ŁKS Commercecon Łódź przyzwyczaił swoich kibiców do rywalizacji o najwyższe lokaty, jednak pod wodzą Adriana Chylińskiego zespół rozczarowuje. Co prawda po 10 kolejkach zespół zajmuje 4. pozycję w tabeli Tauron Ligi, jednak starcia z Pałacem Bydgoszcz (3:2) i piątkowe męczarnie z #Volley Wrocław nie wróżą drużynie najlepiej przed dalszą częścią rozgrywek.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
Już pierwszy set pokazał, że przyjezdne nie mają co liczyć na łatwą przeprawę w tym meczu. Wrocławianki otworzyły bowiem rywalizację od prowadzenia 5:1. Łodzianki błyskawicznie jednak zareagowały, w połowie seta zawodniczki trenera Chylińskiego prowadziły czterema punktami (11:15). W dużej mierze za sprawą doskonałej gry środkowych - Obiały i Stefanik.
ŁKS utrzymywał, a momentami nawet powiększał przewagę, mimo że skrzydłowe gości kompletnie zawodziły. W ekipie #Volley nieźle radziła sobie Dróźdż, niewiele jednak atakowała. Lemire, która miała być motorem napędowym, kończyła z kolei co trzecią piłkę. Łodzianki w pewnym momencie odskoczyły na siedem punktów. W tym momencie stało się jasne, że to do nich będzie należało otwarcie.
W drugim secie wrocławianki zaczęły jeszcze mocniej, od prowadzenia 7:0. Również tym razem taka zaliczka nie wystarczyła. Łodzianki błyskawicznie zareagowały i po autowym ataku Frenkevych mieliśmy remis (11:11). Żeńska siatkówka w pełnej krasie, można powiedzieć.
Od tego momentu przyjezdne na dobre przejęły kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Kapitalnie w ataku prezentowały się Brambilla i Obiała. Zawodziły Nunes i Hryszczyk, która pojawiła się w jej miejsce na boisku, miejscowe nie potrafiły tego jednak wykorzystać. Dobrą zmianę dała Wąsiowska, jednak poza nią żadna z miejscowych nie była w stanie przejąć ba swoje barki odpowiedzialności za zdobywanie punktów. ŁKS ponownie triumfował.
Miejscowe podniosły się w trzecim secie, jak się później okazało, tylko na chwilę. #Volley prowadził niemal od początku do końca. Przez większość czasu przyjezdne zmuszone były gonić wynik. Na prowadzeniu ŁKS znalazł się na chwilę, a właściwie na jedną akcję (18:19), po nieporozumieniu w ekipie wrocławianek. Większość czasu jednak gospodynie utrzymywały nawet czteropunktowy dystans za sprawą skutecznej gry Wąsiakowskiej i Frenkevych. Wygrana 25:20 była dla miejscowych kibiców jedynym pozytywem w tym meczu.
W czwartym secie ŁKS szybko ustawił sobie grę. Co prawda wrocławianki nieźle zaczęły, ale błyskawicznie oddały pole przeciwniczkom. Doskonała gra w obronie Pawłowskiej, bloki Stefanik i skuteczność w ataku Brambilli pozwoliły łodziankom przejąć kontrolę (10:15). Gospodynie do końca walczyły ambitnie. Zabrakło wsparcia ze strony Frenkevych. Po asie serwisowym Dróźdż #Volley prowadził bowiem 22:21, jednak ostatnie słowo należało do łodzianek, które nie zachwyciły, a mimo to sięgnęły po komplet punktów.
#VolleyWrocław - ŁKS Commercecon Łódź 1:3 (18:25, 21:25, 25:20, 23:25)
#Volley: Łazowska, Lemire, Kaczmarzyk, Frenkevych, Dróżdż, Dapić, Lutsenko (libero) oraz Grysak, Garncarz, Wąsiakowska.
ŁKS: Brambilla, Obiała, Szczyrba, Nunes, Stefanik, Kowalczyk, Pawłowska (libero) oraz Hryszczyk, Bidias, Nowak, Fayas, Gajer.