SPR Sośnica Gliwice nie powalczyła w Kobierzycach o kolejne ligowe punkty w Orlen Superlidze kobiet. Do przerwy przegrywała 12:16. W drugiej została rozbita. - Czy pierwsza połowa była przyzwoita? Patrząc z perspektywy drugiej, to na pewno tak - rozpoczął swój wywód trener Michał Kubisztal.
- Jeśli jedzie się do zespołu, który bije się o medale, trzeba zagrać naprawdę bardzo dobre spotkanie, ocierające się o perfekcję. Mój zespół zrobił około 20 błędów technicznych. Nie można myśleć o wygraniu robiąc takie błędy - dodał.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swojej przyszłości. "Czas wygaszać ten ogień"
- Bardzo wiele rozumiem. Mamy swoje problemy i nie ukrywamy tego. Niemniej, wychodząc na takie spotkanie, trzeba pokazać, że zasługuje się na tę Superligę. Mam wrażenie, że momentami sami siebie sabotowaliśmy. Liczba błędów chwytu podań była zatrważająca, jak na taki poziom rozgrywkowy - zauważył szkoleniowiec.
Przyznał, że walka o utrzymanie się w lidze będzie niezwykle trudna. - Najpierw musimy uspokoić sytuację wewnątrz klubu. Mam nadzieję, że to w najbliższych dniach nastąpi. Następnie bardzo mocno wziąć się do roboty, bo potrzebujemy punktów, jak ryba wody. Trzeba ciężko pracować, nic poza tym.
Styczeń powinien dać Kubisztalowi odpowiedź, czy drużyna zdoła się podnieść. - W najbliższym czasie mamy kilka meczów z sąsiadami w tabeli. Musimy zrobić wszystko, aby zdobyć jakiekolwiek punkty po to, aby przystąpić do decydujących o utrzymaniu spotkań z jakimś buforem bezpieczeństwa - skwitował wypowiedź trener Sośnicy.