KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Mieli nosa do transferu. Żywe srebro z Piotrkowa

W Piotrkowie nie boją się stawiać na młodych. Jan Stolarski w krótkim czasie stał się pierwszoplanową postacią rewelacji rozgrywek. 21-latek jest jednym z objawień sezonu 2021/22.

Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Jan Stolarski WP SportoweFakty / Krzysztof Betnerowicz / Na zdjęciu: Jan Stolarski
Jeśli któryś z superligowych zespołów wystawia praworęcznego gracza na prawej stronie rozegrania, to głównie z powodu ubytków kadrowych. Po części tak też było w Piotrkowianinie Piotrków Trybunalski, Kamil Sadowski nie wystąpił od września, ale chyba nikt nie żałuje, że akurat Jan Stolarski zajął jego miejsce.

- Kiedyś z konieczności zastąpiłem Szymona Działakiewicza w kadrze juniorów, potem zagrałem na tej pozycji w Anilanie jako nastolatek. Ponownie wróciłem na prawą stronę po przenosinach do Piotrkowa, akurat była taka potrzeba. Nie ukrywam, że sprawia mi dużo radości, kiedy radzę sobie na prawej stronie. Z Kamilem Mosiołkiem i Piotrkiem Jędraszczykiem gramy szybko, bardzo odpowiada mi taki styl - wyjaśnia.

21-latek może się podobać. Nie wybiera półśrodków, brnie do przodu, nie boi się starć z obrońcami. Przy tym wszystkim jest dynamiczny i nieszablonowy. W tym sezonie już dwa razy trafił do siódemki kolejki, zupełnie nie przeszkadza mu niewygodna - jak na praworęcznego - pozycja. W 12 meczach rzucił 44 bramki.

ZOBACZ WIDEO: Zimno od samego patrzenia. W tym Jan Błachowicz jest królem

- Czasem trener Jurecki śmieje się ze mnie, że jestem strasznie elektryczny i powinienem trochę wyluzować. Od zawsze miałem taki styl - piłka pod pachę, gra 1 na 1, bez kalkulacji - mówi nam zawodnik Piotrkowianina.

Do Superligi trafił z Anilany Łódź na przełomie poprzedniego roku. Był absolutnym debiutantem na tym poziomie, ale niezupełnie anonimową postacią. W 2019 roku został wybrany MVP turnieju finałowego mistrzostw Polski juniorów, przez cztery sezony zbierał doświadczenie w I lidze.

- Byłem już dogadany z innym klubem I ligi, Piotrkowianin odezwał się w ostatniej chwili, ale oferował jedynie półroczne wypożyczenie. Zaryzykowałem i postanowiłem, że spróbuję powalczyć o swoją przyszłość - przyznaje.

Stolarski dość szybko przebił się do składu, regularnie występował w rundzie wiosennej. Dla Piotrkowianina był to jednak trudny czas, dopiero rzutem na taśmę udało się zapewnić utrzymanie. Przed kolejnym sezonem drużynę z Piotrkowa uznawano za kandydata do spadku, tymczasem po 12. kolejkach zdecydowanie bliżej jej do czwartego miejsca niż do zagrożonej strefy.

- Graliśmy bez wielkiej presji, dobrze zaczęliśmy i to też miało znaczenie. Wydaje mi się jednak, że przełom nastąpił latem, gdy ograliśmy Azoty Puławy. Niby tylko sparing, a uwierzyliśmy, że potrafimy wygrywać. Osobiście bardzo motywowało mnie to, że mało kto w środowisku na nas liczył. Dobrze czuję się w zespole, mam wielu kolegów, z którymi znam się od lat. Stworzyliśmy taką małą Anilanę w Piotrkowie, od juniorów występowałem z Piotrkiem Jędraszczykiem, Marcinem Matyjasikiem i Antonim Donieckim, w Łodzi grali Tomek Wawrzyniak i Damian Chmurski. To też działa na naszą korzyść - ocenia.

Jego kontrakt w Piotrkowie obowiązuje do końca przyszłego sezonu, ale kwestią czasu jest zainteresowanie silniejszych klubów. - Mam umowę w Piotrkowie i zamierzam ją wypełnić. Za wcześnie, by rozmawiać o przyszłości - ucina spekulacje.

ZOBACZ:
Gwardia zrehabilitowała się za wpadkę
Stal zrezygnowała z niedawnego lidera

Czy Jan Stolarski powinien zwrócić uwagę silniejszych klubów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×