Środowisko siatkarskie usłyszało po raz pierwszy o Tijanie Bosković, gdy wraz z juniorską kadrą Serbii zdobywała w 2014 roku srebro mistrzostw Starego Kontynentu, zostając przy tym MVP całego turnieju. Awans do seniorskiej reprezentacji Serbii kobiet przyszedł szybko i zaowocował występami utalentowanej 17-latki w World Grand Prix i mistrzostwach świata, na których godnie zastąpiła Jovanę Brakocević, która była wtedy daleka od optymalnej dyspozycji.
[ad=rectangle]
Nic dziwnego, że zawodniczka Partizana Vizura Belgrad jest obecnie numerem jeden na liście żądań czołowych klubów najbardziej zamożnych lig w Europie, czyli w Turcji, Azerbejdżanie i Rosji. A co sądzi na temat zainteresowania swoją osobą sama Bosković? - Słyszałam że ludzie nieustannie piszą o moim transferze, ale to nieprawda! Nie myślę teraz o kolejnym sezonie, najważniejsza jest dla mnie rehabilitacja po kontuzji. Chcę najpierw wyleczyć się tak szybko, jak będzie to możliwe, żeby pomóc swojemu klubowi jeszcze w tym sezonie. W marcu skończę 18 lat i będę mogła podpisać zawodowy kontrakt. Powinnam wtedy związać się czteroletnią umową z Partizanem Vizura Belgrad. Czuję się dobrze w Serbii i na razie nie zamierzam jej opuszczać - ucięła wszelkie spekulacje młoda atakująca w rozmowie z portalem World of Volley, związanym ściśle z serbskim środowiskiem siatkarskim.
[i]
[/i]