PGE Wybrzeże wróciło na zwycięską ścieżkę. KS Lotto Puławy wypunktowane

Materiały prasowe / Biuro Prasowe ORLEN Superligi / Na zdjęciu: Mikołaj Czapliński
Materiały prasowe / Biuro Prasowe ORLEN Superligi / Na zdjęciu: Mikołaj Czapliński

PGE Wybrzeże Gdańsk po ostatnich trudnych meczach wróciło na zwycięską ścieżkę. Gdańszczanie bez najmniejszych problemów pokonali w Puławach Lotto x:x. Już do przerwy wszystko było jasne.

PGE Wybrzeże Gdańsk, które jeszcze niedawno miało tyle punktów co Industria Kielce przegrało cztery z pięciu ostatnich spotkań i spadło na czwarte miejsce w tabeli Orlen Superligi. Mecz w Puławach miał być spotkaniem prawdy zarówno dla gości, jak i dla gospodarzy. Lotto Puławy w ostatnich tygodniach pozyskało nowego sponsora i kibice tego zespołu na pewno liczą na to, że powoli zacznie piąć się w górę ligowej tabeli.

Już początek meczu w Puławach pokazał jednak który zespół będzie dominował w niedzielnym spotkaniu. PGE Wybrzeże grało niezwykle skutecznie. Momentami mogło się wydawać, że obrona KS Lotto wprost zapraszała swoich rywali do ataków, dając im mnóstwo miejsca. Problemem ekipy Patryka Rombla nie był nawet uraz będącego w ostatnich tygodniach w doskonałej formie Marcina Peplińskiego, który podkręcił staw skokowy. Zastąpił go Oskar Czertowicz i rozgrywał najlepszy mecz po przenosinach nad morze.

W dobrej formie był też Mateusz Zembrzycki, a tradycyjnie świetnie spisywał się gdański super snajper - Mikołaj Czapliński, który właśnie w Puławach zdobył swoją setną bramkę w tym sezonie Orlen Superligi. Po bramce Czertowicza w 11 minucie było już 3:10.

Puławianie mieli tylko jeden dobry okres gry. Po bramce Krzysztofa Komarzewskiego w 16 minucie, zmniejszyli straty do czterech bramek różnicy. Od stanu 8:12 znów jednak zaczęło skutecznie grać PGE Wybrzeże, które po kolejnej bramce Czertowicza, w 27 minucie po raz pierwszy wyszło na dziesięciobramkowe prowadzenie - było 11:21. Gdy na 20 sekund przed końcem trafił Czapliński, na tablicy wyników widniał rezultat 12:23. KS Lotto mogło jeszcze skorygować wynik, ale rzut Ignacego Jaworskiego z karnego już po końcowej syrenie obronił Zembrzycki i gdańszczanie mieli przewagę jedenastu trafień.

Druga połowa wyglądała zupełnie inaczej. PGE Wybrzeże mając tak wysoką przewagę nie dawało już tak wiele od siebie w obronie, co skrzętnie wykorzystywali szczypiorniści z Puław, którzy znacznie poprawili swoje statystyki w ofensywie. Goście najwyżej prowadzili różnicą trzynastu bramek i Patryk Rombel zaczął dawać coraz więcej szans zmiennikom.

Trochę minut otrzymał Tomasz Gębala, który zakończył spotkanie z 6 bramkami. Gdy na 4 minuty przed końcem trafił Dmytro Artemienko, na tablicy wyników widniał rezultat 30:39. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 31:42 i trzy punkty do tabeli wpisali sobie gdańszczanie.

Lotto Puławy - PGE Wybrzeże Gdańsk 31:42 (12:23)

Lotto: Ciupa (10/32 - 31%), Petkowski (0/19 - 0%) - Artemienko 9, Racotea 4, Działakiewicz 4, Cacak 3, Jaworski 3, Łyżwa 3, Curzytek 2, Adamczewski 2, Komarzewski 1 oraz Kowalik, Bereziński, Antolak, Sawickij.
Karne: 2/3.
Kary: 16 min.

PGE Wybrzeże: Zembrzycki 1 (6/23 - 26%), Poźniak (8/21 - 38%) - Czapliński 13, Będzikowski 7, Gębala 6, Czertowicz 5, Domagała 4, Michałowicz 1, Stanescu 1, Peret 1, Tomczak 1, Stępień 1, Rodak 1 oraz Pepliński, Zmavc, Siekierka.
Karne: 7/7.
Kary: 16 min.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści