Jeszcze kilka dni temu faworyt tego starcia byłby jednoznaczny i byłaby nim drużyna z Bełchatowa. Jednakże, Skra w poprzedniej kolejce PlusLigi rozegrała swój najgorszy mecz w tym sezonie i przegrała 0:3 z Energą Treflem Gdańsk. Suwalczanie natomiast przerwali serię porażek i pewnie pokonali beniaminka z Chełma.
I rzeczywiście, podopieczni Dominika Kwapisiewicza świetnie rozpoczęli to spotkanie. Szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (10:15). Skrzydłowi Skry mieli kłopot z finalizacją ataków. Ślepsk bardzo dobrze wyglądał w bloku - w tym elemencie zdobyli aż 4 punkty w pierwszych fragmentach seta.
ZOBACZ WIDEO: Wystąpiła w bikini w panterkę. Gwiazda kortu zachwyciła fanów
Wydawało się, że goście kontrolowali przebieg inauguracyjnej odsłony meczu, lecz w końcówce pojawiły się ogromne problemy. Przy zagrywce Grzegorza Łomacza gospodarze odrobili straty (21:21) i dość niespodziewanie w końcówce mieliśmy wielkie emocje. Niestety - dla sympatyków bełchatowian - popełnili oni dwa błędy w decydującym momencie i przegrali pierwszą partię 25:27.
Przegrany set podrażnił gospodarzy, którzy w drugim secie rzucili się na swoich przeciwników. Siatkarze Ślepska mieli problem w przyjęciu - tylko 18 proc. pozytywnego przyjęcia jest wynikiem co najmniej wstydliwym. Bardzo kiepsko radził sobie w ataku Bartosz Filipiak, co bełchatowianie skrzętnie wykorzystywali i wypracowali sobie wysoką przewagę (21:10). Trener Kwapisiewicz szukał zmian, ale nie dały one niczego (25:14).
Trzecia odsłona wydawała się zdecydowanie najbardziej wyrównana. Zawodnicy z Suwałk wrócili do dobrej dyspozycji, lecz to uległo zmianie na półmetku seta. Wówczas bełchatowska drużyna mimo nieskuteczności Arkadiusza Żakiety wypracowała sobie czteropunktową przewagę (18:14). Gospodarze tego spotkania nie roztrwonili przewagi i zapewnili sobie minimum jeden punkt.
Ich celem niezmiennie było zdobycie pełnej puli. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha nieźle wyglądali w polu serwisowym, dzięki czemu odrzucali rywali od siatki. Suwalczanie mimo fatalnego poziomu przyjęcia utrzymywali w czwartym secie dobrą skuteczność w ataku. Bełchatowianie jednak mieli dodatkowy atut w postaci świetnej gry w systemie blok-obrona (13:11).
Drużyna gości zdawała sobie sprawę, że szansa na zdobycie punktów w Bełchatowie im się wymyka. Pod presją nie potrafili sobie poradzić ze skutecznie grającą Skrą. Ich gra zupełnie się posypała i ostatecznie przegrali różnicą dziewięciu punktów (25:16). Gospodarze tym zwycięstwem zapewnili sobie awans do ćwierćfinału Pucharu Polski po pięciu latach przerwy.
PGE GiEK Skra Bełchatów - Ślepsk Malow Suwałki 3:1 (25:27, 25:14, 25:21, 25:16)
Skra: Lemański, Łomasz, Pothron, Szalacha, Żakieta, Chitigoi, Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero), Wiśniewski, Szymendera;
Ślepsk: Asparuhov, Smith, Jankiewicz, Honorato, Nowakowski, Filipiak, Mariański (libero) oraz Rząca, Droszyński, Kwasigroch, Wierzbicki, Kubacki (libero), Gallego.
MVP: Grzegorz Łomacz.