Sebastien Ogier i jego pilot Vincent Landais zapewnili sobie tytuł mistrzów świata, finiszując na trzecim miejscu w Rajdzie Arabii Saudyjskiej, przegrywając z kierowcami Hyundaia - Thierry'm Neuville'em oraz Adrienem Fourmaux. Tegoroczne rozstrzygnięcia rajdowych mistrzostw świata zapiszą się jako jedne z najbardziej dramatycznych finałów sezonu w WRC.
Sebastien Ogier po raz dziewiąty!
Elfyn Evans przystępował do ostatniej rundy WRC z minimalną, trzypunktową przewagą nad Sebastienem Ogierem. Matematyczne szanse na triumf miał też Kalle Rovanpera, dla którego był to ostatni start w WRC przed przejściem do świata wyścigów. Fin tracił jednak do Brytyjczyka aż 24 punkty.
ZOBACZ WIDEO: "Bez złota nie będzie ładnie”. Co przyniesie współpraca Rusko z Protasiewiczem?
Ostatecznie to doświadczony Francuz sięgnął po tytuł z czteropunktową przewagą nad Evansem, mimo opuszczenia trzech rajdów. Wyczyn Ogiera jest tym bardziej godny pochwały, że od pewnego czasu nie ściga się on regularnie w WRC. W tym sezonie opuścił trzy rundy mistrzostw świata.
- Co to był za sezon! Co za walka z Elfynem! Wielkimi mistrzami można być tylko przy wielkich rywalach. Pchali nas do granic aż do ostatniego oesu roku - powiedział Ogier po przekroczeniu mety ostatniego oesu.
Rajd Arabii Saudyjskiej pełen dramatów
Rajd Arabii Saudyjskiej, debiutujący w WRC, był dla załóg wyprawą w nieznane. Mieszanka piaszczystych odcinków pustynnych i bardzo kamienistych dróg miała wpływ na warunki panujące na oesach. Konieczność czyszczenia trasy miała wpływ na tempo przede wszystkim pretendentów do tytułu, którzy jako pierwsi wyjeżdżali na odcinki specjalne.
Ogier radził sobie najlepiej spośród kandydatów do tytułu w czwartek, zajmując siódme miejsce przed Rovanperą, który stracił czas przez "kapcia" na czwartym oesie. Evans zmagał się z problemami związanymi z czyszczeniem trasy, a sytuacji nie zmieniły drugie przejazdy. Brytyjczyk stracił do Ogiera aż 12,8 s po zbyt zachowawczej jeździe na drugim odcinku i pomyleniu trasy na czwartym, kończąc dzień na dziewiątej pozycji.
Evansowi nadal brakowało tempa w piątek, a jego szanse na tytuł mocno stopniały, gdy na jedenastym oesie musiał się zatrzymać, by zmienić koło. Kosztowało go to ponad dwie minuty i spadek na dziesiąte miejsce. Rovanpera także stracił czas przez "kapcia" podczas tej próby, ale uniknął wymiany koła.
Walka o tytuł znów się skomplikowała po południu, gdy Sami Pajari z Toyoty i Ott Tanak z Hyundaia - obaj w grze o zwycięstwo - złapali "kapcie" na trzynastym oesie. Obaj znajdowali się na trzecim miejscu ex aequo. Estończyk miał jednak kolejne problemy z ogumieniem na następnych oesach i ostatecznie wycofał się z rajdu, by w sobotę wrócić w sobotę.
To przesunęło Ogiera na szóste miejsce, mimo że był w gronie sześciu załóg, które przebiły opony na piątkowym odcinku Wadi Almatwi, całkowicie wywracającym klasyfikację. Rovanpera wygrał ten oes i awansował na piąte miejsce, a Evans zakończył dzień jako ósmy.
Na czele stawki walka o wygraną była niezwykle dynamiczna. Martins Sesks zadziwił rywali po powrocie do WRC, wygrywając dwa z trzech czwartkowych odcinków i był blisko kompletu zwycięstw, gdyby nie minął tego samego skrzyżowania, które wcześniej przeoczył Elfyn Evans na czwartym oesie.
Sesks stracił prowadzenie na rzecz Pajariego po "kapciu" w prawym tylnym kole na szóstym odcinku specjalnym, a problemy z oponą u Pajariego otworzyły Fourmaux drogę do zbudowania nieznacznej przewagi nad kierowcą Toyoty. Francuz powiększył prowadzenie do 7,8 s w piątkowy poranek, ale uszkodzone tylne wahacze zredukowały jego przewagę do 2,9 s nad Sesksem.
Walka do samego końca
Fourmaux i Sesks złapali kapcie na czternastym odcinku, przy czym Łotysz stracił więcej czasu, co dało Francuzowi 2,4 s przewagi. Sytuacja szybko uległa zmianie, bo kierowca Hyundaia otrzymał minutową karę za zbyt wczesny wjazd na ostatnią kontrolę czasu. Spadł na czwarte miejsce, za Sesksa, Neuville'a i Katsutę z Toyoty.
To oznaczało, że Sesks rozpocznie trzy finałowe odcinki z przewagą 3,4 s nad Neuville’em, który również przebił oponę na czternastym odcinku. Belg wyprzedził Sesksa po piętnastym oesie, na którym Łotysz jechał zbyt zachowawczo. Później Sesks zniszczył dwie opony i miał dodatkowo problemy techniczne, przez co stracił szanse na wygraną.
Na tym nie koniec dramatów. Katsuta stracił ponad minutę po groźnej przygodzie i rolowaniu samochodu, a Rovanpera musiał się zatrzymać, by zmienić koło. Za to Ogier ruszył do ataku, notując pierwszy oesowy triumf w rajdzie,. Korzystając z problemów rywali, awansował na trzecie miejsce w rajdzie.
Przed dodatkowo punktowanym odcinkiem Power Stage Ogiera i Evansa dzieliło pięć punktów. Brytyjczyk rzucił wszystko na jedną szalę, wygrał finałowy oes i zakończył rajd szósty, ale to nie wystarczyło, by odebrać Ogierowi tytuł.
Dziewiąty tytuł mistrzowski Sebastiena Ogiera oznacza, że pod tym względem wyrównał on osiągnięcie Sebastiena Loeba. Obaj Francuzi zapisali się złotymi zgłoskami na kartach historii WRC.