Męczarnie wicemistrza Polski. Widzi jednak pozytyw

WP SportoweFakty / Monika Pliś
WP SportoweFakty / Monika Pliś

- Ta wygrana pomoże nam się zbudować psychicznie - stwierdził Miłosz Zniszczoł po tym, jak Aluron CMC Warta Zawiercie pokonała Volei Renatę po tie-breaku na start Klubowych Mistrzostw Świata. Środkowy poruszył też m.in. temat jet lagu.

Po wielu latach przerwy polski klub zdecydował się wziąć udział w Klubowych Mistrzostwach Świata siatkarzy. Aluron CMC Warta Zawiercie, ostatni finalista Ligi Mistrzów, postanowił udać się na turniej do Brazylii.

Wicemistrz Polski rozpoczął zmagania od starcia z zespołem z tego kraju - Volei Renatą. Po pewnym triumfie w premierowej odsłonie pojawiły się kłopoty, lecz ostatecznie zawiercianie zwyciężyli po tie-breaku, mimo że przegrywali w nim już 7:12.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

- Dokonywaliśmy tego typu remontad nieraz. Myślę, że kibice wierzyli, że możemy wyciągnąć kolejny mecz. To fajna sprawa, bo ta wygrana pomoże nam się zbudować psychicznie i dobrze patrzeć na kolejne spotkania - stwierdził Miłosz Zniszczoł w rozmowie z klubowymi mediami.

Środkowy wskazał, czemu pojawiły się problemy. - Dobrze zaczęliśmy to spotkanie. Powinniśmy ich dobić i wybić dalsze możliwości oraz chęci dalszej gry. Jednak w końcówce pierwszego seta podaliśmy im rękę i zaczęli dobrze grać. W drugiej partii mocniej zagrywali. Mieliśmy z tym dużo problemów. Ten mecz nie był idealny w naszym wykonaniu. Mam wrażenie, że dzień wcześniej w trakcie treningu wyglądaliśmy korzystniej. Trener ostrzegał nas, że może nadejść zmęczenie związane z podróżą i aklimatyzacją. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej.

Mecz polskiego klubu z brazylijskim zespołem rozpoczął się o godzinie 20:30 miejscowego czasu, kiedy to w naszym kraju było po północy. Z tego powodu Zniszczoł został zapytany o to, czy dotknął ich jet lag.

- Trudno powiedzieć. Trener ostrzegał nas, żeby nie spać w trakcie dnia i nadrabiać godziny w nocy. Miałem wrażenie, że czuję się dobrze. Nadszedł jednak mecz i wszyscy byliśmy nieco ociężali. Nie czuliśmy się tak, jak zazwyczaj. Z reguły mówi się, że trzeci dzień jest najgorszy. Myślę, że to właśnie przyszło - wyznał środkowy Warty.

Zawiercianie nie mają teraz dużo czasu na regenerację. W końcu już w środę, 17 grudnia o godzinie 17:00 miejscowego czasu zmierzą się z brazylijskim Praia Clube, a stawką tego meczu będzie 1. miejsce w grupie A i awans do półfinału KMŚ przed ostatnią kolejką.

Komentarze (1)
avatar
Cie Wdu
17.12.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Ludzie co za skończone cymbały piszą te artykuły, jesteście skończonymi bałwanami, wczoraj jednego poprawiłem bo napisał że mecz jest ze środy na czwartek, a był z wtorku na wtorek, a dzisiaj p Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści