WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wróciły wilcze koszmary - relacja z meczu MKS Kalisz - ŚKPR Świdnica

MKS Kalisz srodze zawiódł swoich kibiców w niedzielne popołudnie. Ekipa Mateusza Różańskiego poległa w starciu z ŚKPR Świdnica i ponownie skomplikowała swoją sytuację w tabeli.
Miłosz Marek
Miłosz Marek

Świdnicki Klub Piłki Ręcznej znalazł patent na grę w Kaliszu. W poprzednim sezonie przed meczem z Wielkopolanami nikt nie stawiał ekipy z Dolnego Śląska jako faworyta potyczki. Wówczas zespół Krzysztofa Terebuna wygrał niespodziewanie, a MKS zaprezentował się dramatycznie. Po tamtym starciu pracę stracił Bruno Budrewicz.

Okazuje się, że ŚKPR potrafił doprowadzić MKS do kolejnej zapaści. Po dwóch zwycięstwach w ostatnich trzech kolejkach wydawało się, ze zawodnicy Mateusza Różańskiego powoli zaczynają wchodzić na właściwe tory i rozpocznie się ich marsz w górę tabeli. Niedzielny mecz brutalnie sprowadził na ziemię drużynę z grodu nad Prosną.


Początek konfrontacji zapowiadał wiele emocji i nerwów. Oba zespoły miały spory problem z wyprowadzeniem w pole defensywy przeciwnika. Dobrze spisywali się Tymon Trojański oraz Błażej Potocki. Jako pierwsi impas przerwali gospodarze, którzy dzięki skutecznym kontrom Konrada Krupy wyszli na dwubramkowe prowadzenie (7:5). Ten sam gracz miał szansę dołożyć kolejną bramkę do swojego dorobku, jednak po jego rzucie piłka zatrzymała się na poprzeczce. Sytuacja szybko się zemściła.

Przyjezdni coraz śmielej zaczęli korzystać z indywidualnych błędów gospodarzy, którzy popełniali sporo rażących błędów w ataku i grali na słabej skuteczności. Zagubieni kaliszanie nie potrafili zbierać piłek nawet po obronionych rzutach. Świdniczanie to wykorzystali i ze tanu 7:5 zrobiło się 7:8.

Do przerwy ŚKPR utrzymał jednobramkowe prowadzenie (12:13), a do ofensywy ruszył po zmianie stron. Kluczowe okazały się pierwsze akcje, w których błysnął Konrad Krzaczyński. Jego akcje na skrzydle pozwoliły wypracować przyjezdnym przewagę trzech bramek, której MKS nie zdołał zniwelować już do ostatniej akcji.

- Zagraliśmy mizerne zawody, grając do tego słabo w obronie. Chyba żaden z zawodników nie przekroczył 50 procent skuteczności swoich rzutów - stwierdził trener gospodarzy. Jedynym graczem, który mógł przekroczyć tę barierę był Damian Krzywda, który w drugiej połowie nie bał się brać odpowiedzialności na swoje barki. Zdobył 9 bramek, ale to było zdecydowanie zbyt mało. 

ŚKPR umiejętnie kontrolował przebieg spotkania. Zadał decydujące ciosy w momencie, gdy w szeregach miejscowych po raz ostatni rozgorzała wiara w sukces. 

Zbytnia pewność siebie nie mogła już przeszkodzić gościom w odniesieniu zwycięstwa, ale zachowanie samego Patryka Rogaczewskiego pozostawiło spory niesmak. Przy prowadzeniu 31:28 w przedostatniej minucie meczu młody gracz postanowił celowo wymierzyć w głowę golkipera miejscowych z "siódemki". Filip Jarosz sparował ten rzut i był bliski wymierzenia kary samodzielnie, ale zrobili to arbitrzy, którzy za to zagranie pokazali czerwoną kartkę.

Ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 29:31. ŚKRP wywalczył niezwykle cenne punkty, które pozwoliły zrównać mu się z kaliszanami oraz KSZO. Zespoły z miejsc 11-13 mają na swoim koncie po sześć "oczek", jednak najlepszy wynik bramkowy notuje na razie ekipa z Kalisza. 

MKS Kalisz - ŚKPR Świdnica 29:31 (12:13)

MKS: Trojański, Jarosz - Krzywda 9, Krupa 5, Wawrzyniak 4, Sieg 4, Adamski 2/1, Celek 1, Adamczak 1, Gomółka 1, Surosz 1, Salamon, Nowakowski.
Karne: 1/3.
Kary: 12 min.

ŚKPR: Potocki, Bajkiewicz - Piędziak 7, Krzaczyński 7, Rogaczewski P. 5/1, Rogaczewski K. 3/1, Rzepicki 2, Motylewski 2, Dębowczyk 1, Misiejuk, Pułka.
Karne: 2/4.
Kary: 14 min. 

Kary: MKS - 12 min. (Adamczak, Salamon, Sieg, Nowakowski, Gomółka, Surosz - po 2 min.); ŚKPR - 14 min. (Misiejuk, Motylewski - po 4 min., Węcek, Krzaczyński, Rogaczewski P. - po 2 min.)
Czerwona kartka: Patryk Rogaczewski (niesportowe zachowanie, 60')
Sędziowali: Pazur oraz Schiwon (Ruda Śląska/Zabrze)

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Rafix95 0
    Jak to jest z tymi strzelcami?Na każdej możliwej stronie,w naszym zespole wychodzi liczba goli 28.Na ZPRP nawet jest napisane,że Tymon Trojański zdobył dwa gole,a Filip Surosz żadnego...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • fancio10 1
    Teraz to Surosza oczerniacie ale jak wziął na siebie ciężar gry w meczu z Chrzanowem co 15 minut przed końcem przegrywaliśmyy 6 bramkami to nikt nie pamięta, a w dużej mierze dzięki niemu mecz został wygrany.Różański wpuszcza go także z ławki, chłopak wchodzi nie rozgrzany popełni jeden lub dwa jakieś tam błędy i zaraz go zmienia.Wpuszcza swojego ulubieńca który niestety gra jak gra i jest wszystko ok.Mam tylko nadzieję że prezes przejrzy na oczy i sprowadzi jakiegoś konkretnego trenera.Był do wzięcia pan Malinowski ale już za późno bo właśnie zaczyna odnosić sukcesy w Ostrowcu.A jeszcze co do Surosza to mam nadzieję że pokaże wam na co go stać tylko żeby go ten pseudo trener nie blokował.Nie wincie za grę tylko jednego lub dwóch zawodników bo ogólnie wszyscy grają do bani.Pozdrawiam !!!
    Osiedle Czaszki Problemem MKS nie jest moim zdaniem mobilizacja tylko bardzo słaba skuteczność! Jeden zawodnik - Damian Krzywda - nie wygra meczu! W dodatku wchodzi z ławki na kilka minut (pierwsza połowa) i nie rozgrzany również bywa nieskuteczny! W drugiej połowie grał praktycznie bez zmiany i był praktycznie jedynym rzucającym bramki dla MKS! To, co pokazał w niedzielę Surosz, to była kiepska parodia piłki ręcznej! Marnowane seriami 100% okazji + słabe lub niecelne rzuty z nieprzygotowanych pozycji! Ten mecz można było wygrac już w 1 połowie. Niestety cała masa błędów indywidualnych w ataku i fatalne krycie na skrzydłach powodowały straty bramek, nawet przy grze w przewadze (sic!!!).
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • colins 1
    Zapomniałeś dodać jednej rzeczy - fantastyczna postawa w bramce Błażeja Potockiego. i tu kłaniają się słowa Pana Tomasza, cyt."A może pora na ludzi, którzy przy takim budżecie nie potrafią zbudować drużyny i zorganizować klubu?". i tu się zgadzam. prosty przykład. mając w okolicy takiego znakomitego zawodnika jak Potocki, działacze szukają bramkarzy gdzieś po całej Polsce. I przychodzi taki wysoki Jarosz, który ma za sobą tak naprawdę jeden dobry mecz i kolejny bramkarz, którego nawet nie potrafiono do końca załatwić. A w Ostrowie mieszka sobie bramkarz Błażej, który szuka klubu, posiada duże umiejętności i z chęcią pewnie przystał by na propozycję klubu, w którym nie ma już osoby z którą nie mógł się dogadać, czyli Pana Budrewicza. Teraz przyjeżdża z innym klubem do Kalisza i wygrywa mu mecz. To mi się po prostu nie mieści w głowie! Przecież Potocki to "kryje czapką" tego Jarosza i tego kolejnego. Druga sprawa - to mamy bardzo wolny zespół. 3/4 zawodników ze Świdnicy była szybsza od naszych (np nr 8),a ten z nr 51 (chyba) to już demon prędkości ;) tym nas załatwili też. nikt od nas nie dał rady go dogonić i upilnować. i takich zawodników też nam trzeba - szybkich. Jeśli chodzi o Krzywdę to rzeczywiście rzucił sporo bramek, ale jak już przewaga gości wynosiła kilka bramek. Gdy wcześniej wynik był na styku to Pan Damian zanotował dwie głupie straty i dwa nieudane rzuty, przez co poszły udane kontry i były bramki. Gdy dużo rzucał i MKS zbliżał się do rywala, znów Krzywda w dobrej sytuacji przestrzelił, poszła akcja i bramka. A Surosz rzeczywiście ,zawodnik bez polotu. Wszyscy myśleli, że to jakaś gwiazda młodzieżowa przychodzi, a tymczasem gra słabo. Już lepiej się prezentuje jego kolega Tomasz Wawrzyniak. myślę, że będą z niego ludzie jeszcze). Zaskoczenie na plus - forma z tego meczu Konrada Krupy. Dla mnie to on był najlepszym zawodnikiem w MKS-ie, a nie Krzywda. No i zgadzam się ze słowami z trybun od kilku meczu. Maciej Nowakowski powinien dać już sobie spokój z piłką ręczną. Czego nam potrzeba, żeby mogło być lepiej? - doświadczonego trenera, który to wszystko jakoś poukłada. Czasu zostało niewiele. Na pewno Pan Różański chce dobrze, stara się ze wszystkich sił, ale niestety wszyscy widzą, że to nie wychodzi tak jak powinno. Może czas na naukę przy kimś doświadczonym i za jakieś 2-3lata Pan Różański mógłby objąć samodzielną schedę. Teraz jest zdecydowanie za wcześnie! Za mało życia jest na ławce. Trener cały mecz prawie ogląda w pozycji "kucającej". Może trzeba by było rozłożyć jakąś karimatę, żeby mógł się położyć? Tam trzeba życia i impulsów dla drużyny! Mam tylko nadzieję, że Pan Tomasz Kubasik nie okaże się złym prorokiem i nie sprawdzą się jego słowa o upadku piłki ręcznej w Kaliszu (w którymś temacie Pan to kiedyś napisał). Niestety coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że te słowa nie były rzucone na wiatr i czarny sen zbliża się nieubłaganie. Oby było lepiej bo ręczna to mój ulubiony sport halowy. Pozdrawiam, 31-letni kibic Bartek :)
    Osiedle Czaszki Problemem MKS nie jest moim zdaniem mobilizacja tylko bardzo słaba skuteczność! Jeden zawodnik - Damian Krzywda - nie wygra meczu! W dodatku wchodzi z ławki na kilka minut (pierwsza połowa) i nie rozgrzany również bywa nieskuteczny! W drugiej połowie grał praktycznie bez zmiany i był praktycznie jedynym rzucającym bramki dla MKS! To, co pokazał w niedzielę Surosz, to była kiepska parodia piłki ręcznej! Marnowane seriami 100% okazji + słabe lub niecelne rzuty z nieprzygotowanych pozycji! Ten mecz można było wygrac już w 1 połowie. Niestety cała masa błędów indywidualnych w ataku i fatalne krycie na skrzydłach powodowały straty bramek, nawet przy grze w przewadze (sic!!!).
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×