PGE Projektowi Warszawa z pucharowymi półfinałami nie po drodze

Materiały prasowe / plusliga.pl/Arkadiusz Kogut / Na zdjęciu: siatkarze PGE Projektu Warszawa
Materiały prasowe / plusliga.pl/Arkadiusz Kogut / Na zdjęciu: siatkarze PGE Projektu Warszawa

PGE Projekt jest jednym z tych zespołów, który w finałach Pucharu Polski występuje regularnie, ale trofeum wywalczyć nie może. W tegorocznej edycji w półfinale odbili się od Asseco Resovii jak od ściany przegrywając 0:3.

- Szczęście sprzyja lepszym i to szczęście było po stronie Rzeszowa. Naprawdę na to zasługiwali - komentował ten, który jeszcze rok temu występował w pasiaku - środkowy Karol Kłos.

PGE Projekt Warszawa rozgrywał trzeci półfinał z rzędu w Tauron Pucharze Polski i po raz trzeci nie uzyskał upragnionego awansu do wielkiego finału. Wynik się nie zmienił - stołeczni siatkarze ponownie zakończyli udział w rozgrywkach po porażce 0:3, a tym razem ich katem okazała się Asseco Resovia Rzeszów.

ZOBACZ WIDEO: Ma 40 lat. Była miss Polski wciąż zachwyca

Określenie katem padło nie bez powodu, bowiem  w każdym z setów to PGE Projekt początkowo prezentował się bardzo dobrze, prowadząc na tablicy wyników kilkoma punktami. Jednak za każdym razem w drugiej połowie seta inicjatywę przejmowali rzeszowianie - czy to zagrywką czy blokiem.

- Bardzo dobrze grali w obronie, z mojej perspektywy trudno było dobić się do boiska. Świetnie wykorzystywali kontry, a to, co wyczyniał Karol Butryn czy skrzydłowi, to czapka z głów. Nie ściągali ataków, bili na naszym wysokim bloku bardzo wysoko. Jak się udawało ich przytrzymać to piłka spokojnie wracała na ich stronę i ponawiali akcję. Brawo. Byli bardzo dobrze zorganizowali - mówił środkowy.

- Na pewno czuć było presję grania na styku, że oni się nie poddadzą. Chcieliśmy ich złamać, ale nie udało się. Ten mecz był cały czas na styku, ale to my goniliśmy. Trudno się grało, wierzyliśmy do samego końca. Oni zasłużyli podobnie jak w meczu ligowym - podkreślił.

W statystykach stołeczny zespół prezentował się lepiej w przyjęciu, ale nie był w stanie przekuć tego w dobrą ofensywę. Wielu obserwatorów ich słabej dyspozycji upatruje w trudach ostatniej podróży w ramach Ligi Mistrzów, która zresztą zakończyła się porażką 2:3.

- Nie zwalałbym na to. Jesteśmy profesjonalistami, nawet jakbyśmy nie przespali nocy to wychodzimy i gramy. Nie ma na co zwalać. Fizycznie czułem się bardzo dobrze, to przeciwnik postawił trudne warunki - komentował Kłos.

Teraz po krótkiej pucharowej wizycie w Krakowie PGE Projekt będzie miał zaledwie cztery dni, aby odbudować morale. Najbliższy mecz zagrają już w środę 14 stycznia - u siebie z JSW Jastrzębskim Węglem.

- Oczywiście jest niedosyt, chcieliśmy powalczyć i zagrać w finale. Teraz będziemy musieli to przetrawić i powalczyć na innych polach. Liga pędzi dalej, za cztery dni kolejne mecze - zakończył Kłos.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści