147 dni - dokładnie tyle minęło od dnia, w którym Polski Związek Piłki Siatkowej poinformował o kontuzji, której nabawił się Aleksander Śliwka podczas treningu. Uraz reprezentanta Polski był poważny. Przyjmujący w rozmowie z Sarą Kalisz z TVP Sport wspominał, że powagę sytuacji zrozumiał kiedy zobaczyłem, że kostka została w nienaturalnej, skręconej pozycji.
Kontuzja ta wykluczyła go z reszty sezonu reprezentacyjnego, a pierwsze rokowania zakładały, że powrót do gry w 2025 roku jest mało prawdopodobny. Rehabilitacja 30-latka przebiegała jednak na tyle dobrze, że już 9 grudnia pojawił się na boisku w barwach Halkbanku Ankara w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Bogdance LUK Lublin. Kibice zgromadzeni w Hali Globus im. Tomasza Wójtowicza w Lublinie przywitali go gromkimi brawami.
ZOBACZ WIDEO: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz
Aleksander Śliwka pojawił się na parkiecie w końcówce drugiej partii, zastępując Joandry Leala w linii przyjęcia. Drużyna Polaka w kiepskim stylu przegrała z mistrzami Polski, lecz on sam po meczu był pełen optymizmu i nie ukrywał szczęścia z powrotu do gry.
- Szczerze mówiąc, sam nie spodziewałem się, że to nastąpi tak wcześnie. Na razie mogę pomóc drużynie w takim wymiarze, wchodząc do drugiej linii, pomóc w przyjęciu. (..) To bardzo wzruszający moment dla mnie, bo kontuzja była bardzo ciężka i długo walczyłem o powrót. Tym bardziej, że był on w Polsce, przy polskich kibicach, którzy skandują moje imię. Wzruszam się, naprawdę - przyznał siatkarz w rozmowie pomeczowej na antenach Polsatu Sport.
Świeżo upieczony tata opowiedział również o swoim stanie zdrowia. Przyjmujący został już dopuszczony do treningów przez lekarzy, lecz musi zachować rozwagę i powoli wdrażać się przed występami w pełnym wymiarze. Póki co, bierze udział jedynie w zajęciach, które nie wymagają skakania i taka będzie jego rola w najbliższym czasie.
- Z każdym momentem, w którym mogłem robić coś więcej, najpierw chodzić, truchtać, biegać, ten głód siatkówki wracał. Widząc taką atmosferę jak tutaj, niezwykle się cieszę, że mogę znów być na boisku - dodał.