Los chciał, że KGHM MKS Zagłębie Lubin rozpoczęło 2026 rok od dwóch spotkań domowych. W pierwszym z nich pewnie pokonało Eneę MKS Gniezno 45:37. Drugim przeciwnikiem była ukraińska drużyna Galiczanka Lwów.
Mimo że faworyt tego starcia był jasny, strata punktów mistrzyń Polski byłaby sensacją. Nawet biorąc pod uwagę to, że Galiczanka naprawdę dobrze radzi sobie w rozgrywkach Orlen Superligi kobiet. Ukrainki najgroźniejsze są jednak w spotkaniach domowych w Biłgoraju. Na wyjazdach wygląda to już zdecydowanie gorzej. Trudno było więc oczekiwać, że to one przełamią serię 13 ligowych zwycięstw z rzędu Zagłębia w tym sezonie.
ZOBACZ WIDEO: Boruc szczerze o życiu po karierze. "Problematyczny początek"
Sam początek spotkania był jeszcze obiecujący w wykonaniu Galiczanki. Po 12 minutach było 6:4. Wówczas jednak udaną interwencję po rzucie karnym zanotowała bramkarka Zagłębia i od tego momentu wszystko zaczęło układać się po myśli gospodyń. Ukrainki zaliczyły ogromną niemoc w ataku, co zgodnie z planem wykorzystały zawodniczki z Lubina, doprowadzając do wyniku 10:4.
Z każdą kolejną minutą sytuacja Galiczanki wyglądała coraz gorzej. Ostatecznie do przerwy Zagłębie prowadziło już 16:9 i mogło bardzo spokojnie grać w drugiej połowie.
W niej niewiele się już działo. Zagłębie pod żadnym pozorem nie pozwoliło Galiczance się zbliżyć. Sytuacja była w 100 proc. opanowana, a pod koniec spotkania podopieczne Bożeny Karkut dorzuciły jeszcze kilka trafień, wygrywając ostatecznie 34:22.
Najwięcej bramek dla Zagłębia rzuciły Kinga Grzyb i Karolina Kochaniak. Barbara Zima zanotowała 30 procent skutecznych interwencji w bramce. Z kolei po pięć trafień dla Galiczanki zdobyły Switłana Hawrysz i Diana Dmytryszyn.
KGHM MKS Zagłębie Lubin - Galiczanka Lwów 34:22 (16:9)