Dreszczowiec w Legionowie. Potrzebne były rzuty karne

Materiały prasowe / Orlen Superliga / Na zdjęciu: rzut Mateusza Chabiora
Materiały prasowe / Orlen Superliga / Na zdjęciu: rzut Mateusza Chabiora

Świąteczny prezent sprawili swoim kibicom zawodnicy Zepter KPR Legionowo. Po bardzo zaciętym pojedynku pokonali Netland MKS Kalisz. W drugiej połowie przyjezdni prowadzili już różnicą trzech bramek.

Ostatnie porażki w Głogowie i Mielcu sprawiły, że drużyna z Legionowa nieco oddaliła się od czołowej ósemki i walki o grę w fazie play-off. Podopieczni trenera Tomasza Strząbały potrzebowali przełamania, aby przedłużyć swoje szanse.

Spotkanie z Netland MKS Kalisz od początku obfitowało w faule i kary. Jednocześnie było bardzo wyrównane i żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć na bezpieczną przewagę.

ZOBACZ WIDEO: Aleksandra Król rywalizuje nie tylko na snowboardzie. Nietypowa walka o numery startowe

Problemy dotknęły gospodarzy pod koniec pierwszej połowy. Trzecią karę otrzymał wtedy Filip Fąfara. Dla niespełna 29-letniego rozgrywającego oznaczało to koniec występu. Jednocześnie ograniczyło to pole manewru trenerowi Strząbale.

Po zmianie stron goście mocno ruszyli do ataku - najpierw trafił Matija Starcević, a następnie Joel Ribeiro i zrobiło się 14:11 dla Netland MKS. Ten stan nie trwał jednak długo. Trzy kolejne punkty zdobyli gospodarze, doprowadzając do remisu.

Walka toczyła się niemal bramka za bramkę. Czerwoną kartkę obejrzał jeden z liderów przyjezdnych Rostysław Polyszczuk i tym razem to kaliszanie znaleźli się w trudnej sytuacji.

Obie ekipy popełniały błędy. Zarówno jedni, jak i drudzy nie wykorzystali swoich szans na to, aby zakończyć spotkanie w regulaminowym czasie gry. O wszystkim zadecydowały rzuty karne.

W nich przez pięć pierwszych serii nikt się nie pomylił. Dopiero w szóstej chybił Marcin Matyjasik, dotąd bezbłędny z linii siódmego metra. Dwa punkty zostały w Legionowie, przybliżając nieco Zepter KPR do czołowej ósemki. Warto podkreślić, że świetną formę pokazali bramkarze - wybrany zawodnikiem meczu Zurabi Tsintadze oraz Piotr Wyszomirski.

- Te mecze z Zepter KPR zawsze są zacięte. Wydawało się, że mieliśmy spotkanie pod kontrolą. Końcówka nie ułożyła się po naszej myśli, wkradły się proste błędy. Nasza niekonsekwencja sprawiła, że doszło do rzutów karnych, no i niestety przegraliśmy - skomentował na gorąco Jan Klimków w rozmowie z Polsat Sport.

16. kolejka Orlen Superligi mężczyzn:

Zepter KPR Legionowo - Netland MKS Kalisz 22:22, k. 6:5 (11:12)

Zepter KPR Legionowo: Tsintsadze, Liljestrand, Pieńkowski - Chabior 6 (1/2), Wołowiec 4, Kosmala 3, Matuszak 3, Słupski 2, Wiaderny 2 (2/3), Ciok 1, Fąfara 1, Jagielski, Laskowski, Stawicki, Brinovec, Brzeziński
Karne: 4/6
Kary: 8 min. (Fąfara - 6 min., Matuszak - 2 min.)

Netland MKS Kalisz: Wyszomirski, Szczecina, Burzawa - Klimków 6, Ribeiro 4, Polyszczuk 3, Starcević 3, Kucharzyk 2, Matyjasik 2 (2/2), Bekisz 1, Wróbel 1, Białowąs, Kołodziejczyk, Molski, Moryń
Karne: 2/2
Kary: 16 min. (Polyszczuk - 6 min., Klimków, Wróbel - 4 min., Moryń - 2 min.)

Sędziowie: Miłosz Lubecki, Mateusz Pieczonka
Frekwencja: 1250 widzów

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści