Arabia Saudyjska po raz pierwszy gościła najważniejsze rajdowe rozgrywki globu. Impreza z bazą w położonej nad Morzem Czerwonym Dżuddzie oznaczała dla WRC powrót na Bliski Wschód po czternastu latach przerwy.
Ostatni dzień finałowej rundy sezonu składał się z trzech odcinków specjalnych: Thahban (dwa przejazdy) i Asfan. Ich łączny dystans to prawie 66 kilometrów, a jak pokazał dotychczasowy przebieg rajdu, stopień trudności pustynnych prób mógł w każdej chwili przyczynić się do całkowitego przewrotu klasyfikacji.
ZOBACZ WIDEO: "Bez złota nie będzie ładnie”. Co przyniesie współpraca Rusko z Protasiewiczem?
Załoga Orlen Rally Team, która świetnie spisywała się podczas poprzednich etapów i do momentu przebicia opony długo prowadziła w WRC2 Challenger, wyruszyła na trasę jako druga w swojej kategorii, mając podium na wyciągnięcie ręki. Niestety, już po sześciu kilometrach inaugurującej dzień próby Polacy musieli się zatrzymać. Wąż doprowadzający ciecz chłodzącą, trzymany specjalną opaską, spadł z mocowania.
Rozszczelnienie układu skutkowało wyciekiem oraz gwałtownym wzrostem temperatury silnika. Heroiczna naprawa na trasie sprawiła, że udało się ukończyć nie tylko ten odcinek, ale i cały rajd. Jednak postój trwał ponad kwadrans i spowodował spadek na piąte miejsce. Na choćby częściowe odrobienie strat zabrakło już dystansu.
- Kończymy rundę w Arabii Saudyjskiej z jeszcze większą świadomością tego, że rajdy są sportem technicznym i niektóre rzeczy nie zależą od nas. Cieszę się, że my daliśmy z siebie wszystko i że tempo, które prezentowaliśmy, było co najmniej na podium. Do momentu pierwszych trudności prowadziliśmy w Challengerach i zajmowaliśmy drugie miejsce w WRC2, wygrywając wcześniej również z kierowcami fabrycznymi - mówi Kajetan Kajetanowicz.
- Kłopoty nie omijały w zasadzie większości zawodników, jednak nasz największy problem pojawił się na pierwszym sobotnim odcinku specjalnym. Wąż z układu chłodzenia całkowicie spadł, zsunął się i wypłynął cały płyn chłodniczy. Można było powiedzieć, że to oznacza dla nas koniec walki, natomiast mieliśmy zapasy wody i jakoś na tych oparach dojechaliśmy do mety odcinka, wzięliśmy kolejne butelki i tak sobie poradziliśmy - dodaje kierowca Orlen Rally Team, który nabawił się obrażeń podczas próby naprawy rajdówki.
- Mam poparzone ręce, już z bąbli schodzi woda, natomiast wcześniej nic nie czułem, będąc pod wpływem emocji. Cieszę się, że dotarliśmy do mety. Nigdy się nie poddajemy i tą sobotnią walką możemy tak naprawdę podsumować cały sezon. Tempo miejscami było naprawdę bardzo dobre, natomiast mieliśmy trochę pecha, ja również gdzieś tam na którymś rajdzie popełniłem błąd. Tak mocna stawka tego nie wybacza - kontynuuje kierowca z Ustronia.
- Jeden czy dwa gorsze wyniki już powodują, że jesteśmy dalej w klasyfikacji. Nie zawsze można być na podium, natomiast cieszymy się z tego, że trochę "klepaliśmy", można powiedzieć, tych chłopaków z fabryki, którzy mają praktycznie wszystko, a my jesteśmy prywatnym zespołem z dużym sercem do walki - podsumowuje mistrz świata WRC2 Challenger z 2023 roku.
Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak mają za sobą siedem przewidzianych regulaminem WRC2 Challenger startów. Odnieśli zwycięstwo w greckim Rajdzie Akropolu, dokładając podium na Sardynii. Punkty z tych i pozostałych występów dały im szóstą pozycję w końcowej tabeli sezonu.