Gigantyczna sensacja w Zawierciu. Wicemistrz Polski pokonany

PAP / Art Service / Na zdjęciu: Anton Brehme (JSW Jastrzębski Węgiel) w ataku podczas meczu z Aluron CMC Wartą Zawiercie
PAP / Art Service / Na zdjęciu: Anton Brehme (JSW Jastrzębski Węgiel) w ataku podczas meczu z Aluron CMC Wartą Zawiercie

Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie rozczarowali swoich kibiców. Zespół prowadzony przez trenera Winiarskiego na własnym parkiecie przegrał z JSW Jastrzębskim Węglem 2:3. Statuetka MVP trafiła w ręce Benjamina Toniuttiego.

Siatkarze Aluronu CMC Warty w obecnym sezonie nie zawodzili swoich kibiców, pięć wygranych i zaledwie jedna porażka to potwierdzenie apetytów wicemistrza Polski na kolejny medal. W odmiennych nastrojach do sobotniego starcia przystępował Jastrzębski Węgiel, daleki od oczekiwanej formy. Ekipa trenera Kowala w dotychczasowych czterech spotkaniach triumfowała dwukrotnie. W Zawierciu zdołała jednak sprawić olbrzymią sensację.

Początek meczu należał do przyjezdnych, którzy dobrze grali blokiem, wyprowadzając przy tym skuteczne kontry. Nie do zatrzymania byli skrzydłowi, Kujundzić i Kaczmarek (4:8). Zawiercianie nie byli w stanie zniwelować strat. Szarpać próbował w pojedynkę Bołądź, zawodnikom trenera Winiarskiego brakowało jednak argumentów w postaci skutecznej zagrywki (10:14).

Jastrzębianie mieli pełną kontrolę na wynikiem. Chaotycznie grający zawiercianie nie mieli punktu zaczepiania, tymczasem czwarty zespół minionego sezonu PlusLigi, po dwóch asach serwisowych Brehme odskoczył na osiem punktów (8:16). Przerwy na żądanie Winiarskiego niewiele pomagały. Miejscowi sami sobie komplikowali sytuację, seriami psując zagrywki. Zdecydowanie lepiej po tym względem prezentowali się Jastrzębianie, którzy triumfowali na otwarcie bardzo pewnie, 25:16.

Początek drugiego seta również należał do Jastrzębskiego Węgla. W dalszym ciągu seryjnie błędy popełniali zawiercianie, z kolei zawodnicy trenera Kowala szaleli na skrzydłach. Nie do zatrzymania byli Szerszeń i Kaczmarek (3:7). W tym momencie o przerwę poprosił Winiarski, po powrocie do gry zespół Warty był odmieniony. Zagrywki Bieńka pozwoliły wrócić do gry i zniwelować straty (7:7). Od tego momentu gra zdecydowanie się wyrównała. Poprawili się zwłaszcza zawiercianie, którzy zaczęli punktować serwisem. To pozwoliło im utrzymywać kontakt z przeciwnikiem (14:14).

Przez dłuższy czas trwała próba sił z obu stron, dopiero Kufka swoimi zagrywkami dał oddech gościom, wyprowadzając ich na trzypunktowe prowadzenie (18:21). Jastrzębski Węgiel trzymał rywali na dystans, dzięki rozgrywającemu znakomity mecz Kaczmarkowi. Szalę zwycięstwa w końcówce przechylił na stronę miejscowych Ensing, który w połowie partii zmienił Bołądzia i zakończyła partię dwoma asami serwisowymi.

W trzeciej odsłonie gra obu ekip falowała, raz gospodarze, a raz goście budowali kilkupunktową przewagę. Zawiercianie mogli być jednak spokojni, bowiem obok Russela, kapitalnie w ataku prezentował się Ensing. Amerykanin w trudnym momencie wziął na siebie ciężar gry i ze stanu 7:10 wyprowadził Wartę na prowadzenie (12:11). Chwilę później powiększył dystans asem serwisowym, zmuszając trenera Kowala do skorzystania z przerwy na żądanie.

Zawiercianie kontrolowali sytuację, w drugiej części partii nie pozwalając przyjezdnym na zbyt wiele. Doskonale prezentował się Ensing, którego wejście odmieniło miejscowych. Amerykanin siał spustoszenie potężnym serwisem, pomarańczowo-czarni momentami byli kompletnie bezsilni. W ataku kompletnie nie radził sobie Kaczmarek. Szarpać próbowali szerszeń i Kujundzić, na niewiele się to jednak zdało. Czteropunktowa różnica utrzymywała się nieprzerwanie, w końcówce wzrastając jeszcze bardziej.

W czwartej partii oba zespoły wróciły do gry punkt za punkt. Minimalną przewagę posiadali jednak goście, odbudował się bowiem Kaczmarek, nie do zatrzymania byli także Szerszeń i Kujundzić. Zawiercian do walki poderwał Łaba, który serią udanych akcji wyprowadził zespół Winiarskiego na prowadzenie. Niemal natychmiast odpowiedział jednak Szerszeń doskonałymi zagrywkami odbudowując przewagę (11:13).

Jastrzębianie wrócili do swojej dobrej gry z pierwszego seta i kontrolowali wynik, nie pozwalając zawiercianom zbytnio się zbliżyć. Tavares z pomocą skrzyłowych starał się zmniejszać ystans, nieźle radził sobie Łaba, trafiać zaczął Russel. Amerykanin za sprawą obrej zagrywki zmniejszył stratę do punktu (17:18). Chwilę później asem serwisowym do remisu i emocjonującej końcówki doprowadził Tavares. Losy czwartej partii rozstrzygnęły się w końcówce, bohaterem gosci był Kujundzić, który skończył decydujące piłki.

Piątego seta od mocnego uderzenia rozpoczęli goscie, w polu zagrywki i ataku. To pozwoliło na zbudowanie pieciopunktowej przewagi (2:7). Chwilowy zryw ekipy Winiarskiego, ożywił nadzieje kibiców na odwrócenie losów spotkania, szybko zastopował ich jednak Usowicz dwoma skutecznymi blokami (5:10). W końcówce pomarańczowo-czarni tylko utrzymywali dystans. Pomogła dobra zagrywka Szerszenia, która dała piłki meczowe. Kropkę nad "i" postawił Bieniek zepsutą zagrywką.

Aluron CMC Warta Zawiercie - JSW Jastrzębski Węgiel 2:3 (16:25, 26:24, 25:19, 23:25, 11:15)

Aluron CMC: Kwolek, Russel, Bieniek, Tavares, Bołądź, Zniszczoł, Popiwczak (libero) oraz
Łaba, Nowosielski, Ensing, Markiewicz;

JW: Toniutti, Kaczmarek, Kujundzić, Usowicz, Szerszeń, Brehme, Jurczyk (libero) oraz Staszewski (libero), Kufka, Zaleszczyk, Tuaniga.

MVP: Benjamin Toniutti (JW)

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: setki tysięcy wyświetleń! Nagranie z Sochanem robi furorę

Komentarze (2)
avatar
0BSERWAT0R
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
8
0
Odpowiedz
No kto by pomyślał. LOL 
avatar
DziedzicPruski
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
11
0
Odpowiedz
Ok, a gdzie ta gigantyczna sensacja? 
Zgłoś nielegalne treści