Po 11 latach przerwy znów będą bić się o Puchar Polski

PAP / Łukasz Gągulski / Na zdjęciu: siatkarze Asseco Resovii Rzeszów
PAP / Łukasz Gągulski / Na zdjęciu: siatkarze Asseco Resovii Rzeszów

Pierwszy półfinał wyczerpał sobotnie emocje Pucharu Polski, bo drugi między Asseco Resovią i PGE Projektem zakończył się w trzech setach. Zwycięstwo odniosła rzeszowska drużyna i to ona powalczy o ponowne wzniesienie trofeum po 39 latach przerwy.

O tym, że od lat bohaterom drugiego półfinału nie po drodze jest z rozgrywkami Pucharu Polski, to jakby nie powiedzieć nic. W Rzeszowie ostatni raz z trofeum cieszyli się w 1987 roku, a w Warszawie w 1995 roku za sprawą Legii. Tegoroczna edycja w Krakowie miała być szansą na przerwanie fatum dla jednej z drużyn.

Stołeczna drużyna do finałów przystąpiła w osłabieniu, bo bez Jakuba Kochanowskiego w roli środkowego oraz po trudnym przegranym meczu we Francji w ramach Ligi Mistrzów. Mimo to postawiła trudne warunki w premierowej odsłonie i co więcej, to ona jako pierwsza wyszła na dwupunktowe prowadzenie (14:12). Grała mocno na skrzydłach, a zagrywką odrzucała rzeszowian od siatki. Dobrze prezentował się Bartosz Bednorz i Linus Weber.

ZOBACZ WIDEO: Tak kibice podsumowali nieobecność Piotra Żyły podczas PŚ w Zakopanem

Jednak z prowadzenia długo się nie cieszyli. Asseco Resovia ekspresowo odrobiła straty (16:16), a punktem kulminacyjnym seta okazała się jego końcówka. Po dwóch błędach Webera, jednym w polu zagrywki, a drugim z ataku - rzeszowianie przejęli kontrolę nad przebiegiem gry (19:20). Klemen Cebulj zablokował Karola Kłosa (21:19), Danny Demyanenko zapunktował ze środka (23:20), a na koniec Słoweniec przypieczętował wygraną Resovii asem serwisowym (25:21).

Wspomniany Cebulj był też gwiazdą drugiej partii, a jego główny atut - zagrywka - była tym, co pozwoliło ekipie znad Wisłoka ponownie przejąć kontrolę nad setem, który początkowo nie układał się po ich myśli. PGE Projekt lepiej prezentował się bowiem w ataku i bloku. Ponownie do połowy seta prowadził wynik (13:10), lecz po jej stronie jedynie zagrywki Jana  Firleja dawały realne korzyści.

Z kolei u Asseco Resovii było to trzech zawodników: Cebulj, Yacine Louati i Karol Butryn. Drugi dał przełamanie wyniku asem (16:15) i prowadzenie, którego zespół już nie wypuścił pokazując to, co najlepsze w drugiej części seta. Szybka gra na skrzydłach, dobry równy blok i brak błędów własnych (25:22).

Trzeci set miał dokładnie taki sam przebieg jak poprzednie. Mocne otwarcie i prowadzenie PGE Projektu do momentu, gdy Asseco Resovia włączyła kolejny bieg. Tym razem sygnał do działania dał Danny Demyanenko blokując Webera (17:14). Choć warszawianom udało się zbliżyć do rzeszowian w decydującej fazie seta - czego nie potrafili dokonać wcześniej (22:23), po długiej akcji zakończonej przez Butryna ekipa znad Wisłoka przypieczętowała awans do finału. Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany Marcin Janusz.

Rzeszowianie w decydującym meczu o trofeum zmierzą się z debiutującą w finale Bogdanką LUK Lublin. Początek spotkania w niedzielę o godzinie 14:45. Ostatni raz przed szansą przerwania fatum Asseco Resovia była 11 lat temu.

II półfinał Tauron Pucharu Polski:

PGE Projekt Warszawa - Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (21:25, 22:25, 22:25)

PGE Projekt: Firlej, Kłos, Tillie, Semeniuk, Bednorz, Weber, Wojtaszek (libero) oraz Gomułka, Kozłowski.

Asseco Resovia: Demyanenko, Szalpuk, Cebulj, Janusz, Butryn, Poręba, Zatorski i Potera (libero) oraz Shoji, Louati.

MVP: Marcin Janusz

Awans: Asseco Resovia Rzeszów

Komentarze (3)
avatar
kros
10.01.2026
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Zyla juz teraz to moze skoczyc tylko na piwo! 
Zgłoś nielegalne treści