WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Śląsk - MMTS: Formalność we Wrocławiu. Kwidzynianie na czwartym miejscu!

Na zakończenie rundy zasadniczej PGNiG Superligi Śląsk Wrocław podejmował MMTS Kwidzyn. Zwycięsko z tej rywalizacji wyszli kwidzynianie, którzy wygrali 33:16 z osłabionym kadrowo rywalem. Tym samym MMTS awansował na czwarte miejsce w tabeli.
Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
WP SportoweFakty

Spotkanie w hali wrocławskiej AWF miało zdecydowanie większe znaczenie dla kwidzynian. MMTS wciąż walczył bowiem o czwarte miejsce na koniec rundy zasadniczej, co oznaczałoby uniknięcie KS Azotów Puławy w fazie play-off. Śląsk Wrocław natomiast grał właściwie tylko o honor. Do miejsca barażowego tracił bowiem 11 punktów, a ich sytuację dodatkowo utrudniał brak nominalnych rozgrywających.

Ze skrzydłowymi w drugiej linii wrocławianie nie byli w stanie wiele zdziałać w rywalizacji z obrońcami pokroju Przemysława Zadury. Śląsk bił głową w mur i tylko słabej skuteczności MMTS-u Kwidzyn zawdzięczał to, że po 10 minutach przegrywał zaledwie 1:3. Z czasem kwidzynianie złamali agresywną obronę gospodarzy. Szczególnie mógł się podobać Tomasz Klinger. Rozgrywający nie bał się zwarć i odważnie wchodził we wrocławską defensywę.

MMTS w 21 minucie prowadził już 10:4 i trenerowi Piotrowi Przybeckiemu nie pozostało nic innego jak podjąć maksymalne ryzyko. Niemal w każdej akcji swój posterunek opuszczał Adrian Prus i do gry wchodził kolejny zawodnik ofensywny. Przy braku armat z drugiej linii taktyka Śląska nie przyniosła skutku. Mateusz Seroka przecinał podania do skrzydeł i z połowy boiska rzucał do pustej bramki. 

Do przerwy kwidzynianie prowadzili 14:6 i trener Patryk Rombel mógł nieco rotować składem. Na parkiecie pojawili się m.in. Grzegorz Szczepański i Paweł Kiepulski, który zastąpił w bramce bardzo dobrze dysponowanego Bartosza Dudka. Obecność zmienników nie obniżyła jakości gry MMTS-u, wręcz przeciwnie. Szerokim repertuarem rzutów popisywał się Klinger, podobnie zresztą jak Zadura. 

Śląsk nie istniał w ataku i przyjezdni kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Na 12 minut przed końcem przewaga kwidzynian sięgnęła 15 bramek. Wrocławianie walczyli do końca o zmniejszenie strat, ale przy swoim potencjale ofensywnym nie zdołali zrobić rywalom wielkiej krzywdy. 

Śląsk Wrocław - MMTS Kwidzyn 16:33 (6:14)

Śląsk: Prus - Kuczyński 1, Królikowski, Piłat, Krupa 5, Koprowski 2, Witkowski, Andreou 1, Łucak 5, Białaszek 2.
Karne: 0/1.
Kary: 4 min.

MMTS: Dudek, Kiepulski - Klinger 7, Szczepański 4/1, Szpera, Potoczny 3, Zadura 6, Janiszewski 3, Rosiak, Seroka 4, Mroczkowski, Nogowski 1, Pilitowski 2, Genda, Peret 1, Kryszeń 2.
Karne: 1/1.
Kary: 4 min.

Kary: Śląsk - 4 min. (Witkowski - 2 min., Białaszek - 2 min.) oraz MMTS - 4 min. (Rosiak - 2 min., Zadura - 2 min.).

Sędziowie: Pelc - Pretzlaf.

Marcin Górczyński z Wrocławia

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (11):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • miki 0
    Wichary nie będzie biegał tam i z powrotem. Trener Przybecki wyraźnie mówił dlaczego tak grają i że jest to wariant na kilka akcji w meczu przy innym poziomie zawodników. Ze skrzydłowymi i to marnej klasy na rozegraniu potrzebuje jeszcze jednego zawodnika do ataku, aby móc coś zrobić, bo bez tego nic by w ataku nie zrobili.
    dział analiz Czy ktoś w końcu napisze że nowinki taktyczne trenera Przybeckiego tak wychwalane przez niektórych, są beznadziejnym pomysłem.Zawodnik w miejsce bramkarza to pomysł na grę w osłabieniu lub w końcówce meczu. Nikt na świecie nie gra tak przez 50 minut meczu,to kompletny bezsens i kilka bramek do pustej bramki w każdym meczu.Jest jeszcze element gry bramkarza który biega jak kot z pęcherzem tam i z powrotem, a powinien trochę "powąchać" parkietu i wejść w mecz.Jak się nie ma składu to gra się normalną piłkę ręczną nawet z juniorami, ale układa się im jakąś koncepcję gry, a nie szuka usprawiedliwienia i asekuracji w kapitalnym pomyśle na grę z 8 zawodnikiem.Opowieści o jakichś wielkich umiejętnościach trenera Przybeckiego należy odłożyć i poczekać na sukcesy z dobrymi zawodnikami w Płocku, ciekawe czy Wichary będzie biegał tam i z powrotem? Pozdrawiam
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • KubaMTS 0
    Ja mogę napisać tylko tyle, że branie czasu na 2 minuty przed końcem przy stanie -4/-5 zamiast na 5 minut przed końcem przy -2 jest beznadziejnym pomysłem ;)
    dział analiz Czy ktoś w końcu napisze że nowinki taktyczne trenera Przybeckiego tak wychwalane przez niektórych, są beznadziejnym pomysłem.Zawodnik w miejsce bramkarza to pomysł na grę w osłabieniu lub w końcówce meczu. Nikt na świecie nie gra tak przez 50 minut meczu,to kompletny bezsens i kilka bramek do pustej bramki w każdym meczu.Jest jeszcze element gry bramkarza który biega jak kot z pęcherzem tam i z powrotem, a powinien trochę "powąchać" parkietu i wejść w mecz.Jak się nie ma składu to gra się normalną piłkę ręczną nawet z juniorami, ale układa się im jakąś koncepcję gry, a nie szuka usprawiedliwienia i asekuracji w kapitalnym pomyśle na grę z 8 zawodnikiem.Opowieści o jakichś wielkich umiejętnościach trenera Przybeckiego należy odłożyć i poczekać na sukcesy z dobrymi zawodnikami w Płocku, ciekawe czy Wichary będzie biegał tam i z powrotem? Pozdrawiam
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • dział analiz 0
    Czy ktoś w końcu napisze że nowinki taktyczne trenera Przybeckiego tak wychwalane przez niektórych, są beznadziejnym pomysłem.Zawodnik w miejsce bramkarza to pomysł na grę w osłabieniu lub w końcówce meczu. Nikt na świecie nie gra tak przez 50 minut meczu,to kompletny bezsens i kilka bramek do pustej bramki w każdym meczu.Jest jeszcze element gry bramkarza który biega jak kot z pęcherzem tam i z powrotem, a powinien trochę "powąchać" parkietu i wejść w mecz.Jak się nie ma składu to gra się normalną piłkę ręczną nawet z juniorami, ale układa się im jakąś koncepcję gry, a nie szuka usprawiedliwienia i asekuracji w kapitalnym pomyśle na grę z 8 zawodnikiem.Opowieści o jakichś wielkich umiejętnościach trenera Przybeckiego należy odłożyć i poczekać na sukcesy z dobrymi zawodnikami w Płocku, ciekawe czy Wichary będzie biegał tam i z powrotem?
    Pozdrawiam
    [ 2 komentarze w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×