W środę odbył się pierwszy mecz o trofeum w polskiej klubowej siatkówce. Mistrzowie kraju Bogdanka LUK Lublin mierzyli się ze zdobywcą Pucharu Polski JSW Jastrzębskim Węglem.
Miał tylko jedno słowo po wygranej
To zawodnicy z Lublina byli uważani za zdecydowanych faworytów tego spotkania. Drużyna ze Śląska po przebudowie opiera się bowiem głównie na młodych siatkarzach. Z zespołu odeszły takie gwiazdy jak Tomasz Fornal, Jakub Popiwczak czy Norbert Huber. Z kolei Bogdanka LUK utrzymała niemal cały wyjściowy skład.
- Mieliśmy poczucie, że przystępujemy do meczu jako faworyt. Cały czas to miałem w głowie. Tak było. Po prostu przyjechaliśmy i zrobiliśmy to, co mamy zrobić - opowiada przyjmujący Bogdanki LUK Lublin.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: cudowna figura 40-latki! Polka zebrała masę komplementów
Nie było jednak łatwo, bowiem JSW Jastrzębski Węgiel postawił naprawdę trudne warunki. Aż trzy sety skończyły się grą na przewagi. Ostatecznie jednak to Bogdanka LUK zwyciężyła 3:1.
- Popełnialiśmy sporo błędów. Nie mieliśmy do końca pewności siebie. Raz nam szło, raz nie. Udało się, ale trzeba mieć w głowie, że następnym razem będą oni grali dużo lepiej - tłumaczy Wilfredo Leon.
To właśnie Leon był głównym architektem tego zwycięstwa. Przyjmujący zdobył aż 27 punktów i skończył wiele ważnych piłek. Został wybrany najlepszy najlepszych zawodnikiem meczu o superpuchar. Co oznacza dla niego statuetka MVP? - Mam tylko jedno słowo: Bóg - mówi skromnie Leon.
Nowy trener mistrzów
Bogdanka LUK Lublin prezentuje się bardzo dobrze, mimo że kluczowi zawodnicy nie mieli zbyt dużo odpoczynku. Większość podstawowego składu zespołu występowało na mistrzostwach świata niemal do samego końca: Wilfredo Leon, Marcin Komenda, Kewin Sasak czy Bułgar Aleks Grozdanow.
Kewin Sasak otwarcie mówił, że po mistrzostwach świata miał zaledwie cztery dni wolnego od nowego trenera Stephane'a Antigi. Mimo to mistrzowie Polski wygrali wszystkie trzy dotychczasowe mecze w lidze, a do tego zdobyli superpuchar.
- Ja dostałem parę dni więcej wolnego niż Kewin. Jest zupełnie inna filozofia pracy. Mam nadzieję, że to będzie nas prowadziło do sukcesów. Czy mieliśmy wystarczająco wolnego czy nie? Każdy wie, że tak już tu jest. Po prostu robimy to, co trzeba. Mamy inny system grania - opowiada przyjmujący.
Oprócz nowego trenera głównego, zmienił się także sztab, w tym fizjoterapeuci. Jak pracuje się przyjmującemu w nowych warunkach?
- Mamy nowe systemy pracy z fizjoterapeutą. Więcej jest kontrolowania z mojej strony, bo pierwszy raz z tym fizjoterapeutą pracuję. Na razie nie narzekam - twierdzi Leon.
W poprzednim sezonie zawodnik odpuścił kilka spotkań w PlusLidze i w europejskich pucharach, co było sekretem jego wybornej formy na najważniejszą część sezonu. Czy w tym sezonie będzie podobnie?
- Na razie nie myślę o tym, że trzeba będzie coś odpuszczać. Jestem gotowy. Mam nadzieję, że zdrowie będzie pozwalało mi uczestniczyć w każdym spotkaniu. jak nie to trudno. Jeden mecz przerwy i damy radę - podsumowuje Wilfredo Leon.
Arkadiusz Dudziak, dziennikarz WP SportoweFakty