Powiedzenie "do trzech razy sztuka" w przypadku Bogdanki LUK Lublin i Tauron Pucharu Polski sprawdziło się doskonale. Mistrzowie Polski po raz trzeci z rzędu zagrali w finałowym turnieju i tym razem ich przygoda nie zakończyła się na półfinale, jak miało to miejsce w poprzednich dwóch edycjach.
- Pierwszy finał Pucharu Polski to na pewno duży sukces już teraz, ale oczywiście będziemy walczyć o pełną pulę. Fajnie że wygraliśmy ten mecz, bo w poprzednich dwóch latach te półfinały nie do końca nam wychodziły - mówił po triumfie w półfinałowym spotkaniu do mediów Marcin Komenda.
ZOBACZ WIDEO: Tak kibice podsumowali nieobecność Piotra Żyły podczas PŚ w Zakopanem
Dwa razy z rzędu marzenia o finale Bogdance odbierał doświadczony w pucharowych rozgrywkach JSW Jastrzębski Węgiel. Tym razem rywalem lubelskiej drużyny była rewelacja trwającego sezonu - Indykpol AZS Olsztyn.
Mimo iż Akademicy ostatni raz w Final Four Pucharu Polski grali w 2009 roku, to napsuli faworytom z Lublina sporo krwi. Półfinałowe starcie zakończyło się dopiero po tie-breaku. Ostatecznie Bogdanka triumfowała 3:2 (25:19, 16:25, 25:18, 30:32, 15:12).
- Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz, ale znaliśmy swoją wartość. Byliśmy świadomi, że jesteśmy mocni szczególnie w tie-breakach, bo gramy ich ostatnimi czasy bardzo dużo. Dlatego, gdy już do niego doszło, to raczej byliśmy pewni, że będzie dobrze - dodał kapitan lubelskiego zespołu.
Komenda docenił też rywala, który postawił trudne warunki. - Oczywiście wielkie słowa uznania dla przeciwników, bo naprawdę wywarli ogromną presję. Grało się ciężko, natomiast koniec końców jesteśmy zwycięzcami i możemy szykować się do jutrzejszego meczu - podkreślił rozgrywający.
Jednym z elementów, który przesądził o triumfie LUK-u Lublin był blok. W całym meczu podopieczni Stephane Antigi zdobyli nim 19 "oczek". Dla porównania Indykpol odnotował 7 punktowych bloków.
- Dzisiaj zagraliśmy świetnie w bloku. To zresztą kolejny mecz przeciwko AZS-owi, w którym graliśmy bardzo dobrze tym elementem. Myślę, że w pewnym momencie także zagrywką robiliśmy bardzo duże szkody przeciwnikowi - podsumował mecz Komenda.
Teraz Bogdankę LUK Lublin czeka decydująca walka o brakujące w dorobku drużyny trofeum. Rywalem mistrzów Polski w finale będzie Asseco Resovia Rzeszów. Smaczku tej rywalizacji dodaje fakt, że przeciwnik to nie tylko były klub Marcina Komendy, ale też drużyna trenowana przez Massimo Bottiego, który jeszcze niedawno prowadził Bogdankę po mistrzostwo kraju.
Wielki finał Tauron Pucharu Polski pomiędzy Bogdanką a Resovią zostanie rozegrany w niedzielę, 11 stycznia o godzinie 14:45.
Korespondencja z Krakowa - Kinga Filipek