Po emocjonującym pierwszym secie wygranym na przewagi (31:29), drużyna z Rzeszowa pewnie wygrała drugą partię. Wydawało się, że KS DevelopRes Rzeszów zamknie to spotkanie w trzech setach, kiedy podopieczne Cesara Hernandeza objęły czteropunktowe prowadzenie. Łodzianki doprowadził jednak do remisu, a w końcówce przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę.
- Wiedziałyśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie. Zdawałyśmy sobie sprawę, że dziewczyny z Łodzi nam się postawią i nie oddadzą nam pucharu. Ten mecz mógł być bardziej kontrolowany przez nas, zwłaszcza w trzecim secie, w którym miałyśmy przewagę i to nam się wymknęło. ŁKS pokazał, że nie możemy ani na chwilę tracić koncentracji i mam nadzieję, że to już się nie powtórzy - podsumowała to spotkanie Julita Piasecka w rozmowie z dziennikarzami.
ZOBACZ WIDEO: Kołecki zrównał z ziemią freak fighty. "Nie chciałbym przynieść wstydu"
Przyjmująca odegrała bardzo istotną rolę w zwycięstwie "Rysic". Zdobyła w sumie 15 punktów, więcej zgromadziła jedynie MVP tego spotkania, Laura Heyrman. Pomimo triumfu, 23-latka nie popada w hurraoptymizm. Cele klubu na ten sezon sięgają znacznie wyżej.
- Jest to bardzo budujące, ale to dopiero początek i mamy jeszcze wiele elementów, nad którymi musimy popracować. (...) Mam nadzieję, że to pierwsze z trofeów, które zdobędziemy w tym sezonie. Każdy mecz to nowa historia, wydaje mi się, że cały czas poznajemy siebie jako drużynę - skomentowała.
Siatkarki z Rzeszowa nie mają zbyt wiele czasu na celebrowanie zwycięstwa. Już w piątek o 17:30 zmierzą się w Szczecinie w meczu Tauron Ligi z Lotto Chemikiem Police.
Ale jeszcze się rozwinie.