Przekonujące zwycięstwa w Lidze Mistrzów

Materiały prasowe / CEV / Na zdjęciu: Itas Trentino
Materiały prasowe / CEV / Na zdjęciu: Itas Trentino

Ostatnie spotkania 1. kolejki Ligi Mistrzów nie obfitowały w emocje. Przekonujące zwycięstwa w trzech setach odniosły BR Volleys i Itas Trentino.

Czwartkowy wieczór przyniósł zwieńczenie rywalizacji w kolejce otwierającej nowy sezon Ligi Mistrzów mężczyzn. Do walki o jak najlepsze wyniki wkroczyli czterej mistrzowie krajów. Ze zwycięstw cieszyli się gospodarze, triumfatorzy poprzednich rozgrywek ligowych w Niemczech i we Włoszech.

Berlin Recycling Volleys zmierzyli się przed własną publicznością z Guaguas Las Palmas. Mistrzowie Hiszpanii udział w fazie grupowej LM wywalczyli w kwalifikacjach. Choć tam w sześciu spotkaniach stracili zaledwie dwie partie, zetknięcie z rywalizacją na najwyższym poziomie okazało się dla nich bolesne.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać

Siatkarze z Berlina przez większość meczu górowali na parkiecie. Walka zawiązała się jedynie w drugiej partii, w której miejscowi zdołali wykorzystać dopiero piątą piłkę setową. Wygrana batalia napędziła mistrzów Niemiec na trzecią odsłonę, która była zwieńczeniem tego starcia. BR wygrało pewnie 3:0.

Znacznie więcej emocji dostarczyło z kolei spotkanie w Trydencie. Mistrzowie Włoch z sezonu 2024/25 podjęli w nim ACH Volley Lublana. Również mistrzowie Słowenii mieli już za sobą rywalizację w kwalifikacjach, w której musieli wykazać się wolą walki. Tę było widać również w czwartek.

Dość stwierdzić, że każda z trzech rozegranych partii rozstrzygnęła się dopiero w decydującej fazie. W pierwszym secie siatkarze z Lublany wrócili ze stanu 3:10, by ulec jedynie dwoma punktami. Mistrzowie Słowenii postawili się również triumfatorom Serie A w kolejnych odsłonach, ale nie sprawili niespodzianki. Itas Trentino wygrał 3:0.

Liga Mistrzów 

1. kolejka fazy grupowej:

Berlin Recycling Volleys - Guaguas Las Palmas 3:0 (25:20, 29:27, 25:17)
Itas Trentino - ACH Volley Lublana 3:0 (25:23, 25:23, 25:21)

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści