Ta porażka może zaboleć. Puchar Polski odjeżdża ZAKSIE

Materiały prasowe / CEV / Projekt Warszawa
Materiały prasowe / CEV / Projekt Warszawa

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przegrali w Warszawie z PGE Projektem 1:3. Dla dziewięciokrotnych mistrzów Polski porażka może okazać się brzemienna w skutkach, oddaliła ich bowiem od czołowej szóstki, która zagra w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przed rokiem odpadli z Projektem Warszawa w ćwierćfinale Pucharu Polski. W obecnym sezonie stołeczny zespół stanął przed szansą wyeliminowania z rywali z gry o to trofeum. Zespół Andrei Gianiego potrzebuje bowiem punktów, aby wskoczyć do szóstki po pierwszej rundzie fazy zasadniczej.

Pierwszy set rozpoczął się po myśli gospodarzy, którzy szybko wypracowali kilkupunktową przewagę. Firlej od początku postawił w ofensywie na Kochanowskiego, który nie zawodził. W przeciwieństwie do Webera Niemiec długo wchodził w mecz i w końcu został zmieniony przez Gomułkę. Nie najlepiej prezentował się w ataku także Tiille, sytuację ratował solidny Bednorz i środkowi. ZAKSA z kolei naciskała i w połowie seta zdołała zniwelować straty (14:14).

ZOBACZ WIDEO: Aleksandra Król rywalizuje nie tylko na snowboardzie. Nietypowa walka o numery startowe

Trener Tiilikainen nie musiał specjalnie drżeć o wynik, mimo że jego gracze nie zachwycali. Kędzierzynianie do głosu doszli tylko na chwilę, odskakując na jedną piłkę (15:16), to było jednak wszystko, na co było ich stać w pierwszym secie. Skrzydła w ekipie dziewięciokrotnych mistrzów Polski praktycznie nie istniały, a bez tego trudno było o korzystny wynik. Szymański i Rychlicki prezentowali się bardzo średnio, z kolei Grobelny kompletnie zawiódł. Wejście Szymury nie pomogło. ZAKSA minimalnie, ale poległa na otwarcie.

Na otwarcie drugiej partii goście otrzymali potężny cios, Andrea Giani przy stanie 7:1 wykorzystał drugą przerwę na żądanie. Kędzierzynianie przebudzili się na tyle, że zaczęli odpowiadać na ciosy rywali. Nie potrafili jednak powstrzymać nikogo, poza Tillie. Kapitalnie wyglądała zwłaszcza współpraca Firleja ze środkowymi (17:12). Po stronie gości niewiele się zmieniło, w dalszym ciągu grę w pojedynkę ciągnął Rychlicki. Ponownie na nic zdało się wejście z ławki Szymury w miejsce fatalnie dysponowanego Grobelnego. Tym razem PGE Projekt triumfował bardzo pewnie.

ZAKSA wróciła do gry w trzecim secie. Tym razem w wyjściowym składzie od początku znalazł się Szymura. Reprezentant Polski nie błyszczał, ale jego dobre zagrywki pozwoliły przyjezdnym wypracować trzypunktową przewagę (9:12). Rolę lidera wziął na siebie Rychlicki, wspierany w ataku przez Szymańskiego. To na barkach tego duetu Isaacson musiał oprzeć grę kędzierzynian, niewiele bowiem było okazji do gry środkiem. Taka taktyka okazała się jednak wystarczająca. Inżynierowie zbyt wcześnie bowiem się rozluźnili. Poza Weberem jedynie Semeniuk był w stanie sforsować defensywę gości. Loty obniżyli Kochanowski i Bednorz, co kosztowało gospodarzy porażkę w trzecim secie.

Czwarty set okazał się ostatnim w tym meczu. Po chwilowym porzestoju skuteczność w ataku odzyskał Kochanowski. Środkowy opalił zagrywką i warszawianie odskoczyli na cztery punkty (10:6). ZAKSA próbowała się odgryzać, jednak poza Rychlickim, pozostałych skrzydłowych stać było tylko na pojedyncze udane akcje. Jak np. Grobelnego, przyjmujący dobrą zagrywką zmniejszył straty kędzierzynian do czterech punktów (16:12). Kilka minut później dwukrotnie na blok nadział się Weber i wydawało się, że w końcówce będą jeszcze emocje (19:17). Niestety dla gości nic takiego nie miało miejsca, Projekt przycisnął i zainkasował komplet punktów.

PGE Projekt Warszawa - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1 (25:23, 25:16, 21:25, 25:20)

Projekt: Kochanowski, Firlej, Tillie, Semeniuk, Bednorz, Weber, Wojtaszek (libero) oraz Gomułka, Kozłowski;

ZAKSA: Isaacson, Grobelny, Stajer, Rychlicki, Szymański, Jakubiszak, Czunkiewicz (libero) oraz Szymura, Rećko, Krawiecki.

MVP: Bednorz (PGE Projekt)

Komentarze (1)
avatar
RJ Szczepan
16.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
ZAKSA W TYM SEZONIE to frajerzy na maksa. Dawno nie widzialem takiej padaki. Przegrywaja wszystko co mogą 
Zgłoś nielegalne treści