WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Golden League: z Norwegią na fali entuzjazmu

Szczypiorniści kończą udział w prestiżowym turnieju Golden League. Świetna druga połowa i minimalna porażka z Danią pozwoliła Polakom ponownie uwierzyć w siebie. Siłą rozpędu spróbują przeciwstawić się wicemistrzom świata, Norwegom.
Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
WP SportoweFakty / MICHAŁ DOMNIK / Na zdjęciu: reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych

Przed meczem z Danią wynik 26:25 braliśmy w ciemno. W końcu odmłodzona kadra miała stanąć naprzeciwko tuzów, mistrzów olimpijskich z Rio. Schodząc z parkietu, Biało-Czerwoni mogli, a raczej powinni czuć niedosyt. Do największego sukcesu nowej reprezentacji zabrakło tylko i aż doświadczenia.

 - Wydaje mi się, że przegraliśmy na własne życzenie - powiedział Paweł Paczkowski, jeden z najlepszych w zespole, ale i winowajca nerwowej końcówki. Rozgrywający w 57. minucie dostał czerwoną kartkę za faul w kontrze. - To było głupie i nieodpowiedzialne zachowanie, nie da się tego wytłumaczyć - stwierdził po spotkaniu. 

Co by nie pisać, Polacy wykonali ogromny skok jakościowy w porównaniu do starcia z Francuzami. Trójkolorowi zdeklasowali naszych szczypiornistów pod każdym względem (15:29) i w kadrze zapanowały minorowe nastroje. Przecież w czerwcu w podobnym zestawieniu reprezentacja sensacyjnie zremisowała na wyjeździe z silną Serbią.

- Po meczu z Francją powiedzieliśmy sobie kilka mocniejszych słów w szatni. Pokazaliśmy, że potrafimy walczyć - podkreślił Adam Malcher.

ZOBACZ WIDEO Szukasz sportowych emocji? Włącz WP Pilot

Bramkarz Gwardii Opole dał kolegom impuls do walki z Duńczykami, wybronił wiele nieoczywistych rzutów, rozpoczynał kontry. Cała druga połowa była zastrzykiem optymizmu większym niż czerwcowe spotkania eliminacji mistrzostw Europy. Paczkowski - wbrew wielu opiniom - potwierdził, że posłużył mu wyjazd do Zaporoża, gdzie prawdziwymi testami są jedynie spotkanie w Lidze Mistrzów. Antoni Łangowski wyszedł na parkiet bez respektu dla rywali i imponował bezkompromisowością, rzutowo odblokował się Tomasz Gębala. Nadal kulała skuteczność z drugiej linii, więcej trzeba oczekiwać od Rafała Przybylskiego i Kamila Syprzaka, ale w świat poszedł komunikat: jeszcze nas nie skreślajcie, dajcie nam czas.

Na fali entuzjazmu Biało-Czerwoni zmierzą się z Norwegami, drużyną, która nigdy nam nie leżała, włącznie z czasami generacji Karola Bieleckiego (porażka na ME 2016). W ciągu ostatnich 12 miesięcy będzie to trzecia potyczka ze Skandynawami. Podczas styczniowych MŚ, jeszcze za panowania Tałanta Dujszebajewa, skończyło się minimalną porażką 20:22. O kolejnym starciu większość z obecnych kadrowiczów chciałaby zapomnieć. Jeden z pierwszych meczów pod wodzą Piotra Przybeckiego skończył się blamażem 22:41, choć wśród przeciwników zabrakło wielu podstawowych graczy. 

Kiedyś na północy Europy z podziwem patrzono na osiągnięcia Polaków, teraz młodzieńcza fantazja Sandera Sagosena doprowadziła Norwegów prawie na sam szczyt handballa. Wicemistrzowie świata stali się łakomym kąskiem dla największych. Niedawno do Flensburga trafili Magnus Jondal, Goran Johannessen i niesamowity w kadrze Torbjorn Bergerud. Reszta zespołu występuje w Bundeslidze od lat bądź wkrótce znajdzie w niej zatrudnienie. Po Kenta Robina Tonnesena sięgnął przed sezonem wielki Telekom Veszprem

Dla Skandynawów niemożliwe już nie istnieje. W eliminacjach ME 2018 zrewanżowali się Francuzom za porażkę w finale MŚ, w trakcie Golden League zaskakująco łatwo odskoczyli Trójkolorowych i wygrali 30:26. Zacięta rywalizacja z Norwegami byłaby równie dużym zaskoczeniem jak przebieg spotkania z Danią. Autorska kadra Piotra Przybeckiego - bez ciążącej presji - jest jednak w stanie zagrać jak równy z równym z każdym na świecie. A w razie niepowodzenia trzeba pamiętać, że imprezą docelową (jak na razie) są styczniowe prekwalifikacje mistrzostw świata 2019 w Portugalii. 

Golden League: 

Polska - Norwegia / 29.10.2017, godz. 18.00

Dania - Francja / 29.10.2017, godz. 20.15

Redakcja WP SportoweFakty na Instagramie, śledź nasze STORIES!

Czy Polacy wygrają z Norwegią?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • endriu122 0
    Dmuchanie balonika zupełnie nie na miejscu.Każdy mecz to inna historia.Jeden mecz zagrany na przyzwoitym poziomie (przy wielkiej pomocy przeciwników)wcale nie jest wykładnikiem aktualnego poziomu naszej reprezentacji.Przed kadrą jeszcze długa i wyboista droga.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • handball Wybrzeże 0
    1. Pokora.
    2. Wzajemny szacunek.
    3. Ciężka praca.
    4. Odpowiedzialność za siebie i drużynę.
    5. Świadomość powagi reprezentowania swojego kraju.
    Jeśli to zacznie funkcjonować u każdego z nich w głowie na właściwym poziomie, to coś z tego może być za jakiś czas.
    Na razie proszę bez podpalania się i napinki.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • unabomber 0
    "Paczkowski - wbrew wielu opiniom - potwierdził, że posłużył mu wyjazd do Zaporoża"

    To jest jakieś dziwne gadanie. Wczoraj rzeczywiście miał wejście smoka, na turnieju we Francji był naszym najlepszym zawodnikiem, ale w meczy GL z trójkolorowymi przecież miał skuteczność pewnie ze 25%max. Albo głupota Nowińskiego, że Vive grało mało. Jak grał mało jak trener robi zmiany co 15 minut czy komuś idzie czy nie

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×