Pozycja lidera PlusLigi nie dla PGE Skry. Bełchatowianie rozbici w Gdańsku

Materiały prasowe / plusliga.pl/Paweł Piotrowski / Na zdjęciu: siatkarze Skry Bełchatów
Materiały prasowe / plusliga.pl/Paweł Piotrowski / Na zdjęciu: siatkarze Skry Bełchatów

Siatkarze PGE GiEK Skry Bełchatów nie wykorzystali okazji, aby wskoczyć na fotel lidera rozgrywek PlusLigi. Rewelacja sezonu prowadzona przez Krzysztofa Stelmacha zaskakująco łatwo uległa Enerdze Treflowi Gdańsk (0:3).

Siatkarze PGE Skry Bełchatów to prawdziwa rewelacja rozgrywek. Przed meczem w Gdańsku podopieczni Krzysztofa Stelmacha dość niespodziewanie stanęli przed szansą ataku na pozycję lidera PlusLigi. Zadanie nie było jednak łatwe. Ekipa znad morza w trwającym sezonie udowodniła, że potrafi napsuć sporo krwi faworytom.

Już pierwszy set pokazał, że faworyt będzie musiał się mocno napracować, aby ugrać cokolwiek. Gospodarze doskonale przygotowali się do tego starcia - taktyczna zagrywka i sprytne floaty posyłane przez miejscowych kompletnie zdemolowały bełchatowskie przyjęcie (8:4). Prym w tym elemencie wiedli Piotr Orczyk i Tobias Christian Brand. Niemiec w drugiej połowie seta okazał się prawdziwym egzekutorem, ze stanu 18:16 wyprowadzając Trefla na ośmiopunktowe prowadzenie (24:16). Wcześniej przyjezdni trzymali się bardzo dzielnie, nie pozwalając ekipie Trefla odskoczyć na więcej niż jedną akcję.

ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie

Niemoc bełchatowian z pierwszego seta przeniosła się na drugiego. W pewnym momencie wydawało się, że mecz może zakończyć się prawdziwym pogromem. Po skutecznej kontrze w wykonaniu Branda różnica wynosiła bowiem 6 punktów. Niemiec obok Nasewicza wiódł prym w ofensywie Trefla. Doskonale uzupełniał ich Moustapha M’Baye (13:7).

Goście dość niespodziewanie odrodzili się w drugiej części seta. Kapitalne wejście zanotował Bartosz Krzysiek, który poderwał kolegów do walki. Atakujący PGE Skry kończył piłki bezbłędnie, w decydujących momentach jednak zawiódł. Gdańszczanie mogli odetchnąć, bowiem prowadzili przez większość partii, a w końcówce pozwolili bełchatowianom doprowadzić do remisu (20:20). W kluczowym momencie mogli jednak liczyć na kapitalnie dysponowanego Tobiasa Branda.

W trzecim secie gospodarze poszli za ciosem i podtrzymali miano niezdobytej twierdzy dla Ergo Areny. Emocji w decydującej partii było jednak mnóstwo, od początku niemal do samego końca żadna z drużyn nie była w stanie zbudować przewagi większej niż jeden punkt. W PGE Skrze doskonale prezentowali się w ataku Lemański i Szalacha, brakowało jednak wsparcia od skrzydłowych. To zemściło się w kluczowych fragmentach seta. Od stanu 22:21 miejscowi doskonale ustawiali blok, a kontry finalizował Tobias Brand. Niemiec był zdecydowanym liderem Trefla w tym spotkaniu i zasłużenie został uhonorowany statuetką MVP.

Energa Trefl Gdańsk - PGE GiEK Skra Bełchatów 3:0 (25:17, 25:22,25:21)

Energa Trefl: Nowakowski, Nasevich, Brand, Orczyk, M'Baye, Worsley, Koykka (libero) oraz Sobański;

PGE Skra: Żakieta, Pothron, Łomacz, Szalacha, Chitigoi, Lemański, Szymura (libero) oraz

MVP: Tobias Brand (Energa Trefl)

Tabela PlusLigi:

Tabela zapewniona przez Sofascore
Komentarze (2)
avatar
RobertW18
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Gdańsk ma niezłą drużynę od lat i wielu dobrych zawodników miło wspomina grę tamże. Tym razem zaś p. Brand potwierdził swą jakość. 
avatar
Rzeczycak
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Skra sprowadzona do parteru, miejsce jakie zajmuje w tabeli nie odzwierciedla jej potencjału, którego brak w każdym elemencie. Zagrywka dramat, środek jak się uda, ataków kończących brak no i b Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści