Awaria nie zatrzymała Hołowczyca. Kolejny tytuł do kolekcji

Materiały prasowe / Na zdjęciu: Krzysztof Hołowczyc
Materiały prasowe / Na zdjęciu: Krzysztof Hołowczyc

Krzysztof Hołowczyc ma powody do zadowolenia. Wprawdzie z powodu awarii "Hołek" nie ukończył Rajdu Niepodległości, ale wypracowana wcześniej przewaga pozwoliła olsztynianinowi zdobyć kolejny w karierze tytuł mistrza Polski w rajdach terenowych.

W tym artykule dowiesz się o:

Sezon Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych (RMPST) 2025 obejmował siedem rund - od wiosennego otwarcia po jesienny finał. Rozpoczął się w dniach 5-6 kwietnia rajdem Columna Medica Baja Drawsko Pomorskie, następnie karawana mistrzostw przeniosła się do Bornego Sulinowa i Czarnego, później na Rajd Polskie Safari (25-27 lipca) oraz widowiskową Baja Poland (28-31 sierpnia). Jesień przyniosła Baja Carpathię (3-5 października), a całość zakończył finałowy Rajd Niepodległości w Żaganiu (8-9 listopada).

W tym sezonie duet Krzysztof Hołowczyc i Łukasz Kurzeja z niezłomną konsekwencją zamieniał starty na zwycięstwa. Na siedem rund cztery zakończyli na pierwszym miejscu - i co warto podkreślić, były to wszystkie rajdowe weekendy, które ukończyli.

ZOBACZ WIDEO: Robert Kubica nie kryje się z wiarą w Boga. "Kiedyś mocno chroniłem temat religii"

Pozostałe trzy razy pech w postaci awarii zatrzymał ich na trasie, w tym podczas ostatniego Rajdu Niepodległości. Przewaga punktowa zbudowana dzięki wcześniejszym zwycięstwom okazała się jednak na tyle duża, że mimo problemów technicznych załoga zakończyła rok na najwyższym stopniu podium, zdobywając tytuł mistrzów Polski.

Samochód którym rywalizowali, BMW X3, choć nie jest już najnowszą konstrukcją klasy T1+, z każdym rajdowym kilometrem udowadniał, że historia i charakter potrafią równoważyć czystą technologię. Na tle nowoczesnych rozwiązań i potężnych silników rywali, X3 Hołowczyca nadrabiał tym, czego nie da się kupić ani zaprogramować - doświadczeniem, tempem i determinacją. Dla Hołowczyca był to kolejny rozdział bogatej kariery, który ponownie pokazał klasę i waleczność.

- To był trudny, ale piękny sezon. Cztery zwycięstwa i najwyższy stopień podium w klasyfikacji sezonu. Choć wiemy, że nasz samochód nie ma osiągów najnowszych T1+, nadrabialiśmy tempem i charakterem. Trzy awarie bolały, ale finalnie to determinacja i zespół zrobiły różnicę. Chcę podziękować wszystkim, którzy nas wspierali - sponsorom, partnerom i naszym mechanikom, którzy nieraz pracowali po nocach, żeby auto było gotowe do startu. Bez nich nie byłoby tego tytułu - powiedział Krzysztof Hołowczyc.

- Wygrywać każdy ukończony rajd - to było nasze założenie od początku sezonu. Kiedy zawodzi sprzęt, trzeba zachować chłodną głowę i wierzyć, że następny dzień będzie nasz. Dziękuję Krzysztofowi za zaufanie, naszemu zespołowi za ogrom pracy i partnerom za to, że razem tworzymy coś więcej niż tylko sportowy projekt - dodał Łukasz Kurzeja.

Sezon 2025 pokazał, że mistrzostwa nie zawsze wygrywa najszybsze auto - często wygrywa zespół, która umie połączyć doświadczenie, spokój i wiarę w to, co robi. Dla Hołowczyca i Kurzei to kolejny dowód, że w rajdach terenowych nadal najważniejsi są ludzie - niekoniecznie konie mechaniczne.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści