Kokpit Kibice

Warszawianka wygrała przegrane spotkanie - relacja z meczu Kar-Do Spójnia Gdynia - Warszawianka Warszawa

Szczypiorniści Warszawianki Warszawa dokonali niemożliwego. Jeszcze na początku drugiej połowy przegrywali różnicą ośmiu bramek, by ostatecznie wygrać różnicą jednej bramki.
Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski

Sobotni mecz w Gdyni nie miał zdecydowanego faworyta. Po pięciu kolejkach Kar-Do Spójnia miała na swoim koncie pięć punktów, a Warszawianka "oczko" mniej. Goście ze stolicy byli jednak uskrzydleni zwycięstwem w ostatniej kolejce ligowej, kiedy niespodziewanie pokonali Polski Cukier Pomezanię Malbork.


Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy od 15 do 23 minuty zdobyli siedem bramek, tracąc zaledwie jedną! Po bramce Rafała Staniszewskiego, gdynianie prowadzili już 13:6. Podopieczni Marcina Markuszewskiego do przerwy prowadzili 16:10, a wynik pierwszej połowy ustalił Michał Derdzikowski.

Po bramce tego samego zawodnika w 32 minucie, gospodarze prowadzili już 18:10. Później jednak do głosu zaczęli dochodzić podopieczni Tomasz Porzeziński, którzy w 38 minucie przegrywali już tylko różnicą czterech bramek. Później było jeszcze lepiej dla gości. Warszawianie w 47 minucie doszli po bramce Łukasza Kolczyńskiego na 22:21.

Kar-Do Spójnia Gdynia złapała drugi oddech. Zawodnicy z Trójmiasta rzucili cztery bramki z rzędu i po trafieniu Derdzikowskiego, na osiem minut przed końcem prowadzili 26:21. Goście się jednak nie poddali. Do końca meczu rzucili siedem bramek, tracąc zaledwie jedną i po bramce Pawła Kwiatkowskiego w 59 minucie, wygrali 28:27.

Po spotkaniu zastrzeżenia do swojej postawy miał trener gospodarzy. - Niestety mimo ostrzeżeń, że czeka nas jeszcze dużo walki, spotkanie po przerwie się dla nas jakby skończyło. Moi zawodnicy poczuli się zbyt pewnie i każdy po kolei chciał pokazać, że potrafi sam wygrać zawody. Oni zapomnieli, że piłka ręczna jest grą zespołową. Bardzo często przypominam chłopakom, że naszą siłą jest cały zespół i tylko drużyną jesteśmy w stanie odnieść sukces. Liga w tym roku pokazuje, że nie ma faworyta w żadnym spotkaniu. a my przez brak konsekwencji zgubiliśmy już nie jeden punkt - podsumował Marcin Markuszewski.

Kar-Do Spójnia Gdynia - Warszawianka Warszawa 27:28 (16:10)

Kar-Do Spójnia: Zimakowski, Skowron - Rychlewski 10, Derdzikowski 6, Szlinger 3, Wróbel 2, Nowaliński 2, Staniszewski 2, Bielec 1, Kowalski 1 oraz Chyła, Nazimek.
Kary: 8 min.
Karne: 4/5.

Warszawianka: Stolarski, Troński, Szałkucki - Kolczyński 9, Kwiatkowski 4, Szmulik 4, Wiak 3, Krawiecki 3, Płodowski 2, Milewski 2, Kieloch 1 oraz Olęcki, Skorek, Przykuta.
Kary: 4 min.
Karne: 4/5.

Kary: Kar-Do Spójnia - 8 min. (Wróbel 2 min. - cz.k., Derdzikowski 4 min., Bielec 2 min.), Warszawianka - 4 min. (Olęcki 4 min.).
Sędziowie: Biegajski, Kulesza.
Widzów: 80.

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×