Adam Lisiewicz: Dziesięciu ludzi to za mało

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Vetrex Sokół Kościerzyna wyraźnie przegrał wyjazdowy mecz z KPR-em Borodino Legionowo. - Nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia - przyznaje Adam Lisiewicz.

Sobotnie spotkanie było widowiskiem jednostronnym. Podopieczni Andrzeja Gryczki jak równy z równym walczyli z gospodarzami tylko przez kilkanaście minut. - KPR jest bardzo dobrym zespołem i to nie przypadek, że stracił w tym sezonie tylko punkt. Ma w składzie solidnych zawodników, którzy powinni sobie poradzić w Superlidze - nie kryje Lisiewicz w rozmowie ze SportoweFakty.pl. [ad=rectangle]

Jesienią w Kościerzynie jego zespół postawił się drużynie Roberta Lisa  zdecydowanie mocniej. - Między naszym pierwszym a drugim spotkaniem z było sto osiemdziesiąt stopni różnicy. U siebie zaskoczyliśmy KPR i do przerwy wysoko wygrywaliśmy, w drugiej połowie rywal sobie jednak poradził. Teraz nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia. Dziesięciu ludzi, w tym czterech rozgrywających, to za mało na wyjazdowy mecz z liderem - przyznaje zawodnik Vetreksu.

Mecz w Legionowie potwierdził, że kościerzynianie grający u siebie i na wyjeździe to dwa zdecydowanie inne zespoły. Zespół Gryczki w tym sezonie we własnej hali zdobył aż piętnaście punktów, z delegacji przywożąc tylko pięć.

- Faktycznie u siebie potrafimy nawiązać walkę z każdym przeciwnikiem - mówi Lisiewicz. - Pokazywaliśmy to niejednokrotnie, zarówno w tym sezonie, jak i w poprzednich. Na własnym parkiecie jesteśmy groźni i wszyscy rywale muszą się liczyć z tym, że łatwo punktów z Kościerzyny nie wywiozą - kończy. Jego zespół na cztery kolejki przed końcem sezonu zajmuje w tabeli dziewiątą lokatę i ma trzy oczka przewagi nad miejscem barażowym.

Źródło artykułu:
Komentarze (0)