To nie była jednorazowa wpadka. Projekt Warszawa znów przegrał w trzech setach

Materiały prasowe / PlusLiga / Lorenzo Pope w meczu Barkomu Każany Lwów
Materiały prasowe / PlusLiga / Lorenzo Pope w meczu Barkomu Każany Lwów

Podrażniona dotkliwą porażką przed własną publicznością drużyna PGE Projektu Warszawa szansę na rehabilitację otrzymała w Elblągu. Podopieczni Tommiego Tiilkainena z niej nie skorzystali i przegrali z Barkomem Każany Lwów 0:3.

Jedna porażka nie znaczy wiele. Druga prowokuje jednak do rozważań nad tym, czy przypadkiem PGE Projekt Warszawa nie wpadł w kryzys. Po porażce 0:3 z Asseco Resovią Rzeszów przyszła kolejna wpadka. Tym razem z Barkomem Każany Lwów, który rozegrał bardzo dobre spotkanie.

Wyrównany początek nie dostarczył kibicom siatkówki na wysokim poziomie. Oba zespoły popełniały sporo błędów, zwłaszcza w polu serwisowym. Goście nie potrafili znaleźć recepty na skutecznie atakujących z lewego skrzydła siatkarzy Barkomu. Jan Firlej szukał gry środkiem - zarówno z pierwszej, jak i z drugiej linii - z różnym skutkiem, w efekcie czego gospodarze wypracowali dwupunktową przewagę (19:17).

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu

Trener Tommi Tiilikainen poszukał opcji na poprawę gry swojego zespołu w kwadracie dla rezerwowych. Podwójna zmiana z Michałem Kozłowskim i Bartoszem Gomułką pozwoliła błyskawicznie odzyskać prowadzenie, by równie szybko je stracić. Ostatecznie to Gomułka pomylił się i atakiem w aut zakończył pierwszą partię na korzyść Barkomu (25:23).

Warszawianie nie potrafili znaleźć rytmu także w drugim secie. Rytmu nie tracił natomiast dyrygent zespołu gospodarzy, Lukas Kampa, który podejmował optymalne wybory w rozegraniu. Ugis Krastins miał powody do zadowolenia, bo jego drużyna w decydujące momenty seta wchodziła z pięciopunktowym prowadzeniem (22:17).

Wtedy coś się zablokowało w zespole Barkomu, a Projekt zbliżył się na jeden punkt (23:22). Sygnał do ataku dał niewidoczny do tej pory Linus Weber, lecz było to zbyt mało. W chaotycznej końcówce lepsi okazali się gospodarze i wygrali drugiego seta. Sensacja była o krok.

Nakręcony zespół gospodarzy równie dobrze rozpoczął kolejną odsłonę tego meczu (5:2). Po stronie przyjezdnych niewiele funkcjonowało tak, jak należy. Jeśli nawet tak doświadczony zawodnik jak Damian Wojtaszek popełnia błędy w przyjęciu - to znak, że dzieje się coś niedobrego.

Lwowianie grali w sposób bardzo przemyślany. Skupiali się na efektywności, a nie efektowności, dlatego często korzystali z kiwek oraz obijania rąk blokujących (20:17). To frustrowało siatkarzy Projektu, ale nie potrafili przekuć tej frustracji w swój atut. W nerwowej końcówce doskonale zaprezentował się Mousse Gueye. Środkowy posłał dwa asy serwisowe i zapewnił Barkomowi kolejne zwycięstwo w PlusLidze.

Barkom Każany Lwów - PGE Projekt Warszawa 3:0 (25:23, 25:23, 26:24)

Barkom: Kampa, Pope, Shchurov, Tupchii, Kowalow, Gueye, Pampushko (libero) oraz Rohozhyn, Firkal, Kuts;

Projekt: Firlej, Bednorz, Kochanowski, Weber, Tillie, Semeniuk, Wojtaszek (libero) oraz Gomułka, Kozłowski, Koppers, Kłos.

MVP: Illia Kowalow.

Komentarze (2)
avatar
Jur Mi
12.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
już myślałem, że ten śFiński trener to cudotwórca.
Ale prędko pokazali mu miejsce w szeregu. 
avatar
DziedzicPruski
11.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
0
Odpowiedz
I po co było zmieniać trenera? Graban miał lepsze wyniki. 
Zgłoś nielegalne treści