Felix Pigeon sobotnią rywalizację rozpoczął od ćwierćfinału na 500 metrów, do którego bezpośrednio awansował już w czwartek. W nim zajął drugie miejsce, które premiowało go do jazdy na kolejnym etapie. W półfinale Polak znów zaskoczył i awansował do najlepszej szóstki, która miała walczyć o medale. W finale A nasz zawodnik zakończył czwarty, ale w związku z wykluczeniem Kanadyjczyka Stevena Duboisa, Pigeon... wskoczył na trzecie miejsce podium i odebrał brązowy krążek. To pierwszy indywidualny medal dla biało-czerwonych w tym sezonie World Tour.
- Jestem superpodekscytowany. To właśnie dla takich chwil pracowałem bardzo ciężko przez całe lato. Starałem się poprawić różne aspekty łyżwiarskie, a najwięcej uwagi poświęciłem na szybkość. Już w Gdańsku czułem się w tym aspekcie dobrze. W Dordrechcie miałem naprawdę dobre okoliczności, żeby znaleźć się w finale, a w nim chciałem już się bawić i pojechać najlepiej, jak umiem. Zakończyłem z medalem - powiedział Pigeon cytowany przez Biuro Prasowe Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego.
ZOBACZ WIDEO: Polak zdecydowany na wielki transfer. "Określiłem cele"
Tym samym Polacy są pewni dwóch miejsc na dystansie 500 metrów na igrzyska olimpijskie.
Również trenerka naszych reprezentantów Urszula Kamińska podkreśla, że Pigeon w tym sezonie prezentuje znakomitą formę. - Bardzo cieszymy się z pozycji Felixa, który faktycznie zrobił ogromny progres. Jeździ bardzo stabilnie i na wysokim poziomie od początku sezonu. To pokazuje zawodnikom, że praca została wykonana dobrze, ale czasami brakuje trochę odwagi. Felix pokazał, że można zdobywać medale i bardzo się z tego cieszymy - powiedziała.
Sobotnie zmagania w Dordrechcie rozpoczęły się od repasaży, w których udział wzięło troje Polaków. Na 1000 metrów Gabriela Topolska jechała w półfinale, jednak na metę przyjechała jako trzecia i tym samym zakończyła rywalizację. Warto przypomnieć, że na tym dystansie przed World Tourem w Dordrechcie mieliśmy zapewnione trzy miejsca na igrzyska.
- Na razie nie chcę obiecywać, ile miejsc na igrzyskach będziemy mieli. Musimy to wszystko dokładnie policzyć, a na razie nie mamy na to czasu, bo bieg goni bieg. Poza tym niektóre zasady mogą być dla nas niezrozumiałe i choć prowadzimy swoje statystyki, to najlepiej jest poczekać na oficjalną punktację ISU - podkreśla Kamińska.
W repasażach na dystansie 1500 metrów jechali natomiast Neithan Thomas i Pigeon. Pierwszy z nich był szósty już w ćwierćfinałowym biegu, więc odpadł z rywalizacji. Pigeon natomiast wygrał swój pierwszy sobotni wyścig, jednak w repasażowym półfinale był drugi i zakończył swoją rywalizację. Tym samym nie dołączył do Michała Niewińskiego, który już w czwartek uzyskał bezpośredni awans do właściwego półfinału. W nim co prawda przyjechał
na metę jako piąty, ale ze swoim czasem zakwalifikował się do finału B. W nim Polak ostatecznie przyjechał szósty, bowiem wywrócił się i co prawda dogonił stawkę, ale nie nawiązał już walki. Jeśli chodzi o kwalifikacje olimpijskie na 1500 metrów, to przed zawodami w Dordrechcie mieliśmy jedno zapewnione miejsce, choć niewykluczone, że do niego dojdzie jeszcze drugie. - Pozostaje nam czekać na oficjalny ranking - powtarza Kamińska.
Sobota była też dniem sądu dla żeńskiej sztafety, która, aby awansować na igrzyska, musiała być wyżej od Węgierek i Francuzek. W półfinale jedna z naszych zawodniczek wywróciła się, ale ostatecznie wykluczenie otrzymały Chinki, co sprawiło, że biało-czerwone jednak awansowały do finału B, podobnie jak Francja i Węgry. W takim scenariuszu wystarczyło wygrać finał pocieszenia lub zająć drugie miejsce z zaznaczeniem, że bezpośrednie rywalki w grze o igrzyska będą za Polkami. Niestety, biało-czerwone dopuściły się błędu i zostały wykluczone. To definitywnie zakończyło marzenia naszej żeńskiej sztafety o igrzyskach.
- Mamy wicemistrzynie świata, a w tym sezonie dziewczyny w finałach B zawsze kończyły z upadkiem lub karą. Regularnie byłyśmy w półfinałach, ale to nie wystarczyło, bo zajęłyśmy ostatecznie dziewiąte miejsce. To smutna sprawa, że nie pojedziemy na igrzyska, ale przed nami jeszcze mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata i na tym trzeba się skupić. Czasu już nie cofniemy, a nasza drużyna przygotowana była na najwyższym poziomie - rozkłada ręce Kamińska.
W niedzielę zaplanowano ostatnie już wyścigi podczas World Tour w Dordrechcie. Polacy walczą o jak największą liczbę kwalifikacji olimpijskich jeszcze na dystansach 1500 metrów kobiet, 500 m kobiet i 1000 metrów mężczyzn.