Reprezentacja Polski kobiet rywalizację w turnieju głównym mistrzostw świata w Holandii i Niemczech rozpoczęła od pełnego emocji spotkania z Argentyną. Biało-Czerwone miały w tym meczu swoje problemy, ale zdołały się zmobilizować w decydujących fragmentach i wygrać 28:25. W drugim pojedynku poprzeczka powędrowała już wyżej.
Zawodniczki Arne Senstada zmierzyły się bowiem z Holenderkami. Współgospodynie mundialu nie poniosły jeszcze porażki, a każde dotychczasowe starcie kończyły pewnymi zwycięstwami. Piąty zespół poprzednich mistrzostw świata jest w gronie faworytów do podium, ale Polki też marzyły o awansie do ćwierćfinału. W tej kwestii pokonanie Holenderek w Rotterdamie było kluczowe.
ZOBACZ WIDEO: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz
Polki bardzo źle rozpoczęły to spotkanie. Brakowało skuteczności, pojawiło się sporo błędów, a zarazem strat. To sprawiło, że kapitalne w kontratakach Holenderki po trzecim już trafieniu Bo van Wetering odskoczyły w ósmej minucie na 5:1. Nasze szczypiornistki nie potrafiły sobie poradzić z defensywą współgospodyń turnieju, ale po początkowej niemocy zaczęły trafiać. Sęk w tym, że skutecznymi akcjami odpowiadały Oranje.
To sprawiło, że pięciobramkowa przewaga rywalek utrzymywała się przez dłuższy czas. W 23. minucie Holenderki prowadziły już 14:8, a wszystko po wykorzystanym przez Dione Housheer rzucie karnym. Nasze panie nie potrafiły niestety wykorzystać nawet przewagi liczebnej, aby zniwelować stratę. Dodatkowo kapitalna końcówka współgospodyń sprawiła, że na półmetku prowadziły one aż 18:11.
Wejście Polek w drugą połowę również pozostawiało wiele do życzenia. W efekcie faworytki zwiększyły swoją przewagę do dziewięciu trafień. Biało-Czerwone trafienie w tej części dopisały do swojego dorobku dopiero w 39. minucie, kiedy z koła nie pomyliła się Aleksandra Olek. Na szczęście udanymi interwencjami popisała się Barbara Zima, co uniemożliwiło rywalkom powiększenie przewagi.
Sęk w tym, że obie bramkarki Oranje również zachwycały. Oba zespoły po tym, jak w kwadrans rzuciły łącznie tylko sześć bramek, nabrały rozpędu w ofensywie. Niestety holenderski walce ponownie zaczął odskakiwać, by na osiem minut przed końcem prowadzić już 28:17. Decydujące fragmenty to kontynuacja niemocy Polek i koncertu Holenderek, które ostatecznie wygrały pewnie
2. kolejka fazy grupowej:
Reprezentacja Polski kobiet - Reprezentacja Holandii kobiet 22:33 (11:18)
Holandia: ten Holte, Duijndam - van Maurik 1, Abbingh, Nusser 2, van Wetering 5, van der Helm 2, Dulfer 3, Freriks 4, Sprengers 2, Maarschalkerweerd 2, Malestein 2, Vollebregt 3, van der Vliet 1, Housheer 4, Polman 2.
Karne: 1/1.
Kary: 4 min.
Polska: Płaczek, Zima - Olek 1, Kobylińska 2, Janas 1, Rosiak 1, Drażyk, Cygan 3, Balsam 2, Głębocka 1, Pankowska 2, Nosek 1, Michalak 1, Kochaniak 6, Uścinowicz, Nocuń 1.
Karne: 2/4.
Kary: 6 min.