- Jak na razie wygraliśmy tylko półfinał - oczywiście bardzo zacięty, ale półfinał - mówił chwilę po meczu trener zwycięskiej drużyny Stephane Antiga.
Bogdanka LUK Lublin po raz pierwszy w historii klubu awansowała do wielkiego finału Tauron Pucharu Polski. Mecz rozpoczęła mocno dominując pierwszego seta, jednak im dłużej wymiany z Indykpolem AZS Olsztyn trwały, tym rywalizacja się zaostrzała, a mistrzom Polski kropkę nad "i" udało się postawić dopiero w tie-breaku.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!
- Dla nas najważniejsze jest wygrywać, a dla kibiców i fanów jesteśmy chociaż dużo w telewizji. Oczywiście żartuje. Prawdą jest, że nie było łatwo. Mamy swoje problemy, nie każdy jest zdrowy, dlatego ważne dla nas jest, że każdy jest gotowy aby wejść i dobrze grać. Jak do tej pory każda zmiana dużo dała zespołowi. Teraz priorytetem jest regeneracja i przygotowanie do finału - komentował trener.
Bogdanka nie ma łatwego czasu. Gra na dwóch frontach - krajowym oraz zagranicznym - i co prawda na obu ostatnio wygrywa, ale w tie-breakach. Mecz z Indykpolem AZS Olsztyn był jej trzecim w tym roku. To sprawia, że kluczowa w ich dyspozycji jest forma liderów. W półfinale to Kewin Sasak był tym, który ciągnął grę w najważniejszych momentach.
Patrząc statystycznie, zapunktował 24 razy z 47 proc. skutecznością i miał na swoim koncie aż 5 bloków. Był kilerem w czwartym, przegranym na przewagi secie, a w piątym to przy jego serwisie zespół zbudował przewagę dającą zwycięstwo w meczu.
Drugi z liderów - Wilfredo Leon zdobył 17 "oczek". - Chyba robimy cardio na meczach… Czy to plus czy minus to nie wiem. Na razie wygląda na to, że zdecydowanie więcej gramy tie-breaków, niż meczów wygranych 3:0 - mówił przyjmujący.
Nie jest tajemnicą, że to od jego dyspozycji będzie zależało, czy Bogdanka LUK Lublin po raz pierwszy w historii sięgnie po Puchar Polski. Ze względu na intensywność spotkań i obciążenie Leona, wspomniana forma wciąż budzi pewne znaki zapytania, co przyznaje sam zawodnik -
Na razie myślimy z miesiąca na miesiąc. Jest to problem, który mamy. Postaramy się sfokusować psychicznie, mentalnie i liczyć, że ciało wytrzyma. Czasami się uda, czasami nie. Myślę, że jak na razie jestem pozytywnie niż negatywnie. Jesteśmy gotowi do walki - mówił Leon.
Wielki finał już w niedzielę o 14:45. Rywalem Asseco Resovia Rzeszów, z którą ostatni mecz Bogdanka przegrała... po tie-breaku.