Czechy i Iran to zespoły, które niewielu stawiałoby w gronie walczących o strefę medalową mistrzostw świata. Nasi południowi sąsiedzi wrócili na światowy czempionat po 15-letniej przerwie. Iran z kolei tylko raz zameldował się w czołówce mundialu, zajmując 6. miejsce w 2014 roku.
Tegoroczny turniej na Filipinach dla obu drużyn jest więc wyjątkowy, a awans do półfinału będzie największym osiągnięciem w historii. Czesi na etapie 1/8 bez większych problemów poradzili sobie z Tunezją (3:0), z kolei Iran po pięciosetowej batalii odprawił do domu Serbię.
ZOBACZ WIDEO: Pod siatką: Zobacz, co się działo na meczu Polaków. "Pomagają nam"
Ćwierćfinałowe starcie zdecydowanie lepiej rozpoczęli Irańczycy, od początku wywierając presję w polu serwisowym. Czesi z kolei nie pomagali sobie błędami, które szybko pozwoliły odskoczyć rywalom na kilka punktów (4:9). Wysoka przewaga irańskiej drużyny jednak nie utrzymała się długo. Czescy siatkarze najpierw odrobili kilka "oczek" punktowymi blokami, a potem wyrównali wynik po świetnych atakach Lukas Vasina i Patrika Indry.
Od stanu 11:11 po obu stronach mogliśmy oglądać wyrównaną grę. W końcówce jednak Iran zrobił różnicę zagrywką, która w całym secie była zdecydowaną przewagą perskiej drużyny. Wykorzystana przechodząca piłka przez Mortezę Sharifiego dała Irańczykom dwa punkty przewagi w kluczowym momencie seta, a kropkę nad "i" udanym atakiem postawił Ali Hajipour (22:25).
Na otwarcie drugiego seta Iran znów pochwalił się tym, co wychodziło mu najlepiej. As serwisowy Mortezy i dwa punktowe bloki wyprowadziły zespół na kilkupunktowe prowadzenie. Tym razem Czesi jednak nie dali się nacieszyć rywalom takim wynikiem i szybko odrobili straty. W tym secie mimo wyrównanej walki nie było emocjonującego widowiska. Dominowały krótkie i szybkie akcje przeplatane błędami na zagrywce obu ekip.
Kibiców z latargu mogła wyrwać dopiero końcówka. Irańczycy prowadzili w niej 21:19, ale niewykorzystana przechodząca piłka przez Mortezę odmieniła losy odsłony. Czesi do prezentu od rywali dołożyli punktowy blok i doprowadzili do remisu (22:22). Potem podopieczni Jiri Novaka odpalili na zagrywce, a asy Marka Sotoli i Lukasa Vasiny zapewniły im wygraną w secie (27:25).
Czesi podbudowani świetną końcówką poprzedniej partii w kolejnej nie zwolnili tempa i to oni jako pierwsi potrafili zbudować sobie kilkupunktową przewagę (9:6). Liderami drużyny byli świetnie prezentujący się w ofensywie Lukas Vasina i Patrik Indra. Do tego Czesi ustabilizowali zagrywkę, która zaczęła przynosić im coraz więcej korzyści.
Czeska drużyna nadawała tempo rywalizacji, ale Iran długo potrafił je utrzymać i odpowiadał na ataki ze strony rywali. Podopiecznych Roberto Piazzy pogrążyły jednak błędy własne. Czesi natomiast nie zmarnowali takiej okazji i w końcówce dali pokaz swoich umiejętności, wygrywając odsłonę do 20.
Rozpędzona ekipa Jiri Novaka w czwartym secie nie dała rywalom większych szans. Czesi w mgnieniu oka wykorzystywali pomyłki Irańczyków, a świetnie dysponowani Indra i Vasina zdobywali dla drużyny kolejne punkty (10:5). Nasi południowi sąsiedzi od początku do końca kontrolowali przebieg odsłony, odbierając Persom nadzieję na odwrócenie losów spotkania.
Wygrana 25:21 w czwartym secie zapewniła Czechom historyczny awans do półfinału mistrzostw świata. Tam czeska drużyna zmierzy się ze zwycięzcą pary Stany Zjednoczone - Bułgaria.
Czechy - Iran 3:1 (22:25, 27:25, 25:20, 25:21)
Czechy: Indra, Bartunek, Klimes, Zajicek, Vasina, Galabov, Monik (libero) oraz Sotola, Srb, Benda
Iran: Hajipour, Arshia, Mohammad, Yousef, Morteza, Poriya, Hazrat (libero) oraz Esfandiar, Saadat