Tie-break zadecydował. Po raz pierwszy w historii zagrają o trofeum

PAP / Łukasz Gągulski / Na zdjęciu: siatkarze Bogdanki LUK-u Lublin
PAP / Łukasz Gągulski / Na zdjęciu: siatkarze Bogdanki LUK-u Lublin

Indykpol AZS Olsztyn podrażnił faworyzowaną Bogdankę LUK Lublin i do rozstrzygnięcia półfinału Tauron Pucharu Polski potrzebny był tie-break. W decydującej partii lepsi byli jednak lublinianie, którzy po raz pierwszy zagrają w wielkim finale.

W Tauron Arenie Kraków rozpoczęła się decydująca walka o pierwsze trofeum w 2026 roku. Półfinałowe zmagania Tauron Pucharu Polski rozpoczął pojedynek Bogdanki LUK Lublin z Indykpolem AZS-em Olsztyn, czyli aktualnie 1. i 3. drużyny plusligowych rozgrywek.

W starciu mistrza Polski z rewelacją trwającego sezonu presja była po stronie podopiecznych . Lublinianie po raz trzeci z rzędu walczą w finałowym turnieju krajowego pucharu. Do tej pory ich historia zmagań w krakowskiej arenie kończyła się na półfinale, teraz jednak są jednym z głównych kandydatów do triumfu.

ZOBACZ WIDEO: Tak kibice podsumowali nieobecność Piotra Żyły podczas PŚ w Zakopanem

Siatkarze LUK-u Lublin bardzo szybko potwierdzili swoją dominację na boisku, rozpoczynając budowanie przewagi od mocnych zagrywek Wilfredo Leona. Olsztynianie mieli spore kłopoty w przyjęciu, a te zamieniały się w nieskończone akcje. Mistrzowie Polski z kolei świetnie pracowali na linii blok-obrona i po ataku Hilira Henno prowadzili już 10:3.

Wysoka przewaga, którą Bogdanka zbudowała sobie już w pierwszej części premierowej partii, praktycznie ustawiła jej wynik. Zespół z Lublina przede wszystkim był skuteczniejszy w ofensywie i robił różnicę w bloku. Tym elementem w pierwszym secie LUK zdobył aż 5 "oczek". Mistrzowie Polski warunki gry dyktowali do samego końca, a kropkę nad "i" atakiem postawił Kewin Sasak (25:19).

W drugiej partii role na boisku diametralnie się odwróciły. Podrażniony Indykpol nie wstrzymywał ręki na linii zagrywki, a ta zaczęła przynosić im punkty. Lublinianie mieli kłopoty w przyjęciu i już nie byli tak skuteczni w ofensywie. AZS natomiast świetnie wykorzystywał swoje szanse i szybko wypracował sobie kilkupunktową przewagę (2:6).

Z biegiem seta Akademicy czuli się na boisku coraz pewniej, a LUK miał coraz większe problemy (7:13). AZS przede wszystkim miał po swojej stronie dwóch liderów - Jana Hadravę i Moritza Karlitzka, którzy utrzymywali wysoki poziom w ofensywie. Świetne wejście na środek siatki zanotował także Seweryn Lipiński, który w pierwszym secie zmienił Jakuba Majchrzaka.

Przewaga olsztynian rosła w mgnieniu oka, a lublinianie nie mieli żadnych argumentów, żeby odmienić losy rywalizacji. Nie pomogły też zmiany, bo rozpędzeni Akademicy w końcówce prowadzili już 20:12. Tym samym po jeszcze jednym skutecznym ataku Moritza Karlitzka podopieczni Daniela Plińskiego zapisali seta na swoim koncie, wyrównując stan meczu.

Mistrzowie Polski po słabej drugiej partii, w trzecią weszli w znacznie lepszej dyspozycji. W pierwszych akcjach korzyści przynosiła im zagrywka i blok, co pozwoliło zbudować kilkupunktową przewagę (4:1). Indykpol szybko zaczął gonić wynik, a na boisku nie brakowało przedłużonych akcji. Większość z nich padała jednak łupem mistrzów Polski, którzy po ataku Kewina Sasaka prowadzili 9:5.

Trzeci set zdecydowanie był najbardziej wyrównany pod względem rywalizacji, ale cały czas to Akademicy musieli odrabiać straty. Nie zmieniło się to także po rotacji na pozycji przyjmującego, gdyż z powodu urazu boisko opuścił Hilir Henno. Olsztynianie kilkukrotnie byli bardzo blisko remisu, ale wtedy LUK pokazywał to, co ma najlepsze, czyli świetną grę blokiem i skuteczne ataki. Mistrzowie Polski zupełnie zdominowali końcówkę seta, wygrywając go 25:18.

Mimo prowadzenia Bogdanki w meczu, AZS Olsztyn nie zamierzał składać broni. Kolejną partię Akademicy rozpoczęli z wysokiego "C", odskakując rywalom przy zagrywkach Johannesa Tille (1:5). Przebieg wydarzeń w tym secie mocno przypominał poprzednią odsłonę. Po świetnym otwarciu na prowadzeniu utrzymywali się podopieczni Daniela Plińskiego, a o zdobywanie kolejnych punktów dbał między innymi Moritz Karlitzek.

LUK Lublin jednak cały czas deptał rywalom po piętach, szczególnie dając się im we znaki w bloku. Faworyci w końcu dopięli swego i przy stanie 18:18 doprowadzili do remisu. Akademicy długo bronili prowadzenia, ale fantastyczny blok Wilfredo Leona wyprowadził mistrzów Polski na 22:21. Taki obrót spraw zafundował kibicom fantastyczne emocje w samej końcówce.

Losy seta rozstrzygnęła dopiero gra na przewagi. Najpierw szanse za zakończenie rywalizacji mieli lublinianie, jednak nie potrafili ich wykorzystać. Indykpol natomiast wrócił na prowadzenie po asie serwisowym Seweryna Lipińskiego (27:28). Mimo nacisków ze strony faworytów Akademicy utrzymali nerwy na wodzy i doprowadzili do tie-breaka po ataku Jana Hadravy (30:32).

W decydującej odsłonie obudzili się gracze Bogdanki LUK Lublin, rozpoczynając ją od prowadzenia 3:0. Olsztynianie tylko przez chwilę byli w stanie utrzymać tempo rywali. Po zmianie stron mistrzowie Polski rozpędzili się na dobre, a świetna seria sześciu punktów z rzędu nie pozostawiła złudzeń (13:6). Chwilę później lublinianie cieszyli się z awansu do pierwszego w historii finału Tauron Pucharu Polski.

Rywalem Bogdanki LUK Lublin w finale będzie zwycięzca pary PGE Projekt Warszawa - Asseco Resovia Rzeszów. Decydująca walka o trofeum odbędzie się w niedzielę (11 stycznia) o godz. 14:45.

Tauron Puchar Polski, półfinał:

Bogdanka LUK Lublin - Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (25:19, 16:25, 25:18, 30:32, 15:12)

LUK Lublin: Sasak, Komenda, Grozdanov, McCarthy, Henno, Leon, Thales (libero) oraz Gyimah, Young, Wachnik, Prokopczuk

AZS Olsztyn: Hadrava, Tille, Siwczyk, Majchrzak, Karlitzek, Halaba, Ciunajtis (libero) oraz Lipiński, Kozub, Borkowski

MVP: Kewin Sasak (Bogdanka LUK Lublin)

Komentarze (1)
avatar
gmmax
10.01.2026
Zgłoś do moderacji
11
1
Odpowiedz
Szkoda... 
Zgłoś nielegalne treści