Siatkarze PGE Skry Bełchatów to prawdziwa rewelacja rozgrywek. Przed meczem w Gdańsku podopieczni Krzysztofa Stelmacha dość niespodziewanie stanęli przed szansą ataku na pozycję lidera PlusLigi. Zadanie nie było jednak łatwe. Ekipa znad morza w trwającym sezonie udowodniła, że potrafi napsuć sporo krwi faworytom.
Już pierwszy set pokazał, że faworyt będzie musiał się mocno napracować, aby ugrać cokolwiek. Gospodarze doskonale przygotowali się do tego starcia - taktyczna zagrywka i sprytne floaty posyłane przez miejscowych kompletnie zdemolowały bełchatowskie przyjęcie (8:4). Prym w tym elemencie wiedli Piotr Orczyk i Tobias Christian Brand. Niemiec w drugiej połowie seta okazał się prawdziwym egzekutorem, ze stanu 18:16 wyprowadzając Trefla na ośmiopunktowe prowadzenie (24:16). Wcześniej przyjezdni trzymali się bardzo dzielnie, nie pozwalając ekipie Trefla odskoczyć na więcej niż jedną akcję.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
Niemoc bełchatowian z pierwszego seta przeniosła się na drugiego. W pewnym momencie wydawało się, że mecz może zakończyć się prawdziwym pogromem. Po skutecznej kontrze w wykonaniu Branda różnica wynosiła bowiem 6 punktów. Niemiec obok Nasewicza wiódł prym w ofensywie Trefla. Doskonale uzupełniał ich Moustapha M’Baye (13:7).
Goście dość niespodziewanie odrodzili się w drugiej części seta. Kapitalne wejście zanotował Bartosz Krzysiek, który poderwał kolegów do walki. Atakujący PGE Skry kończył piłki bezbłędnie, w decydujących momentach jednak zawiódł. Gdańszczanie mogli odetchnąć, bowiem prowadzili przez większość partii, a w końcówce pozwolili bełchatowianom doprowadzić do remisu (20:20). W kluczowym momencie mogli jednak liczyć na kapitalnie dysponowanego Tobiasa Branda.
W trzecim secie gospodarze poszli za ciosem i podtrzymali miano niezdobytej twierdzy dla Ergo Areny. Emocji w decydującej partii było jednak mnóstwo, od początku niemal do samego końca żadna z drużyn nie była w stanie zbudować przewagi większej niż jeden punkt. W PGE Skrze doskonale prezentowali się w ataku Lemański i Szalacha, brakowało jednak wsparcia od skrzydłowych. To zemściło się w kluczowych fragmentach seta. Od stanu 22:21 miejscowi doskonale ustawiali blok, a kontry finalizował Tobias Brand. Niemiec był zdecydowanym liderem Trefla w tym spotkaniu i zasłużenie został uhonorowany statuetką MVP.
Energa Trefl Gdańsk - PGE GiEK Skra Bełchatów 3:0 (25:17, 25:22,25:21)
Energa Trefl: Nowakowski, Nasevich, Brand, Orczyk, M'Baye, Worsley, Koykka (libero) oraz Sobański;
PGE Skra: Żakieta, Pothron, Łomacz, Szalacha, Chitigoi, Lemański, Szymura (libero) oraz
MVP: Tobias Brand (Energa Trefl)
Tabela PlusLigi: