Nieoczekiwany tie-break w meczu Tauron Ligi. Co za końcówka młodej Polki!

PAP / Jarek Praszkiewicz / Na zdjęciu: Mecz BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała - Volley Wrocław.
PAP / Jarek Praszkiewicz / Na zdjęciu: Mecz BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała - Volley Wrocław.

Zespół BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała pokonał #VolleyWrocław 3:2 w czwartej kolejce Tauron Ligi. Zapowiadało się na szybki mecz, ale drużyna gości postawiła się rywalowi po dwóch nieudanych partiach. Spotkanie kiwką zakończyła Wiktoria Szewczyk.

Czwarta kolejka Tauron Ligi w sezonie 2025/2026 dotychczas obfitowała w bardzo jednostronne pojedynki. Tylko w starciu drużyn z Opola i Mogilna kibice mogli obejrzeć więcej niż trzy sety.

W kolejnych spotkaniach kluby: Budowlani Łódź, Developres Rzeszów oraz Pałac Bydgoszcz odnosiły pewne zwycięstwa 3:0. Zdecydowanego faworyta można było wskazać również przed pierwszym niedzielnym meczem.

ZOBACZ WIDEO: Kołecki jasno o polskiej piłce. "Trudno mi znaleźć klub, któremu mógłbym kibicować"

BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała podjął #VolleyWrocław. Gospodynie rozpoczęły sezon od dwóch triumfów i jednej porażki. Gościnie z kolei mają na koncie dwa zwycięstwa oraz jedną przegraną.

Podopieczne Bartłomieja Piekarczyka nie zamierzały długo czekać z zaznaczeniem przewagi nad rywalem. Od startu narzuciły mocne tempo i błyskawicznie wywalczyły pięciopunktową przewagę (9:4), którą utrzymywały przez kolejne akcje.

Bielszczanki były mocne w ofensywie. Świetnie w spotkanie weszła Kertu Laak, której forma faluje od początku sezonu. Naprawdę solidnie prezentowały się też środkowe drużyny gospodarzy. Szczególnie dobrze wyglądała współpraca Wiktorii Szewczyk z Nikolą Abramajtys.

#VolleyWrocław odstawał zarówno w defensywnie, jak i grze na siatce. Przez całą premierową partię klub ten nie miał nic do powiedzenia. Zdołał w niej uzbierać zaledwie czternaście punktów.

Początek drugiego seta nie zwiastował jakichkolwiek zmian w przebiegu meczu. BKS bardzo mocno naruszył przyjęcie przeciwnika. Najpierw dobrą pracę w polu serwisowym wykonała Reka Bozoki-Szedmak, a następnie swoje "dołożyła" Szewczyk. Po ich serii na zagrywce wrocławianki traciły już sześć "oczek" (7:13).

Wysoką formę w ataku utrzymywała Laak. Co więcej, młoda rozgrywająca ekipy trenera Piekarczyka mogła też liczyć na obie zawodniczki lewoskrzydłowe. Drugi set, podobnie jak pierwszy, zakończył się bez historii.

Do stanu 13:10 w trzeciej partii wydawało się, że niedzielny pojedynek zakończy się bardzo szybko. Bielszczanki miały pełną kontrolę nad wydarzeniami - właśnie do tego momentu.

Jak wiemy, Tauron Liga uwielbia zwroty akcji, pościgi i niwelowanie przewag. Nie inaczej było tym razem. Zawodniczki zespołu z Wrocławia odrobiły straty, doprowadziły do remisu i weszły na znacznie wyższy poziom. Faworytki spotkania za to zupełnie straciły skuteczność.

Po stronie drużyny gości ciężar gry w ofensywie na skrzydłach na swoje barki wzięła Ukrainka Diana Frankiewicz. Była ona naprawdę skuteczna w tej części meczu. Do tego znakomicie prezentowała się młoda polska środkowa Natalia Dróżdż.

Wrocławska ekipa wygrała trzeciego seta i nie chciała się na tym zatrzymywać. Kontynuowała ona bardzo dobrą grę. Gospodynie meczu utraciły jakąkolwiek koncentrację, popełniały błędy, nie potrafiły wykończyć pierwszej akcji. O ile Martyna Borowczak powróciła do wysokiej skuteczności, o tyle Kertu Laak miała ogromne problemy w ataku.

Po stronie teamu prowadzonego przez szkoleniowca Wojciecha Kurczyńskiego nie obserwowaliśmy nie wiadomo jakich akcji. Drużyna ta potrafiła jednak zachować dużo większy spokój. Popełniała mniej błędów i to przyniosło jej korzyści. I to niemałe - gościnie nieoczekiwanie doprowadziły do tie-breaka.

Ten rozpoczął się od totalnej demolki w wykonaniu faworyzowanego zespołu. Bielszczanki wygrały osiem z pierwszych dziesięciu punktów. Ku uciesze kibiców w ataku "odżyła" atakująca ekipy gospodarzy. Powróciła także niezła gra środkiem.

Jeśli jednak ktoś myślał, że nie zabraknie emocji w piątym secie, to się mylił. Siatkarki ekipy z Wrocławia zanotowały dwie małe serie punktowe, a w samej końcówce nie wstrzymywały ręki. Od stanu 11:14 obroniły dwie piłki meczowe.

Do wyrównania wyniku ostatecznie nie doprowadziły. Kto przypieczętował zwycięstwo BKS-u? Wiktoria Szewczyk! Młoda Polka zakończyła to spotkanie znakomitą kiwką. Po tej akcji koleżanki z drużyny niezwykle celebrowały jej odważną i skuteczną decyzję.

BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała - #VolleyWrocław 3:2 (25:14, 25:16, 20:25, 22:25, 15:13)

BKS: Szewczyk, Laak, Orzyłowska, Abramajtys, Borowczak, Bozoki-Szedmak, Suska (libero) oraz Nowakowska, Podlaska, Michalewicz, Kecman, Adamek;

#VolleyWrocław: Łazowska, Dapić, Dróżdż, Kaczmarzyk, Flores, Frankiewicz, Wysoczańska (libero) oraz Wąsiakowska, Lemire.

Komentarze (5)
avatar
madziar5119
2.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
1
Odpowiedz
Moja analiza gry Wiktorii Wrzosek , nie ma na celu wykazywanie ,że nie jest ona perspektywiczną młodą rozgrywającą. Wprost przeciwnie ale stanie się tak dopiero , gdy Wiktoria zrozumie dlaczeg Czytaj całość
avatar
madziar5119
2.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
1
Odpowiedz
Twoja babcia miała absolutną rację . To , ze Bostik musiał się męczyć wynika ze złej pracy( nie panowania nad trafnymi zmianami zawodniczek w czasie gry ) trenera Piekarczyka , złej analizy g Czytaj całość
avatar
BlazejB
2.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
2
Odpowiedz
Nawet moja babcia już na początku pierwszego seta stwierdziła ALE WROCŁAW SŁABY, a w połowie drugiego seta dodała WROCŁAWIANKI SŁABIUTKIE. 
Zgłoś nielegalne treści