W meczu o brązowy medal na Mistrzostwa Świata kobiet zmierzyły się reprezentacje Francji i Holandii. Nastawienie w obu ekipach przed tym spotkaniem było jednak zgoła odmienne. Trójkolorowe wiedziały już, że nie powtórzą wyczynu sprzed dwóch lat i nie obronią tytułu, a niedzielnym meczem mogą jedynie uratować turniej, bo brak medalu byłby jednak dużym ciosem.
Za to dla Holenderek, które są współgospodyniami mistrzostw, ale to właśnie w Rotterdamie decydują się losy medali, brąz byłby dużym sukcesem i zwieńczeniem udanego turnieju. Po dwóch mundialach bez medalu 3. miejsce byłoby przyjęte z dużym zachwytem. Z góry można było jednak zakładać, że mecz powinien być zażarty i rozstrzygać się w ostatnich minutach. Tak też było w fazie głównej, gdy Holandia spotkała się z Francją. Wówczas trochę nieoczekiwanie triumfowały Oranje 26:23.
ZOBACZ WIDEO: Aleksandra Król rywalizuje nie tylko na snowboardzie. Nietypowa walka o numery startowe
Spotkanie o brązowy medal znacznie lepiej rozpoczęły Holenderki. Szybko wypracowały sobie przewagę. W 5. minucie prowadziły 4:1 i wszystko szło po ich myśli. Z każdą akcją było jednak coraz gorzej. Francuzki powoli dochodziły do głosu i odblokowywały się po tym, jak pomarańczowa ściana na trybunach ich lekko przytkała. Po pierwszym kwadransie doprowadziły już do remisu 6:6.
Długo nie było czekać, aż wyjdą na prowadzenie obrończynie tytułu. Nie mogło być inaczej przy takiej liczbie błędów Holandii. Gospodynie turnieju ratowała w dużej mierze w bramce Yara ten Holte, która rozgrywała fantastyczną pierwszą połowę. Zresztą podobnie można napisać o francuskiej bramkarce Hatadou Sako. To one w głównej mierze robiły show. Ostatecznie minimalnie lepiej wyszły na tym Trójkolorowe, które do szatni na przerwę schodziły z wynikiem 12:11.
Druga połowa była znacznie lepsza w wykonaniu obu drużyn. Było już znacznie więcej jakości i emocji, czego zwieńczeniem była niesamowita końcówka. Przez dłuższy czas wydawało się, że to Holandia jest bliżej medalu. Gospodynie były na fali, były z przodu przez większość czasu, miały w zasadzie wszystko na wyciągnięcie dłoni.
Na dwie i pół minuty przed końcem prowadziły jedną bramką i miały przewagę zawodniczki, a mimo to nie wykorzystały sytuacji. Mało tego, prawie przegrały, bo 20 sekund przed końcem bramkę na 26:25 dla Francji zdobyła Tamara Horacek. Holandia odegrała się jednak i rzutem w ostatnich sekundach Dione Housheer doprowadziła do dogrywki.
W niej jednak znacznie lepiej radziły sobie Francuzki. To w ich poczynaniach było znacznie mniej nerwowości. W pierwszych pięciu minutach Holandia zdobyła zaledwie jedną bramkę. To się zemściło, bo drugą część dogrywki zaczynały z wynikiem 27:29. Jak można było się spodziewać, nie udało się kolejny raz odwrócić losów spotkania. Nie z taką grą. Kluczową rzeczą okazała się gra z obrotową Sarah Bouktit, która przy swoim nazwisku zapisała 9 bramek i to Francja w Rotterdamie cieszyła się z brązowego medalu, wygrywając po 70 minutach zażartej rywalizacji 33:30.
Mistrzostwa Świata kobiet, mecz o 3. miejsce: