ZAKSA dopięła swego. Premierowy triumf

PAP / Marian Zubrzycki  / Na zdjęciu: siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle
PAP / Marian Zubrzycki / Na zdjęciu: siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle odniosła pierwsze w sezonie zwycięstwo. Podopieczni Andrei Gianiego bez straty seta pokonali Jastrzębski Węgiel. W końcówce meczu goście popełnili dwa duże błędy.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zanotowała nieudany początek sezonu 2025/2026 w PlusLidze. Zespół prowadzony przez Andreę Gianiego zanotował na otwarcie trzy porażki z rzędu. Uległ kolejno drużynom z: Lublina (2:3), Zawiercia (1:3) i Bełchatowa (2:3).

Szczególnie ta ostatnia przegrana mogła zaboleć gospodarzy sobotniego meczu. Mieli oni bowiem piłkę meczową w górze na zamknięcie spotkania ze Skrą na 3:0. Ostatecznie ponieśli porażkę.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu

W czwartej kolejce do Kędzierzyna-Koźla przyjechał JSW Jastrzębski Węgiel, który ma za sobą udział w Superpucharze Polski. Podopieczni Andrzeja Kowala postawili się mistrzowi Polski, ale to LUK Lublin wywalczył trofeum. W lidze jastrzębianie mieli dotychczas dwa triumfy i jedną przegraną.

Początek meczu był wyrównany. Gospodarze wyglądali znacznie mocniej w ofensywie, ale popełniali dużo błędów, szczególnie w zagrywce. Goście korzystali z darmowych punktów i dzięki temu utrzymywali korzystny wynik. Do czasu.

W grze ZAKSY było sporo niedokładności do połowy pierwszego seta. Poza wspominanymi błędami pojawiały się problemy komunikacyjne w systemie blok-obrona. Drużyna trenera Gianiego zdołała jednak to wszystko uporządkować. Prezentowała znacznie efektywniejszą grę.

Znakomicie w ataku wyglądali Igor Grobelny oraz Kamil Rychlicki. Skrzydłowi zupełnie zdominowali ofensywę przeciwnika. Jastrzębski Węgiel z kolei kompletnie się posypał. Wyglądał źle w każdym elemencie i w drugiej części seta otwarcia nie miał szans na nawiązanie wyrównanej rywalizacji.

Drużyna mistrzów Polski z sezonu 2023/2024 podniosła poziom gry na początku drugiej partii. Solidny poziom prezentowali Nicolas Szerszeń i Miran Kujundzić, który po raz pierwszy w tym sezonie rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie.

Jastrzębianie zbudowali trzypunktową przewagę (10:7), a w kolejnych akcjach ją utrzymywali. Quinn Isaacson szukał nowych rozwiązań na odrobienie strat i uruchomił środek. Zrobił to skutecznie, choć rywale nie dawali za wygraną.

Przy stanie 19:15 wydawało się, że goście zmierzają po wygraną w tym secie. Kędzierzynianie zanotowali jednak bardzo dobrą serię przy zagrywce Karola Urbanowicza. Różnica punktowa pomiędzy zespołami zmalała do jednego "oczka". Zapowiadała się ciekawa końcówka.

W niej lepiej odnalazła się ZAKSA. Po stronie przeciwnej na ostatni fragment pojawiła się podwójna zmiana. Set zakończył się autowym atakiem Adama Lorenca.

Pierwsza faza kolejnej partii znów należała do JSW Jastrzębskiego Węgla, który zbudował przewagę m.in. przy zagrywce kapitana Benjamina Toniuttiego. Drużyna trenera Kowala prowadziła już 12:7.

Żadna przewaga nie była jednak bezpieczna dla ekipy trenera Kowala. Goście znów zaczęli popełniać bardzo proste błędy własne i ponownie wpuścili przeciwników do rywalizacji punkt za punkt.

Obserwowaliśmy kolejną zaciętą końcówkę. W niej jastrzębianie popełnili dwa fatalne błędy. Najpierw przy szansie na wygranie seta bardzo źle zachował się Łukasz Usowicz. Zupełnie nie zareagował na piłkę przechodzącą. Dał się łatwo oszukać Isaacsonowi.

Przy obronie meczbola z kolei Anton Brehme dograł darmową piłkę... na drugą stronę boiska. ZAKSA od razu to wykorzystała i zamknęła mecz na 3:0. Odniosła tym samym pierwsze w sezonie zwycięstwo.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - JSW Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:16, 25:23, 27:25). 

ZAKSA: Isaacson, Rychlicki, Urbanowicz, Jakubiszak, Grobelny, Szymura, Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Krawiecki;

Jastrzębski: Toniutti, Kaczmarek, Brehme, Usowicz, Kujundzić, Szerszeń, Jurczyk (libero) oraz Lorenc, Tuaniga, Kufka, Staszewski (jako libero).

MVP: Quinn Isaascon

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści