz ci nie zapłacę" - mówi Witold Kulesza o zaległościach w klubach Orlen Superligi. Prezes KGHM MKS Zagłębia Lubin komentuje też m.in. postawę kadry na MŚ 2025 piłkarek ręcznych.

Małgorzata Boluk, WP SportoweFakty: Zacznijmy od najbardziej aktualnego tematu, czyli mistrzostw świata piłkarek ręcznych. Jak Pan oceni dotychczasową postawę Polek pod wodzą Arne Senstada? Chinki i Tunezyjki pokonane, ale Francuzki już poza zasięgiem.

Witold Kulesza, prezes klubu MKS Zagłębia Lubin: Dwa pierwsze zespoły dopiero uczą się grać, a i tak z Tunezją mieliśmy ogromne problemy. Obawiałem się, bo przed meczem z Francją niewiele usłyszałem o sposobie gry na ten zespół. Głównie były wzmianki temat wspaniałej atmosfery w kadrze, ale atmosferą nie wygrywa się meczów. Do atmosfery trzeba dołożyć jeszcze pewną jakość. A tej niestety - może będę jedynym malkontentem - nie widzę. Przez te ponad sześć lat pracy selekcjonera z reprezentacją trochę za mało widziałem konkretów w wizji szkoleniowej, by powiedzieć coś pozytywnego o naszej grze. Ta wysoka porażka chwały nam nie przynosi.

Końcowy wynik może mylić, bo przez czterdzieści minut mecz był wyrównany.

Niestety, mecz trwa 60 minut. Tu się nie zgodzę, że raptem końcówka zdecydowała. Nasze zawodniczki gasły z minuty na minutę, a druga połowa - powiedzmy sobie szczerze - była bardzo, bardzo słaba. Po meczu z Tunezją i Francją mój optymizm spadł bardzo nisko. Mam nadzieję, że coś jeszcze drzemie w tej reprezentacji, ale tak jak powiedziałem wcześniej, szkoda, że w trakcie sześcioletniej pracy trenera z kadrą zbudowano tylko atmosferę.

ZOBACZ WIDEO: "Spróbujcie go powstrzymać". Z piłką wyczynia cuda

W składach na MŚ 2025 znalazło się aż sześć kadrowiczek z Lubina. Trzy w polskiej kadrze, do tego Hiszpania (Alicia Fernandez Fraga), Argentyna (Malena Cavo) i Brazylia (Mariane Fernandes). Trzeba przyznać, że KGHM MKS Zagłębie Lubin ma ciekawy, międzynarodowy skład, a do tego każda z zawodniczek zagranicznych na mundialu została choć raz wybrana MVP zawodów.

Udało mi się zbudować parę lat temu silny zespół. Rokrocznie uzupełniamy tylko skład drużyny. Przynosi nam to niesamowite efekty. Zdobywamy mistrzostwa Polski, Puchary Polski, Superpuchary i jestem pełen podziwu dla dziewczyn. Tworzą wspaniały team i atmosferę. Mam nadzieję, że jeszcze trochę to potrwa. Bardzo mnie cieszy, że zawodniczki mojego klubu udanie reprezentują swoje drużyny narodowe. Godnie i na wysokim poziomie. Szkoda, że po ostatnim meczu Polek nie mogę tego powiedzieć, bo i bramka, i gra w obronie, i w ataku. Nie będę z nazwiska wymieniać, ale jeśli ktoś popełnia z rzędu prawie pięć błędów i dalej stoi na boisku, to nie za bardzo mi to pasuje.

Słyszałam, że dziewczyny zaczęły się też uczyć języka polskiego. Jak im idzie?

Jeszcze nie mam wieści na ten temat, ale bardzo mnie zdziwiły Hiszpanki - Alicia Fernandez Fraga i Elisabet Cesareo. Już na samym początku chciały się uczyć języka polskiego, a jak im idzie, to sprawdzę przed świętami.

Po świętach KGHM MKS Zagłębie Lubin rozpocznie walkę w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Czy grupa (JDA Dijon, Viborg i Corona Brasov) jest na podobnym poziomie co rok temu?

Niektórzy mówią, że na podobnym, niektórzy - lekko wyższym. Zobaczymy, bo my, mam nadzieję, też idziemy do przodu. Mamy większe doświadczenie, jeśli chodzi o rozgrywki europejskie i trzeba walczyć. Skład grupy jest bardzo wyrównany i każdy z każdym może wygrać.

A jak Pan widzi rywalizację z PGE MKS El-Volt Lublin o fazę grupową? Dobrze, że Europa może zobaczyć dwa najlepsze polskie zespoły, czy szkoda, bo tylko jeden zespół przechodzi dalej?

Bez względu na naszą odwieczną rywalizację z Lublinem, uważam, że EHF sobie strzelił w kolano, bo nie może być tak, że w trzeciej rundzie spotykają się takie dwa silne zespoły, a wchodzą o wiele gorsze drużyny. Dwa polskie zespoły spokojnie mogłyby grać w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Natomiast wracając do dwumeczu, to dwa zwycięstwa, nie powiem, że bardzo lekko, ale na razie bez zmian i spokojnie wygrywamy z Lublinem.

Jakie cele Pan stawia drużynie na grę w Europie? W ubiegłym roku mistrzynie Polski były bardzo blisko awansu. Czy apetyt rośnie w miarę jedzenia?

Posuwamy się w Europie powoli, ale ciągle do przodu. Mam nadzieję, że w tym roku wyjdziemy z grupy. A cele, jeśli chodzi o rozgrywki krajowe, to są niezmienne - wszystkie trofea jakie istnieją, czyli mistrz, puchar i superpuchar.

Spotkań w kalendarzu jest dużo, a od początku sezonu KGHM MKS Zagłębie Lubin wygrało wszystkie mecze jakie tylko było można i przez cały czas zawodniczki były w rytmie meczowym, bez przekładania spotkań.

Podczas rywalizacji o fazę grupową Ligi Europejskiej nie przełożyliśmy ani jednego spotkania. Często nie warto i lepiej utrzymywać zespół w rygorze meczowym. Zresztą Zagłębie zawsze słynęło z dobrego przygotowania fizycznego. Wytrzymaliśmy, awansowaliśmy, wygraliśmy wszystkie spotkania i jesteśmy liderem.

W ostatnim czasie sporo się działo w Orlen Superlidze Kobiet i wyszło na jaw, że niektóre kluby mają kilkumiesięczne zaległości wobec zawodniczek. Co pan sądzi o tym jako szef klubu, który zawsze jest na czas?

Trudno jest mi oceniać, bo należę do osób, które nie zaciągają żadnych długów. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, żebym ja nie zapłacił pensji zawodniczce czy zawodnikowi czy pracownikom klubu. Moja zasada główna to "wydajesz tyle, ile masz". Jeżeli ktoś chce żyć na kredyt, to proszę bardzo, ale skutki są takie jak w niektórych klubach Orlen Superligi Kobiet, a i jak dobrze poszukamy to w zespołach męskich też by się parę takich klubów znalazło. Uważam, że Pan Komisarz bardziej rygorystycznie powinien zacząć podchodzić do udzielania licencji na kolejne rozgrywki, a potem egzekwować te oświadczenia, które przedkładają kluby w procesie licencyjnym. Trzeba w końcu huknąć na tych prezesów, którzy nie wykonują swoich podstawowych obowiązków wobec drużyn.

Trudno sobie wyobrazić taką sytuację, że człowiek wykonuje swoją pracę i nie dostaje za to należnej wypłaty, a za coś musi się utrzymać.

To jest ciężki sport. I to nie do pomyślenia dla mnie, bym mógł powiedzieć zawodnikowi czy zawodniczce: "A, teraz ci nie dam pieniędzy". Zawodnicy żyją z tego. Ciężko pracują na treningach i meczach, walczą, wiele kontuzji się zdarza. Od strony takiej etyczno-moralnej, dobrze by było, by większość drużyn budowała takie składy i planowała takie wydatki, na które mają z góry zaplanowane pieniądze. Nie może tak być, że "jakoś to będzie". Absolutnie nie, tak się niczego nie zbuduje. To tylko uderza w dyscyplinę, dlatego, że teraz wszyscy będą mówić: "w piłce ręcznej nie płacą". Wstyd.

Czy Związek Piłki Ręcznej w Polsce lub Orlen Superliga mogą podjąć jakieś działania, by zapobiegać tym sytuacjom w przyszłości?

Oczywiście, że tak. Zarówno Komisarz, jak i Zarząd Superligi oraz ZPRP, mają narzędzia prawne, żeby zdyscyplinować takie drużyny. Nie chcę się wymądrzać. Te osoby, które wymieniłem wcześniej, wiedzą, co można zrobić. Niestety, może trzeba będzie podjąć ciężkie decyzje, ale jestem zwolennikiem takiego kierunku. Nie uzdrowimy nigdy dyscypliny, jeśli będziemy tolerować takie zachowania.

Wracając jeszcze do wydarzenia sprzed kilku miesięcy, otrzymał Pan najwyższe odznaczenie ZPRP - Diamentową Odznaką z Wieńcem "Za zasługi dla Piłki Ręcznej". Co dla Pana ono oznacza?

Dla mnie to docenienie tego, co robię od wielu, wielu lat. Moim obowiązkiem jest zapewnić od strony organizacyjno-finansowej byt klubu. Myślę, że na razie mi się to udaje. Powiem szczerze, że byłem bardzo zaskoczony tym wyróżnieniem od prezesa Sławomira Szmala, ale doceniam je niesamowicie. To jest też  nagroda dla klubu, dla sponsorów, dla zawodniczek, zawodników, trenerów, dla wszystkich. I przede wszystkim dla kibiców lubińskich, bo naprawdę w Lubinie dzieje się bardzo dobrze. Tym wszystkim osobom bardzo dziękuję. Sponsorzy, KGHM, Prezydent Miasta i wiele innych osób oraz firm, które nie żałują i doceniają to, co robimy w Zagłębiu Lubin.

Starcza Panu doby na wszystko?

(śmiech) Ja też oczywiście potrzebuję snu, ale też dopóki czegoś się nie załatwi dla klubu, to nie ma mowy o śnie. Bardzo dużo pomagają mi moi pracownicy. Nas jest trójka tylko tak naprawdę plus pani sekretarka i pani kadrowa. I to jest wszystko, a organizujemy naprawdę super mecze ligowe oraz pucharowe. Nawet jak reprezentacja grała u nas kilka razy, to każdy był zadowolony, że w tyle osób potrafimy zrobić takie imprezy i na takim poziomie.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści